Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

16 listopada 2021

Jak robimy testy w bikeBoardzie
Od unboxingu po cyferki

0 26

„Szefie, gdzie dawać te pudła po rowerach?"

"Może wsadź je do łazienki, wanna jest jeszcze wolna!”

 

POLECAMY

Artykuł archiwalny z maja 2012

 

 

Brzmi zabawnie? Ale ta autentyczna wymiana zdań między naczelnym a naszym dzielnym magazynierem dobrze oddaje sytuację, jaka często ma miejsce w naszej redakcji. Z różnych badań wiemy, że niezmiennie od lat oczekujecie od nas przede wszystkim testów sprzętu. Dlatego rocznie przez nasze ręce „przechodzi” ponad 80 rowerów, a do tego komponenty, akcesoria, odzież. Tych są setki, bo, aby na łamach zaprezentować jeden, trzeba przejrzeć i porównać wiele innych. A wszystko to kartony, pudła i pudełka. Dziesiątki. A przecież stanowią tylko dodatek, a potrzebne jest jeszcze miejsce, aby to wszystko wypakować, przygotować i poukładać.

W chwili, gdy piszemy te słowa na naszych niecałych 100 m2, prócz normalnego wyposażenia, mamy już 28 rowerów (w tym tandem), a kilka kolejnych znajduje się jeszcze w drodze. Jednak dla nas to zwyczajny początek sezonu i, mimo że czasami jest trochę śmieszno, a trochę straszno, rowery stoją wszędzie, a pudła piętrzą się nawet w łazience, to cieszymy się bo oznacza to, że wszystko idzie swoim torem - do przodu. I to się liczy.

Mamy nadzieję, że też patrzycie optymistycznie w najbliższą przyszłość, czekacie na ciepłe dni, a jedyne problemy, jakimi zaprzątacie sobie głowę, to jak oni to robią? Czy faktycznie jeżdżą na tych rowerach? Dlaczego pokazują akurat te, a nie inne? Jak zbierają dane? Ile osób? Jak? Gdzie? Ile? I tak dalej. Już się domyślacie? Tak! Postanowiliśmy zrobić dzień otwarty naszego działu testowego, i uchylić nieco rąbka tajemnicy i zaglądnąć za jego kulisy. A więc, proszę wycieczki, proszę się trzymać razem i ruszamy. Uwaga na pudła! Wszystko zaczyna się w głowach, gdzie rodzi się...

 

 

 

 

Plan

Potrzebny jest po to, aby potem było wiadomo, co się nie udało. To oczywiście żart, ale mający w sobie odrobinę prawdy. Plan testów na cały sezon faktycznie powstaje i to od jesieni roku poprzedzającego, a pierwszymi pozycjami, jakie są rozważane, są pomysły, których nie udało się zrealizować w mijającym sezonie. Tematy nowych testów rodzą się różnie. Jedne wpadają do głowy lekko i bezproblemowo, jakby były największą oczywistością na świecie, często jednak są wypracowywane w bólach przez długi czas przy udziale całej załogi.

Dążymy do tego, aby nasze artykuły nie trafiały w próżnię, dlatego przy różnych okazjach staramy się zorientować, czego oczekujecie od nas, co jest nowe, interesujące i modne. Często inspiracją dla nowych testów lub prezentacji są maile czy komentarze, jakie zamieszczacie pod opublikowanymi już tekstami. Śledzimy je wszystkie i nawet jeżeli nie od razu realizujemy, to ciekawe propozycje gromadzimy i staramy się „przełożyć” na materiał w gazecie.

Trudno rozgraniczyć co jest przyczyną, a co skutkiem, bo różnie to bywa, ale wraz z działaniami koncepcyjnymi jednocześnie wertujemy katalogi, cenniki i strony internetowe. Po części w poszukiwaniu natchnienia, ale przede wszystkim, aby już wymyślone ogólne założenia szlifować, a wręcz przekładać na konkretne propozycje modeli rowerów czy komponentów. Za 1200 czy 1500 zł? Z tarczówkami czy bez? 300 czy 400 g? Tylko górskie czy szosowe też? Carbonowe czy aluminiowe? I dziesiątki podobnych pytań pojawiających się przy okazji planowania każdego materiału, na które odpowiedzi można znaleźć tylko po zbadaniu dziesiątek szczegółowych specyfikacji. Ale w końcu nadchodzi ten moment, kiedy wszystkie wątpliwości zostaną rozwiane i pozostaje odpowiedzieć jeszcze na jedno zasadnicze pytanie...

 

 

 

 

Test czy prezentacja?

Dwa bardzo ważne słowa. Ich specjalny status wynika stąd, iż stanowią swojego rodzaju klucze uruchamiające naszą „maszynę testową”. Ale clou tkwi w tym, że każdy z nich w inny sposób. Jeden o nazwie „prezentacja” uruchamia tylko jej część, dlatego można powiedzieć, że efekt jej pracy jest ograniczony. Dopiero ten z breloczkiem „test” rozpędza wszystkie tryby i na drugim końcu z dziurki z tabliczką „Wynik” wypadają wszystkie możliwie informacje. Piszemy o tym, ponieważ nie wszyscy zwracają na to uwagę, o czym możemy zorientować się z niektórych komentarzy na naszej stronie. Część czytelników świadomie lub nie pomija ten podział i bywa czasami zawiedziona niewystarczającą, ich zdaniem, dogłębnością zbadania tematu.

My zdecydowanie rozgraniczamy te dwie formy demonstracji sprzętu, dlatego warto pamiętać, czego można spodziewać się w obu formach artykułów. Najistotniejszą różnicą, z której tak naprawdę wynikają wszystkie inne, jest to, że w przypadku prezentacji pokazywanego sprzętu nie używamy. Mierzymy, ważymy, opisujemy jego wszystkie najważniejsze cechy, ale wnioski wyciągamy tylko na podstawie danych i naszego doświadczenia. W przypadku testów rozmowa jest inna, tutaj najważniejszym elementem są jazdy, które w decydującym stopniu wpływają na ostateczną ocenę produktu. Zdecydowanie wyżej cenimy testy wykonywane w terenie, środowisku w którym rower czy komponent ma pracować, niż laboratoryjne. Naszym zdaniem uzyskane wyniki, mimo iż wymagają zdecydowanie większego nakładu pracy w ich pozyskaniu i obróbce, są bardziej miarodajne. Jednak aby tak faktycznie było, potrzebna jest dobrze zaprogramowana, precyzyjna i wydajna...

 

 

 

 

„Maszyna testowa”

Wielkie słowa i dlatego potrzebny jest odpowiedni przykład. Wiecie jak wygląda linia walcowania blach na gorąco? Nie? I dobrze, bo nasza „maszyna” tak nie wygląda. Jednak wbrew pozorom to duża sprawa, niemalże na miarę wspomnianej wcześniej walcowni, ponieważ zawiera cały know how powstały przez paręnaście lat istnienia naszego magazynu. To takie nasze wewnętrzne bB ISO 9001, które określa praktycznie wszystko, co ze sprzętem dzieje się od momentu, kiedy przekroczy nasze progi, aż do czasu oddania go z powrotem w ręce kuriera. A także, a może przede wszystkim, wszystko to, co stać się z nim absolutnie nie może. Określony jest sposób zbierania i opracowania danych, obsługa na różnych etapach testu, zasady robienia zdjęć, to, jak rowery (lub komponenty) mają być przygotowane do jazd, transportu i wysyłki.

Brzmi niewinnie, ale w tych kilku zdaniach zawiera się kilkadziesiąt roboczogodzin, jakie trzeba poświęcić na obsługę każdego jednego roweru! A gdy jest ich kilka czy kilkanaście, to naprawdę miesiąc między poszczególnymi wydaniami okazuje się być naprawdę bardzo krótkim okresem. Jednak aby „maszyna” mogła ruszyć z kopyta, potrzebny jest przedmiot badań, czyli np. rowery. I tutaj na scenę wkracza nasz multifunkcyjny książę magazynu, władca wagi oraz posiadacz zestawu narządzi - król Artur II.

Nie będziemy zdradzać jakich zaklęć, pochlebstw, wykrętów i wybiegów używa, aby to co zaplanowaliśmy po pierwsze - znalazło się w redakcji, po drugie - we właściwych rozmiarach i wersjach, po trzecie - na czas. Ale jedno możemy powiedzieć, łatwe to nie jest i wymaga dużej odporności na pole magnetyczne wytwarzane przez telefon. Tym bardziej, że w brutalnym zderzeniu z realiami rynku zdarza się, jeszcze na tym etapie, modyfikować niektóre finezyjnie wymyślone założenia czy wręcz odwoływać projekty z powodu niemożności pozyskania odpowiedniego sprzętu. Tak, przyznaliśmy się, nie jesteśmy wszechmocni i nie dostajemy wszystkiego, co nam się zamarzy. Cóż, takie życie. Jednak nie są to dla nas sytuacje nowe, a na brak wyboru na szczęście nie możemy narzekać, więc przeważnie mamy w zanadrzu Plan B, a jeżeli nie, to na bieżąco modyfikujemy założenia.

 

 

 

 

Zwielokrotnia to tylko ilość impulsów elektromagnetycznych, jakie przyjmuje na siebie Artur, ale mimo wszystko większość zakładanych do realizacji projektów ma swój szczęśliwy finał na łamach bikeBoardu. No dobra, zamówienia rozesłane, kurierzy jeden za drugim zwożą zamówione dobra. Artur w kulisach błyskawicznie zmienia wcielenia. Rola magazyniera może jest mało ekscytująca, ale bynajmniej nie umniejsza jej ważności. Wystarczy tylko wspomnieć, że przez redakcję przechodzi rocznie paręset produktów, które trzeba przyjąć, sprawdzić, zewidencjonować, wydać do „obrobienia”, przyjąć z powrotem, sprawdzić, spakować i odesłać.

Wartość samych rowerów, jakie przewinęły się przez nasze ręce w sezonie 2008 przekroczyła 400 tys. zł!!! Ta kwota najlepiej świadczy o skali odpowiedzialności, jaka spoczywa na jego wątłych barkach. Teraz pojawiają się faceci w białych kitlach. Do wykonania jest kolejna bardzo ważna misja, czyli zebranie danych testowych. Uwaga! Wszystkie dane użyte potem w tekstach sprawdzamy sami i dla wszystkich komponentów/rowerów pozyskujemy je w ten sam sposób. Zbudowaliśmy m.in. specjalny przyrząd do pomiarów geometrii rowerów. Mamy też specjalnie skonstruowane dla nas urządzenia do badania sztywności bocznej widelców i wahaczy. Dzięki nim staramy się odsiewać subiektywne sądy testerów od obiektywnej prawdy.

Nie wierzymy jednak w test laboratoryjny jako jedyny sposób oceny działania roweru. A urządzeń tych używamy wyłącznie, żeby sprawdzić listy testowe opracowywane przez testerów. Także do danych podawanych przez producentów podchodzimy z zawodową nieufnością i posługujemy się nimi ostrożnie, zawsze informując, skąd pochodzą. Pisząc „realna masa”, „jak sprawdziliśmy” itp. dajemy Wam sygnał, że dane pochodzą od nas. Przypominamy, że możecie nas sprawdzać na bieżąco nie tylko na łamach bikeBoardu, ale także na www.rowerowawaga.pl, gdzie znajdziecie prawdziwe masy wszystkiego, co wpadnie nam w ręce. Maszyna się kręci, wszystkie tryby pracują, ale tak naprawdę żadna maszyna nie działa sama. Wyniki jej pracy są tak dobre, jak ludzie, którzy ją zaprojektowali, zbudowali i obsługują. W ten trochę pompatyczny sposób chcemy zwrócić uwagę, że do pełni sukcesu potrzebna jest dobra, doświadczona i zgrana...

 

 

Ekipa

Wielofunkcyjny Artur II wykonuje mnóstwo często niewdzięcznej, ale bardzo ważnej roboty (jesteśmy z Tobą!) Fundament działu testowego tworzą ludzie związani z bB od dawna (a niektórzy praktycznie od samego początku). Przez skromność nie będę wymieniał nazwisk, ale stali czytelnicy pewnie nie będą mieli trudności w rozszyfrowaniu kogo mam na myśli. Starszyzna służy radą, pomocą i doświadczeniem hordom młodzieży zgłodniałej nowych doznań i nowego sprzętu. Wnoszą one niezbędną energię i świeże spojrzenie na świat. Praktycznie co roku do naszego zespołu dołączają nowe twarze, które witamy z wielkim zadowoleniem. I jest to towarzystwo bardzo różnorodne, reprezentujące różne odłamy kolarstwa i różny stopień zaawansowania i doświadczenia.

Są wśród nas aktywni zawodnicy XCM, zdeklarowani miłośnicy enduro i szosy czy pasjonaci zafascynowani różnymi, często niszowymi odłamami kolarstwa. Nie ma wśród nas mistrzów olimpijskich czy triumfatorów Pucharów Świata, ale idziemy o zakład, że każdy z naszych aktywnych testerów ma w ciągu roku okazje jeździć na większej ilości rowerów niż niejeden zawodnik w życiu widział. Nie piszemy dla „prosów”, oni i tak wiedzą swoje, zawodowiec przyzwyczajony jest tylko do jednego, najczęściej topowego modelu i już. Ale bez fałszywej skromności powiem, że trudno będzie znaleźć w tej części Europy gości i facetki, które lepiej znają się na sprzęcie popularnym i są go w stanie kompetentnie ocenić. Oczywiście, że korzystamy także z pomocy i opinii zawodowców, jednak na co dzień opieramy się na może mało znanych, ale za to bardzo kumatych pasjonatach.

Udało nam się zgromadzić różnorodny, kolorowy, ludzki konglomerat, który wielowątkowo widzi rowery i komponenty prezentowane potem na naszych łamach. Zresztą cały czas jesteśmy otwarci na nowe twarze, poglądy i pomysły. Jeżeli chcesz dołączyć do ekipy, zgłoś się do nas, warunek początkowy jest tak naprawdę jeden, zamieszkanie w Krakowie lub okolicy. Jest to absolutnie niezbędne, ponieważ wszystkie testy i prezentacje wykonujemy tylko i wyłącznie w oparciu o redakcję. Tylko tutaj, mając stały nadzór nad sprzętem i prowadzeniem testu, jesteśmy w stanie spełnić wszystkie warunki bB ISO, o których pisaliśmy wcześniej. Nie prowadzimy testów na odległość i jest to żelazna zasada, której trzymamy się od początku. A teraz przechodzimy do kolejnej sali, bo pewnie jesteście ciekawi, jak wygląda sam...

 

 

 

 

 

Test

Każdy materiał ma swojego autora prowadzącego, który odpowiedzialny jest za jego przebieg i efekty. On dobiera sobie do pomocy grupę testerów, często o różnorodnym podejściu, aby indywidualne opinie wydawane o sprzęcie ulegały uśrednieniu, a przez to wyniki końcowy był obiektywny. Niemniej zawsze biorą w nich udział ludzie mający duży bagaż doświadczeń, dzięki któremu mający odpowiednią bazę porównawczą. Wbrew temu, co wielu z Was zapewne sądzi, testy wcale nie polegają na doprowadzaniu sprzętu do granic jego możliwości. Nie ma potrzeby skakać z mostu, aby przekonać się jak działa zawieszenie.

Do każdego typu przeznaczenia mamy nasze tajne rundy testowe. Nie chwalimy się nimi ze względów bezpieczeństwa. Kropka. Tu możemy porównywać sprzęt w nieomal identycznych warunkach. Znamy te miejsca idealnie, wiemy, gdzie jest na zakręcie korzeń i z jaką prędkością można wejść, w który zakręt. Sporej części komponentów, z którymi się spotykamy, moglibyśmy w ogóle nie używać, ponieważ wiemy, jak działają z wcześniejszych spotkań z nimi. Niewiadomymi jednak zawsze pozostają ich zestawienie w jedną całość, jaką stanowi rower, a także bezpośrednie porównanie z innymi. Tak naprawdę przemysł rowerowy już tak się wyspecjalizował, że praktycznie każdy rower oceniany w pojedynkę jest dobry. Dopiero w porównaniu zaczynają być widoczne istotne różnice.

To też jeden z wniosków, jakie wyciągnęliśmy z naszego długoletniego doświadczenia i staramy się go realizować poprzez większą ilość testów porównujących rowery (i komponenty) ze sobą, choćby w formule jeden na jeden. Oczywiście nie oznacza to całkowitej rezygnacji z testów pojedynczych, bo one mimo wszystko także są potrzebne, zarówno krótkie jednoszpaltowce, jak i ekskluzywne testy numeru. Formuła tych ostatnich praktycznie nie uległa zmianie od pierwszego numeru bikeBoard (bB#1/1996), gdzie po raz pierwszy przetestowaliśmy m.in. Mongoose Amplifire 2 Team czy Specialized Ground Control. W odróżnieniu od testów porównawczych „Test numeru” zawsze opisuje czysto subiektywne odczucia autora. Ważnymi elementami każdego testu czy prezentacji są podawane przez nas specyfikacje, dane i oceny. Dopiero one razem z tekstem tworzą pełny obraz i pozwalają wyciągać prawidłowe...

 

 

Wnioski

Informacje na temat prezentowanego sprzętu najczęściej staramy się Wam przekazywać na kilka sposobów. To dlatego, żeby było ciekawiej i bardziej przystępnie, ale także zdajemy sobie sprawę, że jedni wolą czytać, za to inni lepiej przyswajają wiedzę ze zdjęć, tabelek i „sms-owych” wrzutek. Jednak niezależnie, który ze sposobów preferujecie, pamiętajcie, że pełny obraz tego, co chcemy Wam powiedzieć, uzyskuje się tylko przy zapoznaniu się ze wszystkimi warstwami informacji. „Tekst jest integralną częścią testu. Wnioskowanie tylko na podstawie punktacji może prowadzić do błędów interpretacji” brzmi ostrzeżenie znajdujące się przy każdym module z ocenami. I nie znalazło się tam przypadkiem, a można jego wydźwięk rozciągnąć na wszystkie pozostałe poza tekstowe elementy.

Trzeba czytać, oglądać i sprawdzać dane. Wiele istotnych informacji można „wyciągnąć” ze specyfikacji każdego roweru. Ile waży cały rower, jego koła czy sama rama (w rowerach z amortyzacją tylnego koła podawana jest bez dampera). Masy podajemy także przy amortyzatorach i oponach, aby ułatwić snucie planów ewentualnych upgradów . W nawiasie obok korb znajdziecie ich długość, tak samo jak przy wspornikach. To mnóstwo dodatkowych danych, których nie znajdziecie nigdzie indziej. O tym, w jaki sposób przyznajemy punkty w ramach naszego modułu, nie będziemy tutaj przypominać, bowiem element ten towarzyszy naszym testom już od czterech lat. Wszystkich zainteresowanych odsyłamy na naszą stronę internetową, gdzie można znaleźć archiwalne artykuły „Bike Test upgrade”, w których wszystko jest szczegółowo wyłuszczone. I to chyba koniec wycieczki, pantofle proszę wrzucać do koszy przy drzwiach. Zapraszamy do sprawdzania wyników działania naszego działu testu co miesiąc w kolejnych numerach bB. I czekamy na Wasze opinie.

 

A o tym jak wygląda pomiar geometrii roweru możecie przeczytać TUTAJ.


 

Przypisy