Dołącz do czytelników
Brak wyników

bB info

Artykuł | 2 marca 2020 | NR 38
106

Specialized Turbo Levo SL

Co wyjdzie po zamontowaniu elektrycznego silnika do roweru Stumpjumper? Takim pytaniem Specialized reklamuje nowy model, będący dziełem szwajcarskiego działu Turbo. SL wykorzystuje znany z elektrycznej szosówki Creo silnik Specialized 1.1 generujący 240 W mocy i 35 Nm momentu obrotowego. Jak podkreślają w Specialized, silnik w wersji 1.1 waży dokładnie 1950 g, czyli jest o 1100 g lżejszy od 2.1 użytego w Turbo Levo i Kenevo i nie generuje żadnego oporu wewnętrznego przy jeździe z wyłączonym wspomaganiem. Cały rower w wersji S-Works waży 17,3 kg! System zasilany jest przez baterię o pojemności 320 Wh. Nowością jest Range Extender, czyli dodatkowa bateria o pojemności 160 Wh mieszcząca się w koszyku na bidon. Dzięki temu, jak informują inżynierowie z Morgan Hill, czas jazdy można wydłużyć o dodatkowe półtorej godziny. Rodzina SL będzie obejmowała cztery modele. Topowy model S-Works, zbudowany na węglowej ramie FACT i węglowych kołach Roval, z napędem SRAM XX1 Eagle i zawieszeniem FOX Factory, kosztuje 57 699 zł. W komplecie będzie jeden Range Extender. Na drugim biegunie oferty znajduje się bazowy model Comp z aluminiową ramą, wyceniony na 26 599 zł. Founder’s Edition to specjalna wersja ograniczona do 250 sztuk. Węglowa rama pokryta będzie satynowym lakierem Spectraflair wraz ze złotą kalkomanią, do tego zawieszenie FOX Factory i napęd SRAM AXS, a także dwa Range Extender windują cenę do niebotycznych 66 999 złotych. (MZ)

 

Olimpijski DT Swiss 

W roku olimpijskim Szwajcarzy liczą na silną ekspozycję podczas Igrzysk Olimpijskich. Na poprzednich właściwie tylko ich produkty nie zostały obdarte z logotypów i zawodnicy w narodowych barwach jechali na bezimiennych rowerach, do których doczepiono koła z dużymi logotypami DT. Czy w tym roku będzie podobnie? Pytajcie w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. Od co najmniej roku Matthias Flückiger testuje całkiem nowy widelec DT, nawiązujący konstrukcyjnie do opisywanego przez nas widelca enduro F535 ONE. Widelec F 232 ONE przeszedł dietę, ale nie tak drakońską, jak poprzedni model widelca przeznaczonego do XCO, używanego głównie przez drobne gwiazdy kobiecego XCO. Mężczyźni go nie używali i wcale nie dlatego, że produkty wegańskie im nie pasują. Malowane na złoto dolne golenie gięły się od samego patrzenia i tyko wątłe dziewczęta o bezbłędnej technice jazdy były w stanie go okiełznać. W nowym widelcu do olimpijskiego XC za wzorzec postawiono sobie parametry sztywności Fox 34. Grubo. Według zapewnień producenta operacja się powiodła, a pacjent z goleniami o średnicy 32 mm waży 1480 g (100 mm, 110 mm jest cięższy o 30 g). F 232 ONE przeznaczony jest do jedynego słusznego rozmiaru koła 29” i ma 51 mm offsetu. DT pokazało też całkiem nowy damper XC, co pewnie jednoznacznie wynika z ukształtowania trasy w Izu. Hardtaile będą tam rzadkością. 

Należy też spodziewać się, że w powszechnym użytku znajdzie się wynalazek, bez którego rekreacyjna jazda MTB, a już z całą pewnością wyczynowa jazda enduro wydaje się niemożliwa. DT przedstawiło swoją pierwsza sztycę teleskopową i wcale nie czaruje nią grawitacyjnie nastawionych odbiorców. Nowa sztyca jest absolutnie cross-country olimpic. Można ją opuścić wyłącznie o 60 mm, i tyle – żadnych pozycji pośrednich. Zacisk realizowany jest mechanicznie, a wyprost zapewnia stalowa sprężyna zwojowa. Spartańska konstrukcja pozwoliła osiągnąć wymaganą w XCO lekkość, a producent zapewnia, że D 232 ONE będzie ważyć 369 g w wersji o średnicy montażowej 30,9 mm. Czy druga oferowana wersja (27,2 mm) będzie lżejsza? Tego nie wiemy, ale może być trudno, ponieważ sztyca jest silnie wyżyłowana. Górny element teleskopu został wykonany z włókna węglowego. Nasuwa się on (upside down) na aluminiową goleń umocowaną w wykonanym z kompozytu maszcie sztycy. Nawet jarzmo jest wylaminowane z włókna węglowego, a śrubki z tytanu. Sam mechanizm zaciskowy to trywialna konstrukcja, w której docisk realizowany jest mechanizmie kulkowym. W pozycji wyprostowanej zaciska się on na stalowej bieżni. Po zsunięciu w dół – w aluminiowej (w końcu na złożonej sztycy się nie siada, zwłaszcza w drodze po złoto). (MK)

 

Wisent 

Szwajcarska manufaktura Zirbel z Biel (tam produkują rolexy i DT) ma w ofercie obrotowe manetki do sterowania elektronicznymi przerzutkami Di2, a nawet AXS. Opatentowany system (Magnetic Clic Twister Technology) to manetka obrotowa (jak gripshift), w której do przełączenia używa się małych magnesów i czujników zbliżeniowych. Dzięki temu manetka może być bardzo mała i lekka, a dodatkowo, jak zapewnia producent, zapewniać wyśmienitą haptykę. Dziwny termin? Jest to zdolność do przekazywania informacji zwrotnej odbieranej przez przełączającego elektroniczny włącznik za pośrednictwem zmysłu czucia. Dzięki haptyce sterujący do osiągnięcia właściwego rezultatu musi wykonać nacisk o odpowiedniej sile albo zadziałanie przełącznika potwierdza wibracja lub stuk. Tradycyjne przełączniki przerzutek w branży rowerowej były w zasadzie całkowicie pozbawione odczucia dokonanej zmiany. Campagnolo stosowało dość prymitywne mechaniczne systemy, dzięki którym łatwiej było poczuć, że dokonano zmiany. W Di2 czy SRAM przełączniki są praktycznie pozbawione haptyki. To dlatego nawet cienka rękawiczka pozbawia poczucia, że dokonano zmiany przełożenia, i stąd wynikają pomyłki. Wisent to system. Oprócz manetki Twister potrzebna jest specjalna kierownica z owalnymi nacięciami, przez które można przewlec przewody. Dla wersji AXS potrzebny jest jeszcze specjalny konwerter CE01 (96 franków szwajcarskich) doprowadzający sygnał do BlipBox. Ciekawostką jest możliwość zamówienia pierścienia obrotowego w spersonalizowanym kształcie – wystarczy wysłać rysunek lub uwagi, jak ma wyglądać, i po dopłaceniu 10–35 franków szwajcarskich zostanie on wydrukowany 3D. Węglowe kierownice Wisent z jedną manetką Twister kosztują 240–250 franków szwajcarskich. Dostępne są w kilku szerokościach i gięciach. Dostępne są też wersje z dwoma pokrętłami sterującymi. System był chyba pomyślany dla użytkowników XC, ale, co ciekawe, to zestawy do enduro/trail są już wyprzedane. (MK)

 

Fabric Lumaray V2 


Nie ma to jak sprytne łączenie funkcji! W tym wypadku pozwala mieć lampkę i komputer rowerowy na jednym uchwycie. Lumaray V2 zaopatrzono w dwa wymienne gniazda kompatybilne z urządzeniami Garmina i Wahoo. Lampka jest LED-owa, świeci w szerokim zakresie 270°, a moc 60 lumenów oznacza, że jest wystarczająco mocna, żeby skutecznie informować o obecności rowerzysty również podczas jazdy w dzień. Ładowana jest z USB, a czas pracy zależy od wybranego trybu i wynosi od dwóch do siedmiu godzin. Cena: 34,90 euro. (PK)

 

Sprindex 

Damper ze sprężyną zwojową jest kapitalny. Bardzo czuły, z płynnie narastającą twardością aż do samego krańca skoku. Małą popularność tłumaczy wyłącznie problem z regulacją i dopasowaniem twardości sprężyny do użytkownika. Teoretycznie można wymienić sprężynę na twardszą lub bardziej miękką, jednak realna dostępność jest ograniczona, a i sam zakres regulacji nawet dla konkretnego użytkownika bywa niedostateczny. Sprindex to sprytny wynalazek, który pozwala zredukować liczbę aktywnych...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy