Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

7 stycznia 2020

NR 37 (Styczeń 2020)

Geometria enduro 29”

111

Na początek podniosę ciśnienie „znawcom”: teoria geometrii rowerowej w enduro i all mountain jest wciąż niedookreślona. Oczywiście można powiedzieć, że jak coś jest dłuższe albo któryś z kątów jest większy, to dzieje się „coś”.

I robią to różnego autoramentu publicyści i marketingowcy. Ale zmiana jednego parametru pociąga zmiany pozostałych – tak, wiem, już to kiedyś pisałem. Ewolucja geometrii trwa i pojawiają się osobowości na miarę Paula Shepherda (GeoMetron) i Leo Kokkonena (Pole), które mierzą powyżej horyzontu. Mimo to i tak większość z nas, rowerzystów, patrzy w ziemię i z istnienia widnokręgu nawet sobie sprawy nie zdaje. Dlatego rowery seryjne dużych producentów uformowane są dla zwykłych użytkowników, ponieważ geometria musi być dopasowana do tego, po czym jeździ, a także do jego umiejętności. To jednak nie powód, żeby nie zwracać uwagi na ekstrema, może się bowiem okazać, że wkrótce się do nich przyzwyczaimy i staną się głównym nurtem. Wiedzą o tym wszyscy producenci, bo każdą premierę nowego roweru enduro lub all mountain zaczynają od wyświechtanego sloganu: „Longer, Slacker, Lower”. To oczywiście czysty marketing – wypada tak mówić, żeby nikt nie pomyślał, że marka stoi w miejscu. Mówić o „L-S-L” to na forach oznaka progresizmu, a w rozmowach między rowerzystami – modne zagajenie. Z tym że gdy ten „dłuższy, bardziej płaski i niższy” rower trafi do naszego laboratorium, najczęściej okazuje się, że jest taki sam albo niezwykle podobny do poprzedniej wersji.
W ostatnich trzech latach przez nasze laboratorium przewinęło się kilkadziesiąt rowerów z kategorii, które nazywane są przez nas all mountain oraz enduro. Enduro 29”, do których zaliczamy takie uginające się 140–190 mm, było 16 egzemplarzy. Testowaliśmy też 18 rowerów enduro o tym samym skoku, ale na mniejszych kołach. W zestawieniach w niniejszym artykule nie znalazły się te na mniejszych kołach, ponieważ różnice w wartościach średnich są praktycznie pomijalne. Bazujemy na rzeczywistych pomiarach realizowanych w taki sam sposób (więcej o tym w bB 5/2019) i porównujemy rowery rzeczywiście dostępne w Polsce. Zestawiliśmy dane rowerów z bardzo szerokiego zakresu cen. Najtańszy, NS Bikes Snabb 150 Plus, kosztował niespełna 12 000 zł. Najdroższy, Specialized S-Works SJ FSR 29, można było kupić za niecałe 40 000 zł. Wprawdzie testowane u nas enduro 650b okazały się tańsze (najtańszy był Kross Moon 2.0 – 10 999 zł, najdroższy – Santa Cruz Bronson MKIII CC za około 24 000 zł), to jednak teza o tym, że 650b są tańsze niż 29” wymaga osobnej analizy.

Longer

Mówi się, że trzeba się mieć gdzie rozprzestrzenić za kierownicą. Fora aż huczą, że Święty Graal ma pół metra. Parametry najbliższe półmetrowemu reach wykazały u nas Santa Cruz High Tower w rozmiarze XL (477 mm) i Canyon Strive (w podwyższonej pozycji – 479 mm). O dziwo, legendarny pod tym względem Whyte G170 był od nich krótszy (476 mm). 
Czy dłuższe rzeczywiście jeżdżą lepiej? To zależy od pozostałych parametrów roweru. Długość czy – mówiąc inaczej – zasięg ramy lub reach definiuje pozycję stojącego na pedałach, ale bardzo mocno zależy od kąta główki, który im jest mniejszy, tym bardziej skraca reach. Teoretycznie wszystko jasne, wystarczy wydłużyć górną rurę jeszcze bardziej, ale wtedy okazuje się, że rozstaw osi zaczyna przypominać tę wartość w małolitrażowym samochodzie. Z drugiej strony, im mniejszy zasięg ramy, tym między kierownicą a siodłem ciaśniej i w związku z tym trudniej regulować ustawienie środka ciężkości między kołami. Taka możliwość pozwala zmieniać docisk koła przedniego i tylnego, co jest potrzebne do kontrolowania poślizgów i dynamicznego wychodzenia z zakrętów. Zwłaszcza na dziurawych trasach o ograniczonej przyczepności. To proces wymagający zaangażowania całego ciała, a nie tylko ramion. Im dłuższy jest reach, tym bardziej i mocniej trzeba impulsować rower przy manewrowaniu. Jeśli zasięg ramy jest longer, to i rozstaw kół musi się wydłużać, co dodatkowo podnosi poprzeczkę użytkownikowi, który musi stosować różne zabiegi, np. przeciwskręt, zwłaszcza jeśli się chce, żeby było slacker.

Slacker

Strive w najdłuższym ustawieniu ma szatański kąt 66,6°, a Santa mniejszy o anielskie 0,4°. Obu bieleją oczy w obliczu Whyte z kątem główki 64°. W naszym zestawieniu nie był to jednak wynik rekordowy. Scott Ransom wykazał się główką nachyloną pod kątem 63,4°, a to już blisko wartości radykalnych, spotykanych choćby w modelu GeoMetron G1. Nie wolno jednak zapominać, że tak mały kąt ma kapitalny wpływ na zasięg ramy. W modelu Ransom skrócił się do dość absurdalnej wartości 444 mm. Tak mały kąt wysuwa oś przedniego koła bardzo do przodu. Do tego stopnia, że na umiarkowanie stromych zjazdach w zakręcie dociśnięcie opony do gruntu udaje się tylko najbardziej aktywnym jeźdźcom, którzy cały czas zmieniają pozycję za kierownicą. Jeździsz tak dynamicznie? To spróbuj roweru z płaskim kątem. Siedzisz wyprostowany jak kołek? Z pewnością nie zmieścisz się w zakręcie. Bez względu na technikę jazdy promień skrętu na podjazdach utrudni nawet pokonywanie ciasnych zawrotek na Daglezjowym.

Slacker versus longer

Mój matematyk z liceum, wręczając poprawione klasówki, zawsze mówił: „Kędracki, ty się ucz trygonometrii”. Nie wierzyłem, że mi się do czegokolwiek przyda, więc ostentacyjnie ignorowałem kolejny „wybitny” stopień. A teraz proszę: 
 


Jak chyba widać, do celu można dojść różnymi drogami – wiedzą o tym projektanci, wykorzystując zmiany różnych parametrów do jego uzyskiwania. Warto wspomnieć, że powyższe porównanie jest mocno przybliżone, ponieważ – żeby nie zaciemniać obrazu – pominęliśmy informacje dotyczące choćby długości ogonów i ciągu (trail) widelców. Jeśli ktoś jest zainteresowany dokładniejszymi danymi, musi wrócić do naszych testów wymienionych rowerów. 

Lower

Tu dochodzimy do parametru, który najdobitniej pokazuje, że od sposobu pomiaru zależy wszystko i „wnioskowanie na podstawie tabelek producentów prowadzi do błędów w interpretacji”. Gdy widzimy kogoś z calówką, który mierzy geometrię roweru na parkingu, przypomina nam się inżynier bombardowany przez dział marketingu, kiedy wreszcie przyśle tabelki z geometriami do katalogu i na stronę WWW. Obaj mają problem. Pierwszy, bo mu się rower chwieje, a odczyty i cyferki plączą, drugi, bo wspomniane rowery zobaczy dopiero za rok, a musi przecież coś do marketingu wysłać. Bierze więc teoretyczną średnicę teoretycznej opony, teoretyczną długość widelca, mnoży długości rur przez jakieś parametry, uwzględnia jeszcze błąd produkcyjny, określany na 3% (tak jak w Fox), i wychodzi mu geometria do katalogu. My mamy łatwiej w naszym laboratorium. Czysty rower i ciepłe pomieszczenie, specjalny statyw, laser… A na ekranie wyskakują cyf...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy