Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

4 marca 2021

NR 47 (Marzec 2021)

Hardtail na singletracki albo sztywniak na ścieżki

0 378

Czy Polska stała się już krainą ścieżek na jeden ślad? Pewnie jeszcze nie, ale z informacji, które do mnie docierają, ścieżki mają powstawać wszędzie. Leśnicy zorientowali się, że to najlepszy sposób na to, żeby rowerzyści nie kręcili się po całych lasach, tylko skupili się na tym, co lubią najbardziej: wąskiej ścieżce z rollerkiem co kilkadziesiąt metrów i licznymi zakrętami opatrzonymi bandami ułatwiającymi szybkie wyjście z zakrętu.

Większość tego typu ścieżek powstaje w standardzie wyznaczonym niegdyś przez amerykańską Imbę. Nie są przesadnie strome, mają gładką i twardą, a więc łatwą nawierzchnię i przyciągają wszystkich. Pierwotnie rzucili się na nie endurowcy na ciężkich fullach z dużym skokiem. Dziś jest ich w tych miejscach mniej, ale rowery tego typu nadal pokutują na takich ścieżkach. Nawet w miejscówkach o bardziej ambitnych trasach zdecydowaną większość użytkowników przyciągają jednak trasy typu flow i każdy ośrodek ścieżkowy ma taką linię w swoim menu. Z własnego doświadczenia wiemy, że obowiązkowym wyposażeniem roweru na tego typu trasy wcale nie są potężne, odporne na uszkodzenia koła ani setki milimetrów skoku. Potrzebna jest dobra geometria, poręczna na małych przeszkodach i promująca odważną jazdę w zakrętach, w miarę duże opony dla lepszej przyczepności na żwirowych nawierzchniach i widelec z kilkunastocentymetrowym skokiem. Obowiązkowym wyposażeniem jest jeszcze sztyca teleskopowa sterowana z kierownicy. Nie wspomniałem o zawieszeniu z tyłu? Zgadza się, bo należy traktować je fakultatywnie. Przydaje się, kiedy jesteś co najmniej raz w miesiącu w górach i w ośrodkach ścieżkowych najlepiej bawisz się na nieutwardzanych czarnych trasach. Jeśli jedziesz po utwardzonej żwirem ścieżce bez dużych progów, HT będzie mniej męczący, żwawszy i pozwoli Ci więcej przejechać.
Z oferty polskiego rynku postanowiliśmy wyselekcjonować mocniejsze hardtaile, które w ośrodkach ścieżkowych spiszą się najlepiej, a do tego nie będą zawadą na bardziej płaskich terenach na północ od Krakowa. Oto cztery rowery, z których dwa toczą się na kołach 29”, ale żeby uniknąć dyskryminacji, włączyliśmy też dwa o podobnym charakterze, lecz z kołami 27,5+. Test realizowaliśmy już po zamknięciu legalnych singletracków, na naszych nieutwardzanych wprawdzie, ale ubitych tysiącami kół ścieżkach okolic Krakowa. Interwałowość tras i nagromadzenie oraz skala przeszkód odpowiadają temu, z czym mamy do czynienia na trasach flow w ośrodkach ścieżkowych w Polsce. Końcówka roku obfitowała w ulewy i zniszczyła nawierzchnie, jednak przekonało nas to, że w dzikich warunkach górskich ścieżek testowane tu rowery też sobie radzą.

POLECAMY

Geometria i dopasowanie

Geometria

W tabeli znalazły się dane, dzięki którym możecie porównać testowane modele łeb w łeb, choć musimy zaznaczyć, że dane dla Canyona i Treka zostały przeliczone na rozmiar większy, ponieważ do testu trafiły w mniejszych rozmiarach. Może mieć to wpływ na opis wrażeń z jazdy, ponieważ testerzy nie mają wglądu do danych przed jazdami, ale z łatwością wypunktowali nieznaczny zasięg ramy Treka. Geometria Treka jednak dobrze sytuuje jadącego, jest niewymagająca pod kątem sterowania. Zwłaszcza na mniejszych prędkościach jest przyjazna i nie wymaga gibkości rumuńskiej gimnastyczki, bo na Treku siedzi się prosto i wysoko, dzięki czemu także pole obserwacji terenu sprzyja turystycznym zapatrywaniom użytkownika. Trzeba jednak powiedzieć, że w obecnych czasach parametr zastosowany w Treku przysługuje rowerom dla rowerzystów nieśpiesznych i niezbyt pewnych swoich umiejętności. Dobrze, że Trek jest oferowany w rekordowej liczbie rozmiarów. Kupowany u fachowców z pełnym magazynem pozwoli dobrać właściwy rozmiar, a my ze swojej strony sugerujemy największy dopuszczalny. Natomiast mniejszy niż zamawiany przez nas rozmiar Canyona okazał się dla jeżdżących nim testerów zaskoczeniem. Może to wskazywać na to, że w prawidłowo dobranym rozmiarze będzie rowerem przestrzennym i pozwalającym dobrze się rozciągnąć. Ale już testowany jest długi, choć można powiedzieć, że wartość zasięgu przypisaną temu rowerowi określilibyśmy jako graniczną dla aktywnego ridera o wzroście około 180 cm. Zatem jeśli chciałbyś rower o mniejszych gabarytach, Stoic może być brany pod uwagę także w mniejszym rozmiarze niż nakazuje prawilny fitting. Prawidłowy rozmiar będzie lepszy dla zaawansowanego i lubiącego prędkość użytkownika. Doborowi warto poświęcić więcej czasu, bowiem producent daje ku temu możliwość, oferując aż sześć rozmiarów. Testy wykazały, że dopiero przy proponowanym w Octane One zasięgu pomiędzy siodłem a kierownicą miejsca jest na tyle dużo, że można sprawnie dystrybuować masę pomiędzy oba koła i precyzyjnie skręcać nawet na najtrudniejszych nawierzchniach w tym błotnistych warunkach. To wysoko ocenią zwłaszcza zaawansowani bikerzy. W warunkach ograniczonej przyczepności Giant okazuje się jeszcze groźniejszą dla przeciwników bestią, rower ten zapewnia mnóstwo miejsca pomiędzy siodłem a kierownicą i pozwala doskonale wręcz sterować „dupą”, czyli zmianą w ustawieniu środka ciężkości. Na korzyść Gianta przemawiają także jeszcze bardziej płaski kąt główki i znacznie większy rozstaw osi połączony z dużym ciągiem widelca. Parametry kąta główki, ciągu widelca i rozstawu kół w Octane One ocierają się o radykalizm i w rowerze za tę cenę zaskakują nowoczesnością i postępowością. Sprawnemu jeźdźcowi pozwolą bardzo dużo zdziałać na zjazdach. Dla mniej wyżartych rower z północnego wybrzeża może się okazać dość trudny w prowadzeniu i nie pozwoli przekroczyć siebie w stopniu, jaki zapewnia Trek w dobrze dobranym rozmiarze. Natomiast jeźdźcom z nienaganną techniką najtańszy rower naszego testu, czyl i Octane One, pozwoli zbliżyć się do osiągnięć i czasów realizowanych na dużo droższych rowerach tej kategorii. Ma bowiem najmniejszy kąt główki i duży, jak na wielkość koła, rozstaw osi, choć jednocześnie szczyci się naprawdę bardzo krótkim ogonem ułatwiającym szybkie wychodzenie z zakrętów. Geometria Gianta też jest na wskroś nowoczesna. Przy kole 29” kąt główki o pół stopnia większy niż w Octane One stanowi jednak o przewadze i nie tępi zadziora, jakiego zaklęto w geometrii tajwańskiego sprzętu. Test wykazał, że Giant nie jest ospały w skrętach i żwawo reaguje na impulsy.
 

Co widać od dołu
Przede wszystkim odporność na błoto. Canyon pojedzie po glinie i będzie tylko mlaskał. Z drugiej strony spektrum jest Octane One, który w błotnistych warunkach zaczyna szorować widełki ramy. Najbardziej wyrafinowane prowadzenie przewodów sterujących zastosował Giant. Wszystkie starannie poprowadzono skutecznymi zaślepkami i przyzipowano pod spodem rurek łańcuchowych. Canyon i Trek posłużyły się mniej wyrafinowaną metodą. Dolna rura jest otwarta dołem szerokim wylotem. Trudno byłoby zarzucić temu rozwiązaniu brak skuteczności. Przewody są przecież poprowadzone w całych pancerzach, a więc ich szczelność nie ucierpi, a błoto z wodą znajdą drogę ewakuacji. W żółtym rowerze przewody są poprowadzone od sterowników do operatorów po wierzchu ramy. Przewód hamulcowy i sterujący przerzutką pod górną rurą i po rurkach podsiodłowych, a sterowanie sztycą po dolnej rurze. Dlatego nie widać ich na tym zdjęciu. Zaciski przewodów są porządnie przykręcone do ramy i robią schludne wrażenie.  W tym gatunku rowerów nie bardzo nam to przeszkadza, choć punktów za prestiż nie przysparza.

Wartość kąta główki w Treku zbliżona do 69° to parametr niespotykany już w agresywnych rowerach, ale nie przeszkodzi na żadnym ze znanych nam legalnych „czerwonych” zjazdów ośrodków ścieżkowych w Polsce i bliskiej zagranicy. Trek ma najniżej usytuowaną kierownicę, ale dzięki małemu zasięgowi ramy nie jest to dotkliwe czy niewygodne. Dzięki temu nawet na stromych podjazdach łatwo docisnąć przednie koło do gruntu bez utraty równowagi. Najbardziej dynamiczną pozycję podjazdową zapewnia Canyon. Uzyskano ją przy pomocy długiej górnej rury wyciągającej środek ciężkości do przodu. Nie przeszkadza dość wysoko umieszczona kierownica, ale bardzo wspiera podjeżdżanie największy w tym porównaniu kąt podsiodłowy, pozwalający z łatwością wykręcić wysokie obroty. W tym zestawieniu zaskakująco małe wartości kątów podsiodłowych mają obie ramy do kół 27,5”. W Treku przeszkadza to mniej, bo tułów jadącego jest bardziej spionowany. Octane One ratuje się wyłącznie tym, że w rowerze użyto mało mocnych przełożeń, dlatego i tak trzeba pokochać przepychanie korb, bardziej niż finezyjnie dopasowywać kadencję do potrzeb i możliwości. Giant jest dobrze zbilansowany na podjazdy. Nieco mniej wymagający gibkościowo i nie tak radykalny jak Canyon, ale zdecydowanie spełniający postulaty nowoczesnego roweru ścieżkowego.
 

  GWARANCJA MATERIAŁ ŁOŻYSKA
SUPORTU
ŁOŻYSKA
STERÓW
ROZMIAR
KOŁA
MOCOWANIE PROWADZENIE KABLI KOLORY
p. przerzutka hamulec koszyki osprzęt napędu hamulca sztycy
Canyon 6 lat aluminium BSA 1i1/8”-1i1/2” 12 × 148 mm 29” obejma PM 1x nie wew./
/zewn.
zewn. wew. 1
Giant dożywotnia* aluminium
AluxX SL
PF 1i1/8”-1i1/2” 12 × 148 mm 29” obejma PM 3x nie wew./
/zewn.
wew./
/zewn.
wew. 1
Octane One 1 rok** aluminium
6061
BSA 1i1/8”-1i1/2” 9 × 135 mm 27.5” obejma PM 1x nie zewn. zewn. zewn./
/wew.
1
Trek dożywotnia* aluminium
Alpha Gold
BSA 1i1/8”-1i1/2” 9 × 141 mm 27.5” hak PM 2x tak wew./
/zewn.
wew./
/zewn.
wewn. 3

* na zasadach określonych przez producenta ** 2 lata rękojmi
BSA – łożyska wkręcane w standardzie BSA, PF – łożyska wciskane w ramę Pressfit, PM – standard mocowania hamulca Post Mount
 

Napędzanie

Rama Treka jest bardzo wrażliwa na niewielkie obciążenia, potem wzrost obciążeń obrazuje krzywa sztywności aproksymująca do pozostałych rowerów testu. Ale nie warto się ekscytować tym brakiem sztywności. I tak nie jest to pojazd do wyczynowego podjeżdżania. Straty w transmisji energii nadrabia tym, że jest jednym z najbardziej komfortowych rowerów bez wahacza, na jakim mieliśmy okazję jeździć w ostatnim czasie. Efektywność napędową ramy Gianta czuć od pierwszych obrotów korbą, zwłaszcza na umiarkowanie nachylonych trawersach właśnie ten rower daje poczucie najbardziej bezstratnego napędzania. Liniowy przebieg krzywej Canyona wygląda nieźle, ale żeby nas w pełni zadowolić, wolelibyśmy, żeby dłużej utrzymał się ponad magiczną wartością 100 kN/m. O ile nie wadzi nam to w przypadku lekkich rowerów XC, o tyle w przypadku Stoica, którego drugim imieniem ma być „Tyranie”, chłodzi nasz entuzjazm. Octane One zaczyna od wysokiego C, ale potem jego zapał spada i dopiero wtedy, gdy obciążenia pedałów wzrastają do poziomu submaksymalnego, dzielnie wspiera pchającego twarde biegi ridera.
 

Sterowanie

Dwa rowery uzyskały wartości na poziomie nieznacznie poniżej jednego stopnia, którą uważamy za wstęp do wysokiej precyzji skrętu. I Giant, i Octane One skręcają w kierunku, który ustawi kierownicą prowadzący, to niezbędne w tego typu rowerach. Canyon plasuje się bliżej wartości mocnych rowerów i deficyty precyzji starowania są wyczuwalne mniej niż wskazują to nasze wykresy, Natomiast całkowitym zaskoczeniem są dla nas wyniki jakie w szczękach tortur wykazał Trek. Jego widelec ma najmniejsza średnicę goleni co pozornie wróży kiepską sztywność boczną. Okazał się jednak tytanem. Powodem jest zwarty przód ramy z główką na czele oraz stalowe golenie widelca. Dość wąska kierownica tworzy mniejsza dźwignię co też miało pewien wpływ na korzystniejszy wynik testu.
 

Masy

Giant to prawdziwy ścichapęk, a już sposób, w jakim pokonał w kategorii „masa całkowita” droższego o prawie 2000 zł Canyona budzi prawdziwy respekt. Trzynaście i pół kilograma to masa, która pozwala całkiem śmiało wielokrotnie podjechać takim na przykład Daglezjowym bez obrzydzenia. W przypadku Fathoma łatwo można zrozumieć, że w ośrodkach ścieżkowych pozbawionych wyciągów, hardtail tego typu może dawać przewagę nad fullem. Powodem jest łatwość zdobywania wysokości porównywalna do fulli kosztujących trzy, cztery razy więcej. To jest już konkretna przewaga. W pozostałych przypadkach nie jest ona już tak oczywista, ale zastanawiająca jest jednak różnica, tym razem pomiędzy najdroższym a najtańszym rowerem tego testu. Octane One jest cięższy od najdroższego roweru tego zestawiania tylko o nieco ponad pół kilograma! Omawiając te dwa przypadki, trzeba powiedzieć o tym, że Giant zwyciężył w tej kategorii dzięki lekkim kołom oraz zestawowi bardzo przyzwoitych wsporników. Jednak największą różnicę robi jego rama. Nieco trudniej wytłumaczyć fenomen Octane One, który jest rowerem z zupełnie innego kosmosu cenowego. Ale ten handicap naprowadza na trop użycia komponentów o standardach czasów minionych. Czy ktoś jeszcze słyszał o suportach na kwadrat? Piastach 135 × 9 mm? Albo kasetach z dziesięcioma trybami i największym, mającym tylko 42 ząbki? Te rozwiązania pochłaniają zdecydowanie mniej „żelaza” i w poważnym stopniu przełożyło się na masę całkowitą roweru. Jednak należy zwrócić uwagę na to, że pozostała część komponentów także jest mniej wyszukana technologicznie, choć w tym wypadku działa to na niekorzyść Octane One, bo są cięższe niż w konkurencji. Dlatego nie ma co specjalnie zachwycać się blisko piętnastokilogramowym Octane One, natomiast trzeba dobrze zastanowić się nad 14,32 kg Stoikiem… I z przykrością należy stwierdzić, że miejsc na sensowne odchudzenie niemieckiego roweru nie widać. Na pocieszenie podrzucimy tylko nasze podejrzenie, że koblenccy mistrzowie po prostu zrobili ramę o wytrzymałości przekraczającej standard i odbiło się to na jej ciężarze.
 

 


Co widać z przodu
Otóż nasz test pokazuje, że nie wolno dać się zwieść pozorom. Potęga widelca Pike o najszerszej koronie, rozłożystej podkowie i najgrubszych goleniach tego testu (35 mm) nie zapewniła rekordowego wyniku Canyonowi. Giant ze skromniejszą głowicą widelca i cieńszymi o milimetr goleniami generuje bardzo podobny choć minimalnie gorszy wynik. Taki sam parametr wykazał na naszym stole pomiarowym Octane One. Trzeba powiedzieć, że wynik poniżej jednego stopnia odkształcenia we wszystkich trzech testowanych rowerach jest co najmniej dobry. Ciekawostką jest natomiast wręcz rewelacyjny rezultat Treka i to mimo cherlawego na tle pozostałych rowerów wyglądu widelca. Zastosowanie stalowych goleni miało pozytywny wpływ na sztywność boczną, jednak nie wszystko tłumaczy. Ostatecznie w Octane One też są stalowe golenie i to o większej średnicy. Przypadek Roscoe pokazuje, że widelec nie jest jedyny składnikiem wpływającym na sztywność układu sterowania. Trek udowadnia, że inżynieria ramy i kokpitu może prowadzić do wysokiej precyzji prowadzenia i to bez względu na szerokość kierownicy.
Najwęższe opony ma Canyon, suwmiarka pokazała 60,5 mm w najszerszym miejscu. Tylna opona Gianta ma podobną szerokość, ale jego przedni Minion ma już całkiem przyzwoite 63 mm. Opony Octane One i Treka mają po 67,5 mm szerokości, co nie stanowi zbyt dużej różnicy do chwili, kiedy nie dostrzeżemy opon z boku. Wówczas okazuje się, że gumy jest znacznie więcej niż w obu twentyninerach i stanowi, większą poduszkę, lepiej tłumiącą nierówności, a oblepiająca przeszkody opona trzyma co najmniej tak dobrze jak węższa o wyraźniejszym bieżniku  za to znacznie lepiej czyści się z błota. Opony plus są jednak bardziej wymagające co do przygotowania. Zaledwie kilka PSI różnicy stanowi o dobrych cechach jezdnych albo trudnościach w prowadzeniu.

Amortyzator

Pike z Canyona i Judy z Treka zapewniają największą płynność w tym teście. Oba widelce bardzo dobrze reagują na małe nierówności, niwelując ich wpływ i przydając przyczepności. Wraz ze wzrostem prędkości zjazdu nasza lista przebojów zmienia liderów. Pike jest poza zasięgiem każdego innego widelca i pozostaje najlepszy do ostatnich milimetrów ugięcia. To jeden z pierwszorzędnych widelców do takich rowerów, jaki w ogóle jest dostępny na rynku. Bez względu na to, czy lecimy po gładkich, lecz muldziastych trasach typu flow, czy też ratujemy życie na beskidzkiej rąbance. Pike daje wsparcie i doskonale amortyzuje, a prędkość nie ma żadnego znaczenia, zawsze sobie radzi. Wręcz im szybciej, tym lepiej. Przy szybkiej jeździe Judy z Treka zaczyna się gubić. Dość szybko mięknie i w środkowym zakresie ugięć nie stanowi dostatecznej platformy. Na koniec skoku raptownie zwiększa twardość, ratując się panicznie przed dobiciem. Nie znaleźliśmy takiego ustawienia, które zadowoliłoby ostro jeżdżących. Przy delikatnej jeździe i precyzyjnym użyciu ciśnieniomierza do regulacji ciśnienia w przednim kole można jednak zachować niezłą sterowność i walory amortyzacji wystarczające na ścieżki flow. Raidon 34 z Gianta nie należy do widelców przesadnie czułych, twardość narasta śmiało i przy nastawach uniemożliwiających dobicie wideł z Gianta jest twardy i mało wygodny. Nie wolno też dać się ponieść informacji o wartości skoku: 12, może 12,5 cm skoku to wszystko, co udało się nam z niego wycisnąć przy ciśnieniu pozwalającym na płynną jazdę. Raidon pasuje do hardtaila ścieżkowego, ale kulturą pracy nie dorównuje Rock Shoxom. Jest jeszcze 34 XRC z Octane One. No cóż, widelec działa adekwatnie do ceny roweru. Nie wolno od niego oczekiwać cudów, choć właściwie… Cudem jest to, jak dobrze radzi sobie z nawet dużymi przeszkodami pokonywanymi na prędkości. Jego szybko narastająca twardość dobrze przeciwdziała dobiciu, ale i w tym przypadku skok podawany przez producenta okazał się zawyżony. To znaczy w obu Suntourach możemy go pogłębić, ale odbija się to czkawką. Nie zyskują na czułości, natomiast zbyt szybko się zapadają na nierównościach, a zwłaszcza w trakcie dociążania przodu w zakrętach. Jedynym remedium na ich charakterystykę jest pogodzenie się z brakiem czułości i dwóch centymetrów deklarowanego skoku. Biorąc to pod uwagę, oba spełniają swoje zadanie dostatecznie.
 

  AMORTYZATOR MASA RURA STEROWA ŚREDNICA
GOLENI
SKOK SYSTEM REGULACJE*
Canyon Rock Shox Pike Select RC 1785 g aluminiowa stożkowa 35 mm 15 × 110 mm 140 mm powietrzny NWP, TK, TP
Giant SR Suntour Raidon 34 LOR 1975 g aluminiowa stożkowa 34 mm 15 × 110 mm 130 mm powietrzny NWP, BS, TP
Octane One SR Suntour 34 XCR RLR 2327 g aluminiowa stożkowa 34 mm 15 × 110 mm 140 mm powietrzny NWP, BS, TP
Trek Roch Shox Judy Silver Solo Air 2288 g aluminiowa stożkowa 30 mm 15 × 110 mm 120 mm powietrzny NWP, BS, TP

* NWP – naprężenie wstępne regulowane poziomem ciśnienia w komorze głównej, BS – blokada skoku, TK – tłumienie kompresji (ugięcia) amortyzatora, TP – tłumienie powrotu (wyprostu) amortyzatora
 

Tu Deore i tu też, ale to zupełnie różne mechanizmy. Ten z Gianta obsługuje dwunastorzędową kasetę o kolosalnej rozpiętości 10–51, dziesiątkowa Deorka ma także mniejsze kółeczka, ale wzrostu oporów nie poczujecie, tak mocno jak brakującej największej patelni. Wprawdzie nie podoba nam się stopniowanie kasety Suntour, ale to nie jest knock out. Zwłaszcza że każda przerzutka tego testu ma bardzo potrzebny na zjazdach hamulec trzymający w ryzach wózek poskramiający podskakujący łańcuch.

 


Przełożenia, prędkości i stopniowanie

We wszystkich rowerach zastosowano pojedyncze suporty z 30-zębnymi koronkami. W Canyonie i Giancie zastosowano korby o długości 170 mm, pozwalające łatwiej uzyskać wysoką kadencję, w tańszych rowerach są dłuższe i dzięki temu łatwiej można uzyskać maksymalną moc na tych samych przełożeniach. W Giancie garnitur przełożeń szczególnie sprzyja krótszym korbom, ponieważ do dyspozycji jest największy w całym zestawieniu tryb kasety o 51 zębach. W naszej opinii kaseta M6100 zapewnia optymalną rozpiętość przełożeń MTB. Najszybsze pięć rozstawiono co dwa zęby, co pozwala bardzo precyzyjnie dopasować kadencję do tempa zjazdu, ważniejsze jest to, że wraz ze wzrostem przełożenia wielkość trybów przyrasta skokowo, ale zgodnie ze zmianami w uzyskiwanych dzięki kolejnym biegom prędkościach. Sześć ząbków różnicy pomiędzy największymi trybami nie wywołuje problemów z dopasowaniem kadencji do nachylenia podjazdów. Tryb „dziesiątka” przydaje się sporadycznie, ale dobrze działa na morale w trakcie długich zjazdów, na których można dokręcać. Kasety SRAM NX z Canyona i Treka mają węższy zakres przełożeń mocnych i szybkich. Brak dziesiątki nie jest dojmujący, a i różnicowanie najmocniejszych przełożeń aż o osiem zębów nie stanowi problemu. Napędy o dwunastu przełożeniach może i nie są optymalne w każdych warunkach, ale w ośrodkach ścieżkowych, na podjazdach, które praktycznie nigdy nie przekraczają 20%, wystarczy przełożeń podjazdowych, a najszybszych pewnie i tak nie będzie gdzie użyć. Zgoła inna sytuacja powstaje w przypadku Octane One. Dziesięciorzędowy napęd na kasecie Sun Race ma dość podobne stopniowanie do SRAM-owskiej kasety dwunastobiegowej, ale tylko trzy najmniejsze tryby stopniowane są co dwa. 
 


Po „piętnastce” więcej mocy można uzyskać, przeskakując od razu na tryb „osiemnaście" i to nie jest dobry moment. Na trasach flow właśnie w najpopularniejszym zakresie prędkości zmiana biegów wywoła dużą zmianę tempa obracania korbami. To przeszkadza bardziej niż brak najmocniejszego przełożenia z trybem 50. Akurat jego brak można skomentować z uśmiechem, bo pozwala wcześniej zeskoczyć z pedałów i pchać. Niestety w wielu ośrodkach ścieżkowych mocno ograniczy to liczbę pokonanych zjazdów.
 

Wykres przedstawia zakres przełożeń oraz prędkość, do jakich pozwalają się rozpędzić przy kadencji 75 obr./min, z którą najczęściej jeżdżą amatorzy. Jeśli skrajne przełożenie (wychylenie wykresu na lewo) pozwala uzyskać mniejszą prędkość, oznacza to, że łatwiej pokonać opór, np. na podjeździe. Im większe wychylenie w prawo, tym bardziej możemy się rozpędzić, obracając pedałami w tym samym rytmie. W obliczeniach uwzględniliśmy (dla każdego roweru) rzeczywistą średnicę kół. Z tego wynika różnica prędkości uzyskiwanych przez Treka i Canyona przy tej samej konfiguracji przełożen.

 

Wysokość siodła
Oszczędnościowy program w Octane One zestawiamy z rozpasaniem reprezentowanym przez Canyona. Mimo to w warunkach bojowych chowające się o cztery centymetry wyżej siodełko nie utrudnia jazdy na poziomie większym, niż wynikałoby to z jakości pozostałych elementów. Także pół centymetra większy skok sztycy Treka sprawdza się adekwatnie do potrzeb jego optymalnego użytkownika. Owszem, Canyona łatwiej skierować w przepaść albo opanować w skoku, bo siodełko mniej interferuje, ale nie wolno przesadzać z wymaganiami. 

Koła

To jest szczególna klasa rowerów. Stworzone są do ostrego tyrania na zjazdach, a brak zawieszenia tylnego koła tylko podnosi poprzeczkę dla odporności na rozdarcie opony i odkształcenia obręczy. Dlatego niech Was nie obrzydza średnia masa kół tego testu: 6122 g. Tak, to dużo i przekracza standard wśród testowanych przez nas dotychczas rowerów z kołami 27,5+, jednak uważamy, że należy to zaakceptować, ponieważ korzyści przewyższają wady. Zastosowane w Octane One i Treku obręcze muszą sprostać wymaganiom dotyczącym odpowiedniego ułożenia szerokich opon plus. W Treku guma o szerokości 2,8” na obręczach o szerokości wewnętrznej 40 mm pozwala ułożyć się tak, że ścianki boczne są najbardziej pionowo. To znacznie lepiej przeciwdziała wywijaniu się mało napompowanej opony na zakrętach i umożliwia wykorzystanie zalety opon „plus". Przy tym producent zadbał o jeszcze jeden aspekt: wystarczy wyjąć te potwornie ciężkie dętki, wkręcić zawory i zalać mlekiem. Poza tymi elementami sprzedawany jest gotowy produkt do Tubeless ready (nawet taśma jest naklejona). Pal sześć zmniejszenie masy do 5,5 kg, jakość jazdy tubeless w oponach plus pozwala na dużo więcej, niż wskazywałby drobny bieżniczek Recon+. Ale ro...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy