Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

16 października 2019

NR 35 (Październik 2019)

Cannondale Habit Neo 2

0 59

Wrażenia z jazdy

Jest to full eMTB o skoku 140/130 mm na kołach 29”. Oferowany w czterech rozmiarach i w każdym z nich ma kinematykę dopasowaną do rozmiaru, a więc pośrednio do masy i wzrostu docelowego użytkownika, żeby każdy mógł się cieszyć optymalnym działaniem. Czterozawiasowy wahacz z aluminiowych profili porusza się na przelotowych osiach. Przednią część ramy wykonano z kompozytu, ale priorytetem nie była niska masa. Konstruktorom zależało na precyzji sterowania i poczuciu bezpieczeństwa użytkownika. Zastosowano wspomaganie silnikiem Bosch czwartej generacji bez przekładni i przymocowano go do ramy własną obudową Si, a u dołu wsparto szeroką płytą ślizgową. Zamyka ona bezpiecznie PowerTube marki Bosch, czyli baterię akumulatorów o pojemności 625 Wh. Mieliśmy okazję pojeździć na nim przez jakieś dwie godziny. Zostały nam trzy kreski.
Pierwszym wrażeniem jest to, że rozstaw pedałów jest duży. Zazwyczaj mi to w „elektrykach” nie przeszkadza. W modelu Habit to czuć. Bardzo obszerna obudowa silnika łatwo ślizga się po przeszkodach. Można to wykorzystywać na trudnych, dzikich ścieżkach. Nowy motor jest przełomem w historii niemieckiej elektryfikacji. Eliminacja tych wszystkich zbędnych flaków, takich jak wewnętrzna przekładnia spajająca malutką zębatkę napędową na stałe z korbami, znacznie zmniejszyła gabaryty i ciężar, ale – co najważniejsze – pozbawiła większości oporów w trybie bez zasilania. Z drugiej strony pozwala jeździć takie rzeczy, że to się w głowie nie mieści, i robić to z dziką rozkoszą. Ale jest jeden warunek. Trzeba umieć utrzymać przyczepność. Niemcy poprawili osiągi – w trybie eMTB silnik dynamicznie dopasowuje wspomaganie do wydatku energetycznego pedałującego od 140% wkładanej przez pedały mocy aż do monstrualnych 340%. Eco dodaje 60% wspomagania, Tour – 140%. Turbo jest jak Arminiusz, pogromca Publiusza Kwintyliusza Warusa z Lasu Teutoburskiego – na oślep daje w koło 340% tego, co inwestuje pedałujący. Jak maczuga. Tryb eMTB jest bardzo fajny i pewnie wywołuje sporą oszczędność energii tym, którzy lubią pruć na Turbo, a jednocześnie momentalnie daje dostęp do bardzo dużej mocy. Jednak w trudnych warunkach i terenie, przy słabej przyczepności, na stromych trasach ta moc jest nie do okiełznania. Przy niskiej kadencji mocy jest tyle, ile trzeba, ale wystarczy, żeby noga opadła odrobinkę szybciej, i Bosch puszcza dzikie sfory elektronów w uzwojenie, aż koło traci przyczepność. Tylko tryby o bardzo małym stopniu wspomagania, np. Eco, pozwalają jeździć po technicznie trudnych trasach i przy dużych stromiznach. Dlatego w trudnym terenie dla optymalizacji trzeba zmieniać tryby. Szkoda, że przełącznik trybów nie jest wygodny, choć cieszę się, że konstruktorzy roweru priorytet ergonomii przyznali dźwigni do sztycy. Walk assist jest tak anemiczny, że n...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy