Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

3 stycznia 2022

NR 55 (Listopad 2021)

CANYON Spectral Mullet CF 8 CLLCTV

0 394

Nowe Spectrale wcale nie są nowe. Wersja CF, czyli modele z węglowymi ramami, są z nami już blisko rok i w bB#1/2021 opublikowaliśmy ewaluację na temat zmian, jakie wprowadzono pomiędzy M053-01, a właśnie tym najnowszym wcieleniem, czyli M121-01. Ale na tym nie skończyło się udoskonalanie rodziny Spectrali, bo Canyon ma względem nich bardzo poważne plany na ekspansję. Mają spełniać znacznie rozstrzelone oczekiwania przeróżnych użytkowników.

 

POLECAMY

Bo Spectral to rodzina rowerów ścieżkowych, czyli takiego nowego MTB. Ja nawet pokusiłem się o stwierdzenie, że to wewnętrzna marka Canyona. W kolekcji pojawi się aż dziewięć różnych modeli, począwszy od aluminiowych Spectrali 5 i 6 sprzedawanych w dwóch wersjach na kołach 29 i 27,5”, co razem da cztery wersje tego samego roweru. Pojawi się sprzęt młodzieżowy, czyli Spectral Young Hero dostępny wyłącznie na kołach 27,5”.

 

Topową linią będzie Spectral CFR, który z kolei będzie sprzedawany wyłącznie w wersji na kołach 29”. Natomiast grupa CF będzie się składać z modeli CF7, CF8 i CF9, których liczba się podwoi, ponieważ każdy będzie sprzedawany w wersji na kołach 29 i osobnej na 27,5”. Jedną z najciekawszych w naszej ocenie wersji jest jednak CF 8 CLLCTV. Oferując „mulleta na sprężynie”, Canyon wkroczył w strefę najmodniejszych trendów. Wszyscy się nimi ekscytują. My też, ale test tego niecodziennego roweru okazał się znakomitym sposobem na sprawdzenie, czy wszystkie modne rozwiązania są tak samo dobre dla wszystkich użytkowników. Ale nie uprzedzajmy faktów.


 

 1. Zastosowany w CLLCTV Minion DHR II ma ikoniczny wzór bieżnika zaprojektowany 20 lat temu. Bardzo wysokie klocki z krawędzi idealnie wpisują się w sposób skręcania tego roweru.
2. Mostek G5 potwierdza kompetencje i dbałość o szczegóły elementów przykręconych do Canyona. Jak pokazuje historia wielu innych rozwiązań, prostota kształtu nie jest łatwa do wprowadzenia do produkcji. Ten mostek jest tak samo skuteczny, jak piękny. Nazwa odzwierciedla odporność na najwyższą kategorię obciążeń, takich samych jak w DH.
3. Z tym rowerem idziesz do fryzjera i mówisz: „poproszę na bundesligę, o tu na główce (ramy) jest wzór”.
4. W zależności od rozmiaru ramy do tego roweru mocowany jest wspornik siodła o innym skoku. Nowa konstrukcja pozwala go zmniejszyć nawet o 25 mm. Wystarczy odkręcić pierścień i przestawić plastikowy kołnierz. Ale ta regulacja jest zbędna. Skoku jest akurat tyle, ile potrzeba. 150 mm w rozmiarach XS-M, 170 mm w eL i 200 mm w XL.

 

 5. Wahacz czterozawiasowy z ogniwem Horsta Leitnera, czyli przegubem pomiędzy główną osią obrotu umieszczoną na wysokości górnej krawędzi koronki suportu a osią tylnego koła, jest czuły jak matka. Dołączenie sprężynowego dampera czyni go jeszcze czulszym, co jest cudowne na zjazdach, ale podjeżdżanie nie jest dynamiczne. Całe szczęście, że jest przełącznik zwiększający tłumienie kompresji – czyli prawie blokada skoku.
6. Osłony gumowe pod dolną rurą ramy i na rurce łańcuchowej wahacza bardzo skutecznie wygłuszają hałasy podskakujących skał i łańcucha.

 


Wrażenia z jazdy

Wyjdźmy od najciekawszej cechy. Spectral CF 8 CLLCTV ma bardzo specyficzny sposób skręcania. Przód jedzie jak dobrze ułożony twentyniner. Stabilnością wynikającą z większego koła i ukątowania przodu zachęca do zwiększania prędkości. Inicjacja skrętu nie jest żywiołowa i do pewnych wartości przechyłu nie da się powiedzieć, że z tyłu jest mniejsze kółko. Cechy mulleta da się poczuć dopiero po silniejszym przechyleniu. Nie tylko dlatego, że wahacz jest o parę milimetrów krótszy, tylne koło zaczyna kreślić łuk o innym, znacznie ciaśniejszym promieniu i rower przestaje być dostojny i stateczny, bo mu gwałtownie wyjeżdża tył. Przechylanie jest jak dosypanie pieprzu pod ogon.

Sensacja ta pojawia się bardzo regularnie, więc wyczucie charakterystycznego momentu jest możliwe. Jednakże poziom zaskoczenia jest wprost proporcjonalny do nieumiejętności kierującego. Zwłaszcza w długich, szybko pokonywanych łukach potrzeba skilla, żeby wykorzystać tę cechę do swoich potrzeb, a śliskość nawierzchni tylko utrudnia sprawę. Rozkład mas pomiędzy kołami musi być idealny, w przeciwnym wypadku rower albo wpada w podsterowność i wyjeżdża przodem, albo nadsterowność i zaczyna szerokie drifty. Dużo prościej i znacznie zabawniej jest w ciasnych, wąskich sekcjach. Spectral przodem prowadzi się szeroko, może nawet trochę zbyt szeroko i potrzeba sporo pracy, żeby go okiełznać i wprowadzić w zamierzony łuk. Natomiast tył dość wcześnie zrywa przyczepność.

Wyczucie balansu obciążania kół przedniego i tylnego też jest ważne. Ale można to wykorzystać do zacieśniania wyjścia ze skrętu. Najlepiej jest na trudnych, bardzo stromych zjazdach i zakosach. Podczas gdy na 29” dla pokonania przeszkód trzeba po prostu powierzyć się możliwościom roweru, tak mullet pozwala mieć wpływ na trajektorię przemieszczania, co jest ogromnie satysfakcjonujące. Zatem zabawa (Party) jest przednia, choć nie ma w tym powagi ani praktycznych zalet (Business), takich jak np. krótszy czas przejazdu.

To zachowanie wynika z cech geometrii mulleta, ale i zauważalnego dysbalansu przyczepności pomiędzy kołami różnej średnicy. I nie winimy za to opon tylko ich średnicę.
Spectral jest żywiołowy i zabawowy, ale naprawdę trzeba wiedzieć, co z nim robić, żeby nie przegiąć i nie zbierać się co zakręt z zarośli obok ścieżki. Mullet nie wybacza błędów, tak jak robi to łagodny olbrzym na obu 29” kołach.

 

A co ze słynnymi walorami skocznościowymi mulleta od Canyona? Wszak Rampage udowodnił, że mieszane rozmiary kół to jest to! Spectral jest bardzo łatwy do wybicia i zgrabnie wychodzi w powietrze, ale jego zachowanie w locie jest co najmniej wymagające. Mullet jest bardziej wrażliwy na bodźce i z jednej strony pozwala znacznie szybciej i szerzej zakręcić whipa, ale jeśli jadący chce tylko dolecieć do wybicia do lądowiska, będzie się musiał naprawdę równo wybić.
 

 

Rozmiary: S, M, L (rozmiar testowany), XL; 1 podana wartość nie uwzględnia 20 mm podkładek; 2 ustawienie geometrii hi/low; 3 masa roweru bez pedałów (www.rowerowawaga.pl), masa kół gotowych do jazdy 4 cena zawiera koszt wysyłki – 268 zł

 

CLLCTV ma zmienną geometrię kątów. Zakres jest minimalny, ale wyższe ustawienie wcale mu nie pasuje, bo choć kąt główki jest dość mały, to nierewolucyjny. Sześćdziesiąt cztery stopnie są w sam raz, większego nie potrzeba. Tył jest krótszy o ponad pół cm od wersji 29” i te 5 mm wraz z mniejszym kołem wywracają zachowanie tego roweru do góry nogami. Geometria wspomnianego modelu diametralnie zwiększa jego skrętność i tempo reakcji na bodźce. Gdyby tylko rozstaw osi był większy, mielibyśmy full enduro, a tak jest to rakietowe minienduro. Po przestawieniu mocowania dampera w pozycję Low, oś suportu obniża się do rzadko spotykanych wartości. Ja tak lubię, bo łatwiej przejeżdża się zakręty, a niższy środek ciężkości pomaga w dynamicznej jeździe, ale 332 mm to mniej niż miewały Specializedy tej klasy! Korby dostają wycisk.

 


Zawieszenie ze sprężyną

Działa bardzo miękko i jest nieprawdopodobnie podatne. Ustawienie balansu twardości widelca i dampera jest wyzwaniem, z którym można się długo i bardzo przyjemnie mierzyć. Jak nikt inny na świecie, Canyon daje nieprawdopodobny komfort, sprzedając każdy rower z dwoma dodatkowymi sprężynami, bardziej miękką i twardszą. Seryjna w testowym egzemplarzu była bardzo dobra, jednak do szybkiej jazdy przeplatanej okazjonalnymi skokami z dropów i niezbyt dużymi hopkami typu bikeparkowego ostatecznie przystałem na bardziej miękką. Po prostu przy szybkiej i agresywnej jeździe podatność czterozawiasowego tyłu całkowicie zwalania prowadzącego z dbałości o przebieg linii.

Ciut twardziej ustawiony niż tył widelec dzielnie znosił te nasze fanaberie i zawsze zostawała przestrzeń pomiędzy głowicą a oringiem na teleskopie widelca. Wahacz sobie radzi i nie marudzi. Miękka sprężyna skręcona na sześć klików rodziła kompromis pomiędzy przyjemną pracą, niezrównaną przyczepnością, ale i założeniem, że od czasu do czasu zawiecha z tyłu dobija. I teraz wytłumaczenie praw fizyki. W pneumatycznych damperach dobicie słychać, a ostatnie milimetry zdecydowanie i szybko twardnieją, co dobrze daje się okiełznać i zazwyczaj objawia się tylko utratą komfortu.

Sprężyna zwojowa nie daje żadnej informacji zwrotnej o narastaniu twardości, a potem jest tylko BAM! Oprócz hałasu pojawia się jeszcze końskie kopnięcie. Które trzeba ustać. Sprężynowce uginają się bez narastającej twardości jak pneumatyki i trzeba się tego po prostu nauczyć albo przyzwyczaić. Chyba jest to możliwe, bo praktycznie wszyscy startujący w Rampage stosują dampery ze sprężyną... oprócz Semenuka, który wygrał. Czy to jest jakaś wskazówka? Dla mnie żadna. Tylko potwierdzenie, że branie przykładu z zawodowców, którzy potrafią przeżyć tego typu trasy, nie jest optymalnym sposobem na uzyskanie informacji, jaki powinien być rower dla zwykłego zjadacza kurzu i błota oraz na jakich kołach powinien się toczyć.

 


 


Przy mocnym traktowaniu CLLCTV daje odczuć limity sztywności. W jeździe po zakrętach sztywność przodu jest OK. Co tu kryć, nowy odlew Foxa nie jest już tak sztywny jak poprzednie. Jednak dopiero przy poważnie spieprzonych lądowaniach i niedolotach rower wymaga więcej umiejętności niż sztywniejsze bocznie maszyny. Natomiast Canyon „w mullecie” na tle innych rowerów swojej klasy nieźle radzi sobie pod względem odporności na pracę napędu. Przekazuje energię we właściwy sposób, więc straty pojawiają się z innych względów. Sztywność kół jest adekwatna do ich masy.

 

 

Osprzęt

Rama: carbon CF 

Przedni widelec: Fox 36 Performance Elite Fit GRIP2, aluminiowa stożkowa rura sterowa...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy