Dołącz do czytelników
Brak wyników

Felieton

9 marca 2021

Od redakcji #3/2021

0 248

Koło to był fajny wynalazek, przetrwał do dziś w niezmienionym kształcie, a bujamy się na nim już 5,5 tysiąca lat. Mimo to zmieniły się wyłącznie materiały, z którego je wykonano, wzornictwo i ciężar. Jednak ono samo jest wciąż okrągłe. Drugim najważniejszym wynalazkiem, nie tylko według mnie, jest ścieżka. Wiem, że od jej pojawienia się w moim rowerowym życiu, zmienia się tylko nieznacznie. Ja odkryłem ją w sosnowym lesie na brzegu rzeki. Wiła się pomiędzy drzewami i wojennymi okopami, opadała śmiało i wznosiła się na wyciętą przez nurt rzeki skarpę. To był taki rollercoaster z twardą nawierzchnią przykrytą igliwiem.

 

POLECAMY

Na Wigry 3 z kontrą wywoływała wrażenia tak intensywne, jak ucieczka ścigaczem przez bór na Endorze. Bardziej ekscytujące wydanie znajdowałem już jako dorosły po wielogodzinnych poszukiwaniach w górach. Porównałbym to jednak do płukania złota: moczysz nogi w zimnym strumieniu, wystawiasz zgięty nienaturalnie grzbiet do spiekoty, skóra ci schodzi i wreszcie w misie dostrzegasz błyszczące drobinki. E k s c y t u j ą c e.

 

Te górskie samorodki wydeptane stopami wędrowców, przemytników, zwierząt były tak samo trudne do odnalezienia, otaczały je tak samo legendarne opisy i żeby do nich dotrzeć, trzeba było godzinami przedzierać się przez krzaki, zimne potoki, spiekotę i tak samo, jak poszukiwaczy złota, bolały nas kręgosłupy.

 

Kolejnym etapem ewolucji były wizyty w Sudetach, okazało się, że na zachodzie jest znacznie więcej ścieżek na jedno koło – wyglądały tak naturalnie, jakby to jelenie przyczyniły się do ich powstania. Ale nie były to jelenie tylko członkowie stowarzyszeń turystycznych, którzy łożyli na budowę i utrzymanie górskich szlaków pieszych. Po dziesiątkach lat erozji wyglądają jakby były z nami od zawsze, można podjeżdżać z mocą, jaką generuje ciało kolarza, bo nachylenie utemperowano do potrzeb gentlemanów w tweedowych marynarkach, zakręty miały szersze łuki, żeby damy nie musiały unosić rąbka sukien, więc na zjazdach prędkość lepiej odpowiada potrzebom roweru, a nawierzchnia była odwodniona, dzięki czemu nie brodzi się w błocie. To było coś, co przez wiele lat wzywało mnie w okolice sudeckich kurortów.

 

Poszukując tego typu wrażeń, odkryłem, że ścieżkę trzeba specjalnie zbudować. Robią to i w Szwajcarii, i w Ameryce. Przekonałem się też, że za jazdę rowerem po austriackiej ścieżce dla pieszego można nie tylko dostać mandat, ale być skazanym na coś gorszego: nienawiść aktywistów…, którzy je budowali i doglądali. Dopiero wiele lat później przekonałem się na własnej skórze, że zazdrość budowniczych wynika z trudu, jaki trzeba włożyć w budowę ścieżki. 

 

 

Mateusz Szachowski, Tytuł:  Looking forward. Finalista konkursu Małopolska MTB Film Festival 2020. 

 

 

Obecnie w Polsce i najbliższych okolicach jest do użytku mnóstwo tras stworzonych z myślą o jeżdżeniu po nich rowerami. Śmiem twierdzić, że ich istnienie i rosnąca popularność potwierdzają, że ścieżka to kolejny milowy krok na drodze ewolucji. Więcej powiem, uważam że dobra ścieżka (odmawiam stosowania amerykanizmu singletrack, bo jest pretensjonalny) to kolejny etap doskonalenia koła. Skąd ten tromtadracki ton? Otóż ja wiem, że sposób jej poprowadzenia, ukształtowanie pionowe i nawierzchnia pozwala wywołać więcej pozytywnych emocji niż lepsze zawieszenie, zmiana średnicy kół, dobór przełożeń i tym podobne rozwiązania za miliony monet. Dobra ścieżka wywoła przeciążenia, których pragniemy doznawać. Żeby je osiągnąć, wystarczy odsunąć punkt podparcia (opony) od rzutu środka ciężkości. Im dalej, tym mocniejsze wrażenia. Uzyskać je można albo silnie wychylając się na bok, żeby pokonać zakręt, albo naciskając gaz w sportowym samochodzie, żeby uzyskać efekt wciskania w fotel. Dobra ścieżka pozwoli balansować na granicy przyczepności (bandy), a w razie upadku to, jak ją zbudowano, pozwoli uniknąć przykrych konsekwencji. 

 

Ścieżka jest dobra, dlatego jest gwiazdą tego numeru!

Przypisy