Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

13 lipca 2021

NR 51 (Lipiec 2021)

ORBEA Rise M10

97

Wrażenia z jazdy

Typowy test e-bike’a na YouTube polega na sprawdzaniu, który szybciej podjedzie w stromym lub trudnym terenie. Orbea Rise nie została zaprojektowana do wygrywania w tej konkurencji i jeśli ktoś szuka najmocniejszego modelu na rynku, powinien patrzeć na inne. Rise to przedstawiciel nowego pokolenia odchudzonych e-bike’ów, które zapoczątkował Specialized z powszechnie chwalonym modelem Levo SL. W swoim lekkim modelu Orbea zastosowała zmodyfikowany silnik Shimano EP8 w wersji RS – mniejszy i lżejszy od standardowej wersji. Według producenta rozwija do 60 Nm momentu obrotowego – 30% mniej od EP8. Autorski akumulator Orbei ma również o 1/3 mniej pojemności od standardu – tylko 360 Wh. Dzięki temu Rise w rozmiarze XL waży 18,5 kg, czyli 6 kg mniej niż rowery elektryczne z większymi napędami. Ma to kolosalny wpływ na zachowanie roweru zarówno na podjazdach, jak i przy dynamicznej jeździe w dół.
Mechanicznie Rise to bardzo dopracowana, zintegrowana konstrukcja ciesząca oko. Linki i przewody są pochowane, gdzie tylko jest to możliwe. Nieuważny obserwator może nie spostrzec, że to e-bike. Z widelcem o skoku 150 mm i tyłem 140 mm, z główką o kącie 65° Orbea reklamuje ten model jako rower ścieżkowy na długie wyprawy. Dzięki niższej masie mniejszy akumulator nie jest przeszkodą w dłuższych wyjazdach nawet bez opcjonalnego „dopalacza w bidonie” (252 Wh, 1,4 kg). Orbea deklaruje do 4,5 h wspomagania (z dopalaczem 8 h). Jadąc głównie w trybie eco, włączając tryb trail na ściankach i technicznych rumowiskach oraz jadąc bez zasilania na płaskim lub niewielkich nachyleniach zrobiliśmy na Rise w Beskidach 75 km z prawie 2400 przewyższenia, a w akumulatorze zostało jeszcze 10% energii (jeździec o wadze podróżnej 90 kg).
W trakcie wyprawy doszliśmy do wniosku, że to nie jest rower na naturalne ścieżki i szlaki, przynajmniej w Polsce – oczywiście radził sobie na nich świetnie i objazd skończył się ze średnią o blisko 2 km/h wyższą niż na fullu XCM, ale na naturalnych zjazdach nie potrzeba skoku i dynamiki, którą oferuje Rise, a kosztem ich posiadania jest potrzeba każdorazowego mocniejszego zamachnięcia do wybicia na przeszkodach. Nie chodzi tu nawet o masę roweru – ta nie przeszkadza. To kwestia endurowego prowadzenia i skoku zawieszenia. Chętne wzbijanie się do lotu i stabilne zachowanie w powietrzu objawiły się podczas sesji na Babia Góra Trails. Progresywny tuning tylnego zawieszenia sprzyja efektywnemu pompowaniu na rolerach i muldach, ale jest mniej komfortowy niż w typowych endurówkach. Przy bazie kół 1,27 m i całkowitej długości roweru ok. 2 m można by się spodziewać zwinności tira z naczepą. Błąd. Rise skręca chętnie. Jest wręcz nadsterowny, ale nie w negatywnym znaczeniu. Podobnie jak narty carvingowe ułatwia wchodzenie w zakręty i utrzymanie toru w wirażu. Perfekcyjne czterotłoczkowe hamulce XT z tarczami 180 mm dają poczucie pewności i wzorową modulację. Napęd XT z przednią zębatką 32 jest adekwatny i sprawował się świetnie również pod obciążeniem wspomagania. Do tego roweru nie wstawilibyśmy nowej wzmocnionej wersji napędu XT LinkGlide – bardziej pasuje standardowy, bo w tym e-biku potrzebujesz tych wszystkich przełożeń. Opony w Raise są dobrane pod kątem jeżdżenia ścieżkowego i ograniczają dzielność endurową Rise – na szczęście takie wyposażenie łatwo dobrać do własnych potrzeb.
 

POLECAMY

1. Silnik Shimano EP8-RS to lżejsza odmiana EP8 rozwijająca moment obrotowy 60 Nm zamiast 85 Nm w „pełnej” wersji. W praktyce różnica w sile wspomagania jest mało wyczuwalna. Niestety na zjazdach wnętrzności RSa klekoczą tak samo jak EP8. Dźwięk silnika i przekładni jest  na podjazdach dyskretny i nieirytujący, ale pogłaśnia w miarę przełączania na silniejsze tryby wsparcia. 2. Integracja elektrycznego wspomagania w Orbea Rise jest bardzo dopracowana. Nie ma zwisających kabli i nieestetycznych narośli. Akumulator ładuje się przez gniazdo nad suportem do którego można też podłączyć opcjonalny akumulator 240 Wh dodający do 3,5 h jazdy. Jest uformowany jak bidon (ze specjalnym mocnym koszykiem wytrzymującym jego wagę – 1,4 kg). 3. Kokpit Rise jest minimalistyczny – nie ma typowego dla ebike’ów ekranika. Funkcje przełączników Di2 można konfigurować przy pomocy mobilnej apki Shimano e-Tube Project. 4. Najlepszy wgląd w działanie napędu zapewnia podłączenie komputerka rowerowego obsługującego prywatny kanał ANT Shimano (Garmin, Wahoo, ew. inne) i skonfigurowanie Shimano STEPS lub aplikacji Connect IQ Orbei (tylko na urządzeniach Garmin). Bez komputerka połapanie się w znaczeniu światełek na łączniku jest trudne np. akumulator ma tylko dwa statusy – zielony (od 100% do 20%) i czerwony (poniżej 20%). Poziom wsparcia czuje się w nogach, ale malutka dioda nie pomaga w jego wizualnej weryfikacji. 5. Zawieszenie Rise ma potencjał wkraczający głęboko w rejony enduro, akceptuje  spore skoki i jest łatwe w ustawieniu,  widelec z tłumieniem Grip 2 wymaga czasu i wiedzy na regulację. Na dłuższe wspinaczki w niewymagającym terenie skok można zablokować dźwigienką przełączającą tłumienie kompresji, ale zapomnienie o nim nie powoduje istotnej straty bo wielopunktowe zawieszenie jest naturalnie efektywne na podjazdach.


Kokpit Rise jest konsekwentnie minimalistyczny. Malutka manetka Di2 i łącznik EW-EN100 są praktycznie niewidoczne. Napęd można sparować z komputerkami Garmina i innymi obsługującymi prywatny protokół ANT, który Shimano opracowało do wspomagania STEPS. Decyzję o tym, jakie informacje będzie wyświetlać, podejmuje użytkownik (dostępne są m.in.: tryb wspomagania, zasięg, poziom energii w procentach, kadencja pedałowania). Orbea opracowała własną aplikację Connect IQ, do instalacji na Garminach. Jej zaletą jest ładniejszy wygląd, dodatkowe informacje, np. obciążenie silnika wyrażone w procentach i zapisywanie danych e-bike’owych do podglądu na portalu Garmin Connect (historia wykorzystania trybów wspomagania, obciążenia silnika, deklarowanego zasięgu, poziomu energii), co pozwala na nauczenie się lepszego wykorzystania sprzętu.
Jazda ze wspomaganiem silnikiem EP8-RS wymaga umiaru. Tryb turbo, który podobnie jak pozostałe dwa, dodatkowo można podkręcić względem ustawień fabrycznych w aplikacji Shimano E-Tube Project na smartfona, ciągnie jak w pełnowymiarowym ciężkim e-bike’u. Na papierze niby dzieli je różnica między 60 a 85 Nm szczytowego momentu obrotowego, ale w realu ta różnica się zaciera. Ponieważ jednak akumulator ma małą pojemność, taka jazda skończy się proporcjonalnie szybciej. Szacujemy, że tryb eco – domyślnie dodaje jakieś 50–70 W do mocy kolarza – częściowo równoważy w ten sposób różnicę między masą „zwykłego” roweru a lekkiego e-bike’a. Dodaje...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy