Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

8 maja 2020

NR 39 (Kwiecień 2020)

Stary Diverge umarł, niech żyje nowy!
Specialized Diverge Comp Carbon '2021

159

Wczesną zimą 2019 roku miałem okazję testować poprzednią edycję Diverge’a. 
To nie był zły rower, ale nie czułem się na nim ani zbyt pewnie, ani wygodnie, a już na pewno nie był przesadnie szybki – zwłaszcza na asfalcie. Czasami mówi się na to brak chemii. Sprawdzałem szczegóły, dogłębnie porównałem z konkurencją i zdziwiłem się, dlaczego tak bardzo pasował mi szosowy Roubaix, a Diverge 2019 ani trochę. Przecież nie jestem szosowcem i lubię graveling. W związku z tym napisałem o nim tak, jak czułem, poszło do druku. Spodziewałem się narzekania, że nie lubię Speca i źle potraktowałem ich wspaniały rower. Nie minęło dużo czasu, kiedy tuż przed epidemią nasza redakcja otrzymała specjalną przesyłkę i cyrograf o nieujawnianiu informacji o tym, co zwierała. Dziś mogę powiedzieć, że w środku odkryłem nowego Diverge’a. Choć okazja była wyjątkowa i w szczególny sposób preferowała „bikeBoard” jako medium premium z dostępem do zakazanych powszechnie informacji, jedyną różnicą, jaka przyszła mi na myśl było to, że mniej się błyszczał niż poprzedni. Nawet drugi i trzeci ogląd nie pozwoliły mi wychwycić zauważalnych różnic. Prędzej rozróżniłbym czwartą generację Golfa od piątej. Chociaż zaraz, w dolnej rurze pojawił się bagażnik! Kiedy przeglądałem katalog, dowiedziałem się, że to „Ostateczny pojazd ucieczkowy”, ziewnąłem i przewróciłem kartkę. Kolejny banał brzmiał: „Longer and Slacker”. „Innovate or die” – czytałem kolejne hasła, po czym zapytałem głośno: „Czy mamy jeszcze tę mocną kawę z Peru?” Potem było: „More clearance, more fun” i tu się trochę wkurzyłem, bo nie do tego jest gravel, żeby wykończyć hardtaile. I wtedy przewróciłem kolejną kartkę (wirtualnie, mamy XXI w.) i zobaczyłem... Tak! Stał tam Diverge Evo i wyglądał jak sztywniak z płaską kierownicą, ale bez teleskopu. To był ostateczny cios. No Rockhooper, żywcem wyjęty z katalogu z ostatniej dekady XX wieku. Koniec z nami!
Obyło się bez kawy, bo byłem wzburzony. Diverge’a A.D. 2020 wziąłem na przejażdżkę tylko dlatego, że miał jeszcze barankową kierownicę. Po godzinie wróciłem, żeby się bardziej adekwatnie ubrać. Zostawiłem luźne spodnie i wyciągnąłem moje szosowe getry i bardziej przylegającą kurtkę, a SPD-y wymieniłem na Time. Jadąc po szosie, wiedziałam, że new Diverge po prostu musiał się wpasować się w marketingową gadkę. Bo to klient chce SUV-a, choć to niemądry format samochodu miejskiego. Wśród rowerzystów ten obśmiany SUV nazywa się gravel. To taki niespełniony „góral” na nizinne trasy, trekking w modniejszym anturażu. 
W materiałach promocyjnych napisano oczywiście i slacker, i longer, ale ponieważ Diverge ma także suport ponad pół centymetra higher, więc... wpadli na pomysł i napisali, że inspirowany jest Epiciem. Naprawdę? Mogli sobie darować. 
Kolejne dni spędzałem, jeżdżąc i porównując bardzo dobrze ukryte różnice pomiędzy premierowym a poprzednim modelem. Na papierze wydawały się mikroskopijne. Ot, 7 mm dłuższy ogon i zasięg ramy, jeden stopień w główce mniej, ciąg widelca o 1 mm większy, 3 cm większy rozstaw osi oraz całkiem inna geometria kierownicy. W nowym jest szersza górą i głębsza, choć z tym samym idiotycznym gięciem w górnym chwycie. W sumie te zmiany decydują jednak o zmienionej pozycji za kierownicą i piorunująco o innych odczuciach z jazdy. Ale to nie koniec, bo pojawiła się także inna amortyzacja niż w wersji sprzed roku. W nowym jest Future Shock 2.0 – taki sam jak w Roubaix, który wciąż śni mi się po nocach. Tylko w modelach Comp E5, Sport oraz Base Carbon zmontowana jest wersja 1.5, taka sama jak w ubiegłorocznych Diverge’ach. 
 


1. Przerzutka GRX 810 różni się od Ultegry RX800, której poziom techniczny odwzorowuje. Ma co prawda tak samo długi wózek, większe kółka, hydrauliczny hamulec wózka powstrzymujący podskakiwanie łańcucha oraz baryłkę do regulacji przy lince – świetny detal. Poszerzono natomiast sworznie, na których obraca się pantograf. 2. Bagażnik SWAT to doskonałe rozwiązanie, dzięki któremu nie trzeba rozciągać kieszonek koszulki. Do pełna można załadować go jednak dopiero po odcięciu nadmiaru śrubek mocujących koszyk.

Nową ramę podobno optymalizowano aerodynamicznie, to miłe, ale sama świadomość Cię nie przyśpieszy. Nowa rama laminowana jest w technologii FACT 8r, poprzednią oznakowano 9r, co mogłoby oznaczać mniej zaawansowane włókna. Fajniejsze od aerodynamiki wydaje mi się to, że w ramie nowego Diverge’a są gniazda pozwalające zamocować dowolny bagażnik z tyłu. Dolne uchwyty są wbudowane, a specjalna obejma dołączana do każdego roweru pozwala bez pogarszania estetyki zamocować górne. Widelec pozwala przykręcić Lowridera i wyruszyć dookoła świata. No i jest jeszcze nowy bagażnik SWAT w ramie. Jest identyczny jak ten w modelach MTB, które testowaliśmy. Jest szczelny, mieści „portfel” na dętkę z narzędziami, a nawet – hicior – specjalną kurtkę SWAT!

Wrażenia z jazdy

Nowy Diverge jest skuteczny w każdych warunkach i znacznie bardziej niż stanowi o tym przekaz marketingowy, schlebia europejskim przyzwyczajeniom. Nie, oczywiście, że nie jest to pełnokrwista szosówka, ale można śmiało powiedzieć, że łagodnie nastawionemu użytkownikowi cechy gravelowe Diverge’a nie będą przeszkadzać nawet na płaskiej szosie pod wiatr i z kilkorgiem przyjaciół w peletoniku. Diverge jest poprawny aerodynamicznie, to znaczy właściwie sytuuje kolarza, dzięki czemu łatwiej mu utrzymać koło tym, którzy chcą mu je urwać. Opory toczenia nie przerażają, a przełożenia dają się rozbujać do prędkości z „zimowych tlenów”. Z lżejszymi kołami fajniej byłoby mieć większy blat. Gravelowa geometria nie jest upodobniona na siłę do MTB. Pozwala w miarę dobrze rozpędzać się na asfalcie i utrzymać dobrą prędkość przelotową. Ale z szybką, całkiem szosową jazdą nie jest już tak dobrze. Przejście z siedzenia do stania w pedałach nie jest po szosowemu idealnie gładkie, ale pozwala kasować ucieczki „na znak” co słabszych szosowców. Natomiast nowy Diverge jest wręcz niewiarygodnie skuteczny poza bitumenem. Na szutrze to cesarz, na ubitej i suchej glinie – król, w lepkim błocie – baron, a na imbowskich ścieżkach – następca tronu sztywnego Epica. W zasadzie poza progami i skałami oraz tłuczniem o gradacji większej niż kolejowa, nic go nie powstrzyma.
Kolejnym z aspektów idealnego dopasowania terenowego jest bardzo dobra amortyzacja realizowana przez mniej wydumaną, za to nie mniej efektywną co CG-R, sztycę podsiodłową. Postawiono na odpowiedni układ laminacji i włókno, tył roweru jest na nierównościach bardzo sprężysty. Ale gwiazdą układu jest kapitalny Future Shock 2.0, którego nie mogliśmy się nachwalić w teście Roubaix. Wersje 1.5 i 2.0 różnią się nie tylko pokrętłem pozwalającym dopasować twardość do masy użytkownika. Kluczowe jest to, że wewnątrz 2.0 znajduje się hydrauliczny tłumik, dzięki któremu wyprost odbywa się z kontrolowaną prędkością i w odpowiedzi na nierówność kierownica nie wystrzeliwuje w kosmos. Twardość wstępna pasuje nawet przy 80 kilogramach kierującego. Optimum uzyskuje po ustawieniu pokrętła w połowie zakresu regulacyjnego – jest na tyle twardo, żeby nie pompować przy szarpaniu się z twardymi biegami, a jednocześnie kierownica jest całkiem odizolowana od najgorszych nawet nierówności. FS 2.0 to bardzo poważny powód, dla którego warto dopłacić do modeli S-Works, Pro, Expert oraz Comp Carbon, w których 2.0 będzie montowany seryjnie.
 


3. Suport GRX wygląda niepozornie, nie jest wyrafinowanym dziełem sztuki. Jego piętą achillesową jest to, że jak widać na zdjęciu już obłazi z farby tam, gdzie ocierają się o niego buty. Ma jednak właściwy garnitur zębów: blat 48 jest w miarę szybki, a mniejsza 31 z. daje naprawdę mocne pociągnięcia. Z lżejszymi kołami 50–32 byłoby lepiej na bitumenie. 4. Klamki GRX to nowy wzorzec ergonomii, najważniejszą przyczyną jest szerokość klamek, ale nie mniej istotne jest umocowanie osi klamki o 18 mm wyżej, co zdecydowanie ułatwia trzymanie łap o profilowanej powierzchni.
...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy