Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rowery

29 kwietnia 2020

NR 39 (Kwiecień 2020)

STRiDA LTi

40

Podstawową cechą tego roweru jest możliwość składania, a Strida spełnia tę funkcję doskonale i w sposób dość unikalny.

W przeciwieństwie do większości składaków nie ma ambicji maksymalnej kompresji we wszystkich wymiarach. Na wzór składanego wózka, spacerówki składa się bardzo płasko (23 cm), ale pozostaje dość długa (114 cm). 
To pozwala bardzo łatwo poruszać się ze złożonym rowerem, pchając go, ponieważ złączone kółka toczą się bez oporów. Charakterystyczna długość „mostka” kierownicy służy do wygodnego chwytu, który ułatwia przemieszczanie się po peronach, biurach itp. Wracając do gabarytów, mamy jeszcze trzeci wymiar określony wielkością kółek (16”) oraz masę, która w tym modelu jest funkcją ceny. Stridę można rzeczywiście złożyć i rozłożyć w kilkanaście sekund. Kapitalnym pomysłem jest magnetyczna złączka piast kół oraz integracja przewodów w ramie. Nic w tym procesie nie przeszkadza. Główna złączka nie budzi zaufania, ale spisuje się doskonale, choć pozostawia pewien luz wywołujący, nieszkodliwy wprawdzie, klekot na wybojach. Składana kierownica i pedały pozwalają spłaszczyć zestaw do wspomnianego wymiaru. Dojazdy z nią niezapchanym autobusem, kolejką czy pociągiem stanowią dużą satysfakcję. Pasek napędowy nie brudzi współpasażerów, a niebanalny kształt wzbudza ich pozytywne emocje. Strida nie jest jednak optymalnym pojazdem ostatniej mili dla zmotoryzowanych. W sedanie czy kompakcie mieści się dopiero po złożeniu siedzenia. Pakiet jest po prostu dłuższy niż szerokość samochodu. 
Koncept zakłada przemieszczanie się na w miarę krótkich dystansach. Na dystansie maksymalnie 3 km Strida jest świetna, ale 5 km to według mnie maksimum, bo powyżej tego dystansu zaczyna poważnie męczyć. Wynika to z niewielkiego potencjału amortyzującego małych kółek, niepodatnej ramy i przełożenia pozwalającego rozpędzić się maksymalnie do 20 km/h. Wjazdy na estakady i wiadukty pokonuje się z wysiłkiem, ale dla rowerzysty nie będą przeszkodą nie do pokonania. Bardziej przeszkadza mi brak możliwości oddalenia siodełka od pedałów. Stwierdzenie, że przeznaczona jest dla osób o wzroście 145–193 cm jest w mojej ocenie mocno naciągane. Normalnie wyciągam siodełko na 78 cm od suportu, a na Stridzie rozciągniętej do granic jadę z silnie podkurczonymi nogami. Ale szanuję to, bo jest to koszt kompaktowej ramy i tempa składania. 
Strida to kapitalny rower dla dojeżdżających pociągiem lub niezatłoczonymi liniami podmiejskimi, gdy od przystanku do punktu docelowego mają nie więcej niż 5 km. Osoby o wzroście do 175 cm poczują się na nim swobodnie, choć trzeba powiedzieć, że Strida nie należy do stabilnych i skręca jak szalona – wymaga obeznania. Jej unikalny rysunek oraz paleta kolorystyczna czyni zeń szpanerski obiekt sztuki użytkowej i wzbudza zaciekawienie oraz zachęca obcych do rozmów. Dzięki skutecznym hamulcom i błotnikom jest pełnoprawnym rowerem, a nie wozidłem, przy czym trzeba pamiętać, że na długich dystansach się nie sprawdzi. Ma nawet bagażnik na główkę kapusty albo tackę z trzema marchewkami.
 

 

  1. Napęd przekazywany za pomocą paska to w składaku konieczno...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy