Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda , Otwarty dostęp

3 lutego 2022

NR 56 (Styczeń 2022)

Tam, gdzie wszystko się zaczęło

0 1286

Podróżowałem do wielu odległych miejsc i wiele z tych podróży zaplanowałem bez użycia komfortowych zasobów internetu, kiedy to wszystkie informacje trzeba było wydzierać książkom i przewodnikom turystycznym. Często bywałem w miejscach, gdzie nikt nigdy wcześniej nie jeździł na rowerze, a jednak porwałem się na takie ekspedycje, gdyż wiódł mnie zew przygody i jeszcze bardziej uporczywa potrzeba zrobienia czegoś przed innymi.

 

POLECAMY

Teraz miałem jednak niejasne przekonanie, że skoro pandemia zaplanowała sobie krzyżowanie wszystkich planów, wycieczki należy odbywać w pobliżu domu, tak aby nie zmagać się z logistyką i skomplikowanymi harmonogramami podróży. W ten sposób znów sam siebie skazałem na Kalifornię. Po Los Angeles, Neapolu i Hongkongu, to właśnie rejon Zatoki San Francisco wybrałem na scenerię mojej pięciodniowej przeprawy przez historię kolarstwa górskiego: od początków tego sportu, aż do jego, można powiedzieć, przyszłości.

Nie byłem w stanie przewidzieć, że będzie to jeden z najtrudniejszych do zaplanowania i zrealizowania wyjazdów, jakie mam na koncie. Należało ogarnąć tak wiele czynników, że nie mieliśmy pojęcia, czy się uda, czy nie. Mój stały francuski filmowiec, Cedric Tassan, nie mógł wjechać do USA i nie pomogło nawet trzykrotne przełożenie wyjazdu. Nie było pewne, czy Brett Tippie, którego zaprosiłem, będzie mógł przyjechać z Kanady. Każda pojedyncza osoba na liście gości czy ze składu ekipy, raportowała jakieś znaki zapytania z tego czy innego powodu.


Ostatecznie nasza ekipa składała się z mojej żony Carmen Rey, która była jednym z dwóch fotografów i która pomagała również w wielu innych aspektach, takich jak scenariusz i produkcja. John Barrett był naszym kamerzystą, a Kyle Emery-Peck aka Cubby był naszym drugim fotografem. Dave McLaughlin z Teamu Clif Bar stanowił naszą ekipę wspierającą, będąc jednocześnie naszym mechanikiem.
 

 

1. Kalifornijskie traile i pożarówki polecają się na cały dzień poza domem. 

 

 2. Drugie śniadanie przed Palace of Fine Arts w Marina District w San Francisco. 

 

3. Marin Museum of Bicycling pełne jest rowerów, pamiątek i ciekawostek z najpierwszych dni MTB.

 


Marin County i stare klunkery

Nie wiem, czym jest dla Was San Francisco, ale w moim mniemaniu pierwsze skojarzenie dla wieku osób jest zawsze takie samo – czerwony, wiszący nad zatoką most Golden Gate. Wykorzystałem więc spektakularne tło mostu do sfilmowania naszego intro i trochę pobawiłem się na rowerze trialowym na skałach i molo w Fort Baker. Pierwszy etap rozpocząłem solo w Marin County/Fairfax na nowym GT Carbon Force, ale coś mi podpowiadało, że mój rower jest o 45 lat za nowy na to miejsce, gdyż dokładnie tutaj w drugiej połowie lat siedemdziesiątych (czyli mniej więcej 45 lat temu) zaczęło się MTB. Wtedy, na długo przed tym zanim ktokolwiek zaczął używać tej nazwy, miejscowi toczyli tu pojedynki na starych rowerach, zwanych klunkers, i ścigali się na trasie zjazdowej znanej jako „Repack”.

 

 

 

 

Umówiłem się więc na przejechanie tego niesławnego szlaku z niektórymi z tych original gangsta, ale najpierw wyruszyłem do Tamarancho, żeby choć przez chwilę nacieszyć się własnym rowerem na kilku tutejszych trasach MTB. Cały czas myślałem o tym, jak wiele się zmieniło w rowerach górskich od tamtych dni, ile ulepszeń wymyśliliśmy, a co za tym idzie, jak bardzo ewoluowały trasy oraz sposób i dynamika jazdy. Czy zmieniło się podejście do MTB? Jakoś nie mogłem znaleźć na to argumentów i mocno mnie to przez cały dzień absorbowało.

W Tamarancho jedną z atrakcji jest zdecydowanie trasa Flow, na której jeździłem już wcześniej i która wiedzie pięknym lasem sekwoi. Czasami uwielbiam jeździć sam i tutaj miałem właśnie okazję, by to zrobić. Mogłem chłonąć naturę, oczyścić głowę i zapomnieć o wszystkim innym – po prostu być tam w tamtej chwili, tworzyć jedność z moim rowerem, czuć wiatr wiejący w twarz, wsłuchiwać się w odgłosy ptaków i napawać się dźwiękiem opon muskających suchą ściółkę. To było to. Teraz i zawsze i na wieki wieków!

 


Ten spokój szybko jednak się skończył, gdy pod koniec dnia dołączył do mnie Brett Tippie, który będzie mi towarzyszył przez resztę wyprawy i który przyprowadził całą szajkę absolutnych pionierów kolarstwa górskiego. Miałem więc za towarzyszy Charliego Kelly’ego, Joego Breeze’a i Otisa Guya. Wszyscy oni byli tu w latach 70. XX w. i w pewien sposób przyczynili się do narodzin współczesnego MTB. Joe i Otis przyjechali na dwóch oryginalnych klunkerach prosto z Marin Bicycle Museum i Mountain Bike Hall of Fame.

 

 

Co Hans Rey ma w swoim garażu oraz jego wersję historii MTB znajdziecie w tym filmie:

 

 

Niesamowicie było słuchać ich historii i przejechać tę legendarną drogę razem z nimi. W rzeczywistości rekord trasy ustanowiony przez Gary’ego Fishera w latach 70. XX w. został pobity po raz pierwszy dopiero w 2021 roku! Trudno w to uwierzyć, ale chyba tak właśnie jest, gdy jeździ się na rowerze, który prawie nie ma hamulców! Każdy z naszej piątki swego czasu został honorową postacią Hall of Fame z tego czy innego powodu – więc nie mogliśmy przepuścić okazji, by wspólnie zakończyć dzień w Marin Bicycle Museum i MTB Hall of Fame, miejscu, które każdy kolarz górski powinien odwiedzić w pewnym momencie swojego życia (choćby w internecie). Jest ono wypełnione po brzegi oryginalnymi rowerami z przeszłości i teraźniejszości, historiami i pamiątkami. Po kilku piwach i masie śmiechu (a gdy Tippie jest w pobliżu, trudno długo zachować powagę), zebraliśmy się do hotelu, by przygotować się do naszego pierwszego miejskiego dnia w San Francisco.

 

 

Mroczna historia Bretta

Zaczęliśmy na północnym krańcu mostu Golden Gate, ja jechałem na GT eForce, a Tippie na swoim YT Decoy na Shimano Steps EP8. Wiedzieliśmy, że czeka nas długi dzień, więc mieliśmy ze sobą zapasowe baterie. Most Golden Gate istotnie stanowi ikoniczny punkt orientacyjny. Przecina on wejście do zatoki San Francisco, która została odkryta przez Europejczyków dopiero w 1769 roku, kiedy hiszpańska lądowa ekspedycja Gaspara de Portola przypadkowo ją znalazła. Z powodu charakterystycznej dla S.F. mgły, która jest tu niemalże elementem krajobrazu, skaliste wejście do zatoki było słabo widoczne dla przepływających statków. Podobno na dnie Oceanu Spokojnego, tuż przy ujściu zatoki, znajduje się ponad 300 wraków – i tak się złożyło, że mijaliśmy to miejsce na rowerach tego pięknego poranka.

 

Zdecydowaliśmy się na dwa etapy miejskie; tamtego dnia jeździliśmy zgodnie z ruchem wskazówek zegara i odwiedziliśmy Fort Point, Presidio, Fisherman’s Wharf, słynną krętą Lombard Street, Embarcadero i przejechaliśmy aż do mostu Oakland Bay Bridge, mijając po drodze wiele osiedli i parków pomiędzy nimi, z kilkoma fajnymi trailami i miejscami do zabawy na rowerze po drodze. To miasto to tygiel różnorodności, widoków, zabytków i ludzi. Naprawdę wierzę, że nie ma lepszego sposobu na poznanie, doświadczenie i poczucie go niż rower.


Po lunchu stało się ze mną coś bardzo dziwnego. Nie jestem pewien, czy to przez odwodnienie spowodowane upałem, czy może przedawkowałem żarty Tippiego, ale czułem się oszołomiony i zmęczony, jakby wysiadło mi zasilanie i rozprogramował komputer pokładowy – być może przedawkowałem kofeinę, może wypiłem za dużo yerby na lunch. Co chwilę musiałem siadać albo wręcz kłaść się na ziemi i odpoczywać. Po tym, jak przed chwilą pokonaliśmy kilka całkiem stromych zjazdów i wzniesień, ledwo byłem w stanie jechać w linii prostej. Wszystko to zaczęło puszczać po około półtorej godziny, a ja powoli czułem się lepiej i mogłem dokończyć naszą jazdę. Ale zanim to się stało, przez jakiś czas leżałem na ławce w parku obok bezdomnego, podczas gdy reszta ekipy musiała czekać na mój powrót do stanu używalności. Ulice w S.F. pełne są ciekawych postaci i miejsc, od kultowych kolejek linowych, niesławnego więzienia Alcatraz, hipisów, turystów, kurierów, czy 50 000 samochodów Ubera na zatłoczonych ulicach… Może miałem za dużo wrażeń...

 

Brett Tippie to facet o uśmiechu za milion dolarów i z pozytywnym nastawieniem do wszystkiego i wszystkich, ale nie zawsze tak było. Znamy się od połowy lat 90. XX w., kiedy obaj pracowaliśmy na miano pionierów ruchu freeride i kiedyś Brett opowiedział mi historię o tym, jak znalazł się w życiowym dołku. Podczas tego mrocznego okresu całkowicie wycofał się ze sceny rowerowej i żył na ulicy przez prawie dwa lata, zanim w wielkim stylu udało mu się wrócić do kolarstwa. Tamte przeżycia widać było w jego stosunku do bezdomnych na ulicach S.F., często rozmawiał z którymś, po czym wręczał mu kilka dolarów lub batonik, gdy przechodziliśmy przez ulicę. Naprawdę mnie to poruszyło.
 

 

 

4. Joe Breeze i Otis Guy przypominają: Repack tylko na starym klunkerze! 

 

5. Team Se7en, czyli „wheelie kids” pokazują, że stare freeridowe triki to zabawa dla oldboyów.

 

6. Welcome to San Francisco!

 


Traile, traile, traile

Dzień trzeci rozpoczął się na szczycie Mount Diablo (1173 m n.p.m.), skąd mieliśmy przemierzyć East Bay przez Oakland Hills, aż do mostu Oakland Bay. Widoki ze szczytu sprawiły, że mogliśmy podziwiać cały obszar naszej trasy od Mt. Tam, po San Francisco i pasma górskie na południu. W pogodny dzień można stąd zobaczyć nawet Park Narodowy Yosemite. Brett znalazł bardzo stromą i techniczną linię w pobliżu szczytu, co pozwoliło nam dobrze się rozruszać w otoczeniu dębowych zagajników i niesamowitych widoków.

Po kilku kanapkach w Walnut Creek uderzyliśmy na kilka klasycznych szlaków East Bay w Joaquin Miller Park powyżej Oakland i przemierzyliśmy trasę Skyline, aż do Uniwersytetu w Berkeley. Jakość i liczba szlaków w ostatnich latach bardzo się poprawiły, mieliśmy więc dzień pełen niesamowitej, ale i wyczerpującej jazdy. Dopiero po zapadnięciu zmroku dotarliśmy do komfortowej ścieżki rowerowej, która zabrała nas przez most Oakland Bay na wyspę Treasure/Yerba Buena pośrodku zatoki. Pięknie było obserwować w oddali rozświetloną panoramę S.F., a...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy