Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Wywiad

9 stycznia 2020

NR 37 (Styczeń 2020)

Walka z dopingiem okiem zawodowca

92

Maja Włoszczowska, dwukrotna wicemistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim, przyznaje, że ma problem z tym, że czasem na starcie maratonów stają obok niej zawodniczki ukarane wcześniej za doping. Do walki z nim trzeba więcej pieniędzy i determinacji, także organizatorów zawodów amatorskich – uważa jeleniogórzanka

Natalia Grzebisz: W jakim celu pojawiłaś się na kongresie Światowej Agencji Antydopingowej w Katowicach?
Maja Włoszczowska:
Przyjechałam jako przedstawicielka komisji zawodniczej Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Z jednej strony jako zawodnicy powinniśmy jasno komunikować, czego oczekujemy i co byśmy zmienili, by walka z dopingiem działała jak najlepiej. Z drugiej strony, Światowa Agencja Antydopingowa jest często postrzegana przez zawodników negatywnie, naszą rolą jest więc informować, że kontrolerzy antydopingowi działają de facto w naszym interesie.

Jak oceniasz zmiany w walce z dopingiem przez lata swojej kariery zawodniczej?
Zmiany oceniam zdecydowanie pozytywnie. Przed IO w Pekinie w 2008 r. system Whereabouts dopiero raczkował. Wypełnialiśmy wtedy na trzy miesiące do przodu stosy papierów, w których wskazywaliśmy, gdzie będziemy przebywać. Trudno to było aktualizować, bo trzeba to było robić pocztą tradycyjną. Teraz oczywiście wszystko działa szybciej za pośrednictwem Internetu i systemu ADAMS, ale błędów oczywiście nie da się uniknąć, że przypomnę tylko historię z wyciekiem danych z systemu. Pojawiają się także czasem problemy z logowaniem, różnie bywa z przypomnieniami. Jest zatem jeszcze sporo do zrobienia, ale przynajmniej teraz już można zmieniać plany na bieżąco i rzeczywiście ten system jest wykorzystywany i konieczny. Nawet kiedy przed igrzyskami w Rio de Janeiro byłam na zgrupowaniu i wydawało się, że mieszkam w środku lasu, to kontrola antydopingowa też tam dotarła. 

W tym roku kolejne Igrzyska. Czy, twoim zdaniem, kontroli dopingowych „na ostatniej prostej” powinno być więcej?
Jeśli ktoś ma szansę pojechać na igrzyska olimpijskie, to odpowiednio wcześniej powinno się dołączyć taką osobę do systematycznych kontroli antydopingowych. Zdaję sobie sprawę, że jest to ogromna liczba zawodników, bo czasem bywa tak, że do ostatniej chwili nie wiadomo, kto dostanie nominację, a grupy potrafią być bardzo liczne, np. w siatkówce. Moim zdaniem, jest to jedyne wyjście – zawodnicy muszą mieć świadomość, że mogą być testowani.

Jednym z pomysłów WADA na walkę z dopingiem jest dożywotnia dyskwalifikacja.
Na pewno przypadek przypadkowi nie jest równy. Jestem za dożywotnim wykluczeniem, ale powinno to dotyczyć sytuacji, kiedy sportowiec z premedytacją sięga po doping. Mam problem z tym, że staję na starcie z zawodniczkami, które były ukarane za doping, a teraz nie wracają do cross-country, ale biorą udział w maratonach. Zdarzają się również sytuacje, kiedy tak naprawdę to trenerzy lub masażyści bez wiedzy sportowców podają różne medykamenty. Ciężko wtedy ocenić sportowca, który nie był świadom tych działań.

Jak wygląda edukacja antydopingowa u zawodników?
Światowa Agencja Antydopingowa ma różne ciekawe rozwiązania edukacyjne. Kiedyś oglądałam filmy i wypełniałam później quizy sprawdzające tę wiedzę. Problem tkwił jedynie w tym, że nie było to obowiązkowe. Wielu młodych zawodników nie ma zielonego pojęcia o tym, na czym polega system antydopingowy i gdzie szukać informacji z tym związanych. Nie wiedzą tak naprawdę nic. Ja już wiem, bo funkcjonuję w sporcie wiele lat, byłam na igrzyskach, działam w komisjach zawodniczych. O wielu rzeczach dowiedziałam się tak naprawdę dopiero w czasie działania w tych ostatnich. Moim zdaniem, system edukacyjny nie powinien być dobrowolny, tylko każdy powinien mieć obowiązek zapoznania się z nim i jego zasadami. Każdy zawodnik, który otrzymuje licencję, powinien w jakiś weryfikowalny sposób przejść przez niego i wykazać znajomość jego reguł.

Czy zwracasz szczególną uwagę na to, co jesz, z jakich źródeł pochodzą spożywane przez ciebie suplementy?
Jeśli chodzi o jedzenie, to np. kiedy byłam na zgrupowaniu w Argentynie, nie miałam możliwości sprawdzenia pochodzenia mięsa i jego składu, więc pozostawało mi tylko zaufanie....

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy