Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat , Otwarty dostęp

29 kwietnia 2020

NR 39 (Kwiecień 2020)

Zaplanuj trasę na szosę

35

Esencją kolarstwa szosowego jest walka. Rzesze kolarzy wsiadają na rowery, by się ścigać lub trenować, przygotowując się do rywalizacji. Dla nich liczą się tylko koło rywala lub dane na liczniku. W każdym większym mieście są znane od lat miejsca, takie jak rondo Babka w Warszawie czy krakowski Cichy Kącik, na których spotyka się lokalna kolarska elita na wspólne treningi i ustawki. Od lat mają swoje stałe trasy i w zasadzie ten tekst nie jest dla nich. 

Jednak w ostatnich latach kolarstwo szosowe zyskało też nowe oblicze. Po bardziej komfortowe rowery sięgnęli nowi użytkownicy, mniej kompetytywni, dla których priorytetem jest radość z czasu spędzonego na rowerze. Sam należę do tego grona. Ponieważ znacznie częściej niż na kolarskie treningi wyjeżdżam na kolarskie wycieczki w stylu endurance, nie jest mi obojętne, którędy jadę i zachęcam również innych, aby starannie planowali swoje wypady na rower, bo dzięki temu będzie...

Bezpieczniej I ciekawiej, jednym słowem przyjemniej

Na rowerze nie zależy nam, aby jak najszybciej dojechać z punktu A do punktu B, dlatego w planowaniu możemy być bardziej elastyczni i zamiast jechać główną drogą, mijani przez dziesiątki samochód, lepiej poszukać tych bocznych. W ostatnich latach sieć dróg gminnych, tych najbardziej lokalnych, ulegała nieprawdopodobnemu przeistoczeniu. Mnóstwo tras zostało wyremontowanych, często pokryto je asfaltami o jakości, której nie powstydziłby się tory F1. Wiele odcinków jeszcze do niedawna szutrowych czy ziemnych zostało wyasfaltowanych. W ten znaczący sposób poszerzyła się siatka dróg nadających się do jazdy szosówką, stanowiąc realną alternatywę dla większości dróg z dużym ruchem samochodowym. Wystarczy odważyć się w nie zagłębić. W porównaniu z drogami głównymi na tych bocznych panuje znikomy ruch. Nie przesadzę, pisząc, że na większości tras, jakie sobie planuję, samochody mijają mnie ze średnią częstością jednego na kilka minut a wierzę, że statystyka działa na moją korzyść, im mniej samochodów mnie mija, tym mniejsza szansa na niebezpieczne zdarzenie. A to naprawdę pozwala złapać luz i cieszyć się jazdą i pięknem miejsc, przez które prowadzą te najbardziej boczne z bocznych dróg. Dlatego w swoich kolarskich wycieczkach staram się zupełnie unikać dróg krajowych, a także tych o statusie dróg wojewódzkich, czyli wszystkich, które na mapach oznaczonych są dwu- i trzycyfrowymi numerami. W większości znanych mi przypadków należą one do najgorszych z punktu widzenia rowerzysty, najczęściej jednojezdniowe, bez poboczy, a przy tym silnie obciążone ruchem samochodowym. Najchętniej korzystam z dróg gminnych, wąskich i pokręconych (na mapach zaznaczone jako najwęższe białe linie), a jako niezbędne łączniki staram się w głównej mierze wykorzystywać drogi powiatowe (trochę szersze białe linie). 
Każdy ma inaczej, ale mnie szybko nudzą się trasy, którymi jeżdżę zbyt często. Dlatego w miarę możliwości staram się jeździć w nieznane. Nie jest to łatwe, gdy przeważnie startuje się z tego samego miejsca, jednak wierzcie mi, da się. Nawet po kilku latach intensywniej eksploracji bliższej i dalszej okolicy nadal jestem w stanie wynaleźć w niej nowe drogi, którymi jeszcze nie jechałem i tak poprowadzić trasę, aby miała powiew świeżości. Jednak nie polecam, aby robić to „na żywioł” i decyzję podejmować w czasie jazdy. Rzadko w ten sposób udaje się znaleźć fajną trasę. Znacznie większe szanse są na to, że droga zaprowadzi nas nie tam, gdzie byśmy chcieli lub nie zaprowadzi nas nigdzie, bo po jakimś czasie się urwie i będziemy musieli wracać lub po prostu się zgubimy i skończy się postojami na każdym skrzyżowaniu i „googlowaniem” trasy na bieżąco. Możemy się przed tym ustrzec, gdy poświęcimy w domu chwilę czasu, nieporównywalnie krótszą niż wycieczka, i zaplanujemy trasę na komputerze. Mając całą mapę przed oczami, znacznie łatwiej i lepiej jest prawidłowo wybierać drogi bo widać dokąd nas zaprowadzą i jakie będziemy mieli opcje, również w dalszej części trasy. 
 


Jak zaplanować trasę?

Wymyślam kierunek albo rejon, przypominam sobie miejsca, o których słyszałem lub czytałem jako wartych zobaczenia lub dobrych na rower. Często, gdy jadę autem, zapamiętuję miejsca, do których będę chciał wrócić na rowerze. Sposobów na wymyślenie, gdzie pojechać, jest bez liku. Następnie korzystając z programu do tworzenia śladów (tracków), o których piszemy w dalszej części artykułu, rysuję trasę. Na...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy