Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sprzęt

10 stycznia 2022

NR 56 (Styczeń 2022)

Kask dla małego hardcorowca

0 182

Zacznę od wyświechtanego frazesu, że nie ma nic piękniejszego dla ojców (i dla matek pewnie też) niż dzielenie z potomstwem wspólnej pasji. Pół biedy, gdy Twoim ulubionym zajęciem w czasie wolnym są szachy, wędkowanie albo badminton. Gorzej, gdy jesteś fanem niezbyt spokojnej jazdy na rowerze i prędzej czy później ku rozpaczy babci oraz dziadka zaczniesz namawiać do tego złego również swoje dziecko.
Jazda na rowerze jest cudowna, ale każdy choć raz się przekonał, że bywa bolesna. Czasami bardzo bolesna, a nawet tak, że trzeba wybrać się na wczasy w ośrodku sponsorowanym przez NFZ. Nikt, kto ma choć trochę oleju w głowie (dowolnej lepkości), nie chce, by jego dziecku stała się krzywda po niewinnej wycieczce na rowerze. Oczywiście niewinna wycieczka na rowerze niekoniecznie oznacza jazdę po parkowych alejkach. W końcu naszym ulubionym placem zabaw są często single, bandy, dropy, hopy, rock gardeny i inne takie tam. Kask w takim miejscu jest drugim elementem po rowerze, jaki na pewno trzeba zabrać. Tym bardziej w kask musimy wyposażyć nasze dziecko.
Z naczelnym trochę się posprzeczaliśmy o to, co pociecha powinna mieć na głowie i według Miłosza nie ma żadnych kompromisów. Kask musi mieć albo najwyższe standardy bezpieczeństwa, albo lepiej kupić paletki do badmintona. Niestety, świat jest zbudowany z przeciwieństw i to, co zapewnia największy stopień bezpieczeństwa, przeważnie też nie zapewnia zbyt dużego komfortu na podjazdach. Jest wyciąg, jest fajnie, ale gdy trzeba się drapać na górę rowerem? – Weź mu drugi kask. Zaripostował szybko Miłosz. Można. Ale czy trzeba?
Pytanie, jaki kask wybrać, pozostawię otwarte i każdy powinien rozważyć za i przeciw, biorąc pod uwagę umiejętności dziecka oraz to, jak i po czym będzie jeździć… a może skakać. Postaram się jedynie przybliżyć kilka zagadnień, na jakie warto zwrócić uwagę.
Masa kasku jest bardzo ważna. Nie chodzi tu jedynie o komfort. Nikt nie lubi na głowie czuć ciężaru, zwłaszcza w czasie jazdy. Dzieci mają dużo słabiej rozwinięte mięśnie szyi. Jazda w ciężkim kasku może spowodować zbyt duże przeciążenia i kontuzje. Jeszcze gorzej działa ciężki kask na drobną szyję młodocianego w trakcie upadków. Można temu przeciwdziałać, zakładając młodemu(-dej) obręcz chroniącą kręgosłup szyjny, np. Leatt Brace. Trudno jest określić, dla jakiego przedziału wiekowego, jaka masa kasku jest odpowiednia. Dzieciaki rozwijają się bardzo różnie, ale nie fundujmy 6-latkowi przyjemności jeżdżenia z kowadłem na głowie.
Niezwykle ważnym elementem decydującym o tym, czy nasz kask przy zderzeniu zostanie na naszej głowie, jest pasek pod brodą. Na pewno widzieliście nie raz wśród filmów „z przewracającymi się ludźmi” zdarzenia, gdzie ktoś gubi kask przy kraksie. Nie jest to spowodowane tym, że zapomniał go zapiąć. Prawdopodobnie pasek był zbyt luźny lub… pękło w nim zapięcie. Pasek to nie ozdoba, nie może zwisać jak korale. Nawet niewielka wywrotka może spowodować, że spadnie z głowy. Oczywiście, nie można przesadzać w drugą stronę – pasek nie może dusić. Wstępną regulację najlepiej przeprowadzić na spokojnie w domu. Jeżeli dzieciak jest niecierpliwy, można posadzić go na krześle i włączyć ulubioną bajkę. Później raz jeszcze sprawdzamy, jak kask leży po zajęciu pozycji na rowerze.
W kaskach możemy spotkać kilka rodzajów zapięć. Najpopularniejsze to klamerki z tworzywa (takie jak w plecakach), są łatwe do zapięcia i lekkie. Niestety, badania brutalnie pokazują, że jest to najsłabszy rodzaj zapięcia i tego typu rozwiązania nie są już dopuszczalne np. w kaskach motocyklowych ani DH. Obecnie najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest tzw. double D-ring (DD). Czyli dwie metalowe klamry, przez jakie przekłada się pasek. Minusem jest to, że mały dzieciak nie poradzi sobie z samodzielnym założeniem i zapięciem takiego kasku.
W pełnych kaskach wkładki wewnętrzne zazwyczaj są grubsze i jest ich więcej niż w tych z odpinaną szczęką. Więcej dobrze dopasowanej wkładki zapewnia lepszą stabilność kasku na głowie. Zwłaszcza, że prawdziwe kaski fullface opierają się także na kościach jarzmowych czaszki. Nawet jeżeli w fullface jest dużo otworów, to często są one dodatkowo osłonięte siatką zabezpieczającą przed penetracją obcych obiektów. Wymagają tego normy. Siatki niestety pogarszają przepływ powietrza i w upalny dzień w takim kasku można się poczuć jak w „uszatce” przywiezionej przez wujka zza Uralu.
Nie bez znaczenia są również dodatkowe elementy poprawiające bezpieczeństwo. Przy ewentualnym wypadku jak najwięcej sił musi przejąć...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy