Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ekwipunek

9 stycznia 2020

NR 37 (Styczeń 2020)

Ultralekkie koła – podsumowanie sezonu

292

Na początku sezonu rozpoczęliśmy długodystansowy test kół zbudowanych na bazie piast Novatec D411/D412, obręczy Nextie Ultralight 30 oraz szprych Sapim CX-Ray. Masa zestawu jest niebywale niska i wynosi 1238 g. Na rynku nie ma systemowych kół o takich parametrach. Nawet takie ekskluzywne modele jak Bontrager Kovee XXX (1290 g) czy Syncross Silverton SL (1290 g) ważą wyraźnie więcej i kosztują przynajmniej dwa razy tyle. O powodach doboru poszczególnych komponentów oraz ich parametrach pisaliśmy w wydaniu majowym (bB#5/2019), nie chcemy się więc powtarzać. Teraz skupimy się na przebiegu testu oraz jego rezultatach.

Wśród kolarzy amatorów istnieje przekonanie, że koła węglowe są delikatne i nietrwałe, a jak ktoś waży ponad 80 kg, to już na pierwszym kamienistym zjeździe się połamią. Dlatego często wybierane są aluminiowe modele o wyraźnie gorszych parametrach. Podejmując się takiego testu, również sami chcieliśmy się przekonać, czy aż tak radykalny zestaw nadaje się do ścigania i ostrego orania na trudnych górskich trasach. 

Przebieg

Koła i rower, do którego były zamontowane, w tym sezonie przejechały około 800 km treningowych, ale wyłącznie w trudnym terenie. Maszyna służyła zarówno do konkretnych jazd po technicznych ścieżkach, jak i soczystych podjazdach. Nie nabijałem na nich pustych kilometrów po szutrach czy asfalcie. Dodatkowo przejechały sześć wyścigów, być może nie jest to imponujący wynik, ale to 349 km jazdy w warunkach, w których nie ma kalkulacji – w tym czasie zdążyłem je dobrze poznać. Zawiozły mnie nawet na pierwsze miejsce w mojej kategorii wiekowej i trzecie open podczas maratonu serii Dare2be w Kukowie. Był to wyścig, w którym na dystansie 47 km było 1950 m przewyższenia, a teren typowo górski z technicznymi zjazdami najeżonym kamieniami. Maratony w Kluszkowcach, Ptaszkowej czy Myślenicach z serii Cyklokarpaty mają podobną charakterystykę. Duże przewyższenia, podczas których oprócz mocy w nogach trzeba mieć technikę, żeby ukończyć wysoko wyścig. Bez wątpienia w takich warunkach sprzęt, w tym koła, dostaje nieźle w kość. Mimo że przez cały sezon nie zaliczyłem ani jednego dnia deszczowego, to jednak w górach często było błotniście, a kałuże były normalnością.

Piasty

W ciągu sezonu nie były ani razu rozbierane, dopiero teraz, aby podsumować sezon, je rozebrałem. Środek tylnej piasty jest czysty, co zdecydowanie świadczy o dobrym uszczelnieniu. Zapadki działają bez zarzutu, a to jest najważniejszy element piasty. Wszystkie łożyska kręcą się gładko. Przyznam, że miałem obawy o trwałość przedniej piasty, zobaczyłem bowiem bardzo filigranowy korpus i niewielkie łożyska. Jednak dzięki niezłemu uszczelnieniu spokojnie przetrwały sezon. Oczywiście trudne warunki pogodowe, jakie często panują w terenie, mogą sprawić, że trzeba będzie udać się z nimi do serwisu, ale takie rzeczy są wpisane w ten sport.

 

 

  1. Tak wygląda wnętrze piast po sezonie jazdy. Nie tylko środek jest czysty, ale także łożyska kręcą się idealnie. Przez cały ten okres nie były ani razu rozbierane i czyszczone. To świadczy o ich bardzo dobrym uszczelnieniu. Faktem jest, że w ogóle nie startowałem w ulewie, co pewnie wpłynęłoby na stan łożysk w piastach, koła jednak błoto widziały wiele razy. W Kluszkowcach startowałem dzień po kilkudniowych opadach, poza tym w górach nigdy nie jest idealnie sucho. Dlatego duży plus za ich szczelną konstrukcję.

 

 

  1. Niewielka rysa (tuż nad „dwójką”), powstała najprawdopodobniej na skutek uderzenia, to jedyny uszczerbek „na zdrowiu” obręczy. Koła również nie mają niewidocznych uszkodzeń, np. scentrowania. I znowu, gdybym pewnie złapał gumę gdzieś na wyścigu i przejechał krótki fragment trasy na obręczy, to ich stan byłby nieco gorszy. A w tym wypadku kolejny sezon będę się cieszył kołami o niezmienionej charakterystyce.   


Obręcze i sztywność

Dokonaliśmy ponownego pomiaru sztywności kół i okazało się, że uzyskały niemal identyczny wynik. Co ciekawe, powtórny pomiar okazał się minimalnie lepszy, ale jest to kwestia zaokrąglenia wyników. Koła nic więc nie straciły ze swojej sztywności. To o tyle interesujące, że w trudnym terenie koła cały czas pracują. Naciągają się szprychy, poluźniają się na nyplach. Nie jesteśmy w stanie ostateczn...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy