Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda , Turystyka

21 grudnia 2021

NR 55 (Listopad 2021)

Ekskluzywne zachody słońca

0 887

Początek zimy to taki czas, kiedy na rowerze jeździ się trochę mniej albo wcale. Dzień jakiś taki krótki, leniwe poranki, większe śniadania, na ulicach mokry piasek wymieszany z solą, a w powietrzu smog i nisko zawieszone chmury. Do tego temperatura spada poniżej zera, zimno doskwiera o wiele bardziej. Siłą rzeczy, w takich okolicznościach docenia się ciepło kominka, miękki koc retro ze wzorem lwa i aromatyczne czerwone wino z korzennymi przyprawami. Dla mnie początek zimy to czas rozpoczęcia sezonu polowań. Polowań na zachody słońca.

 

POLECAMY

W piątkowy wieczór ślęczę nad mapą pogodową, śledzę temperaturę, możliwy opad, ciśnienie, wysokość chmur i tzw. widzialność. Mój instynkt łowiecki wkracza na wyższy poziom i od razu wiem, gdzie polowanie będzie najbardziej satysfakcjonujące. Zapowiada się wyśmienicie. Układam w miarę rozsądną trasę, jak na liczbę słonecznych godzin, dojazd samochodem i nocleg.

 

Beskid Wyspowy

Beskid Wyspowy nigdy jakoś nie królował w czołówce moich miejsc do zobaczenia. Często, planując trasy, ów Beskid odsuwałam gdzieś na bok. Może dlatego do tej pory byłam tam tylko raz. Jednak tym razem wszystko wskazywało na to, że właśnie tam zachód słońca zachwyci mnie najbardziej. Beskid Wyspowy jest bardzo charakterystyczny, tworzą go pojedyncze szczyty, które nie są połączone w długie pasma. Wierzchołki tych gór są spłaszczone, a zbocza strome, wszystkie oddzielone od siebie dolinami rzek oraz niskimi przełęczami. Beskid Wyspowy zajmuje powierzchnię ok. 1000 km², położony jest pomiędzy Kotliną Sądecką, Gorcami, Kotliną Rabczańską, Beskidem Makowskim i Pogórzem Wiśnickim.
 

1. Polana Wyśnikówka – zielony szlak z Mogielicy. 

 


Słopnice 451 m n.p.m.

Pogoń za zachodem słońca rozpoczynam w wiosce Słopnice. Prócz tego, że wioska leży nieopodal Tymbarku, gdzie wytwarzane są słynne soki, nic tutaj nie ma. Z reguły, kiedy planuję trasy w formie pętli, miejsce startu i zakończenia wyznaczam tak, aby ostatnie kilometry były zjazdem, bo nie lubię sytuacji, kiedy na zakończenie wycieczki czeka mnie podjazd do samochodu.


Pierwsze 315 metrów przewyższenia zdobywam 8-kilometrowym asfaltem. Po drodze mijam osiedla o bajkowych nazwach: Zaprzałówka, Giemziki, Goryczki. Wreszcie wyjeżdżam z cienia góry Dzielec, która skutecznie zatrzymywała dostęp promieni słonecznych. Czuję przyjemne ciepło na czerwonych z zimna policzkach, a tuż za rogiem wyłania się przepiękna panorama na pobliskie szczyty i bardziej odległe koronkowe wzory tatrzańskich wierzchołków. Zdecydowanie widok zrekompensował długi podjazd, który nawet nie pozwolił mi się rozgrzać.


Dojeżdżam do leśnej szutrówki pokrytej cienką warstwą zmrożonego śniegu. Jest to odcinek jednej z tras narciarstwa biegowego – Tras Mogielica. Szlak poprowadzony jest wokół najwyższego szczytu Beskidu Wyspowego i liczy ok. 20 km. Zarówno na nartach, jak i rowerem jest to fajna opcja wycieczki dookoła Mogielicy. Po drodze trafiają się liczne miejsca do odpoczynku i podziwiania widoków prześwitujących przez niezbyt gęsty las. Temperatura odczuwalna jakby wzrosła. Robię chwilę przerwy na herbatę z termosu i delektuję się zmarzniętą na kość czekoladą. Uzupełniam też wodę w bidonie w pobliskim potoku. Woda jest tak zimna, że biorąc łyk, od razu można poczuć, które zęby wymagają leczenia.
Dojeżdżam do rozejścia się szlaków. Opuszczam szeroki trawers i rozpoczynam podjazd na Mogielicę.

Znaki wskazują, że to jedynie 3 km. Spoglądam na zegarek, patrzę na podjazd. Spokojnie zdążę. Rozpoczynam więc ostry wypych między srebrzystymi bukami. Drzewa te mają to do siebie, że kiedy wyjdą z lat wczesnej młodości, od razu wyglądają na bardzo stare, co sprawia, że las wydaje się magiczny. Wkrótce teren się wypłaszcza, ale i tak nie da się jechać. To ten rodzaj błota, który zakleja cały bieżnik, do tej mazi przykleja się trawa, szyszki i kamienie, by wkrótce zablokować koła i skutecznie uniemożliwić nawet pchanie. Na szczęście najgorszy fragment tego frasunku udaje mi się minąć bokiem po wysokiej trawie, ale i tak koła zdążyły nabrać sporo wagi.
 

2. Źródełko przy jednej z Tras Mogielica. 

 


Polana Stumorgowa 1000 m n.p.m.

Kiedy docieram na Polanę Stumorgową, wreszcie można jechać w siodle, ponieważ błoto jest zwyczajnie zamarznięte. Mogielica już w zasięgu wzroku, ale jeszcze nie podejmuję ataku szczytowego. Jest na tyle ciepło, że spokojnie mogę usiąść na trawie między plackami śniegu i dopić resztę herbaty. Widok jest przepiękny, a zstępująca powoli mgła stwarza niepowtarzalny klimat. Słońce schodzi niżej, powoli wkracza w moją ulubioną godzinę ze złota. A do tego wszystkiego ta nazwa polany – Stumorgowa, brzmi niczym jedna z krain stworzonych przez J.R.R. Tolkiena w mitologii Śródziemia. Tatry zaczęły wychodzić z mgieł. Już wiem, że zachód słońca, to będzie sztos.

Ruszam więc dalej. W górnej części polany jest coś w rodzaju altany, pewnie by tam mniej wiało i była ławka, oparcie, stół i inne udogodnienia. Ale jakoś tak wolałam poleżeć na trawie. Ruszam dalej, a raczej pcham na szczyt Mogielicy, innej opcji nie ma. Co kilka metrów robię krótki odpoczynek i odwracam się, by nie stracić tych cudownych widoków. Im jestem wyżej, tym panorama się poszerza, obejmując Pasmo Radziejowej, Lubonia, Gorców i Tatr. Ostatnie metry wypychu niebieskim szlakiem – nie należą do najłatwiejszych. Trzeba się trochę postarać.
 

 

3. Hala Janoszkowa pod szczytem Lachów Groń. 

 


Mogielica 1170 m n.p.m.

Mogielica jest najwyższym szczytem Beskidu Wyspowego, ale nie takim typowym, ponieważ nie jest jednym wybujałym wzniesieniem charakterystycznym dla Wyspowego, lecz odchodzą od niego, w różnych kierunkach, boczne grzbiety. Mogielica to taka czarna owca. Charakterystyczna dla Mogielicy jest oczywiście wieża widokowa. Samo wejście na wieżę jest dosyć strome. Stopnie bardziej zakrawają na kilkupoziomową drabinę niż schody. Na górę wieży wchodzę w idealnym momencie. Właśnie po to piątkowe wieczory spędzam nad mapą, zamiast iść do knajpy. Cała panorama Tatr wyskoczyła z mgieł. Ze względu na fakt, że po drodze nie spotkałam nikogo, czuję się tak, jakby to wszystko było tylko dla mnie.

 

Wieje niemiłosiernie, przeszywające zimno doszło już chyba do każdej części mojego ciała. Nie mogę jednak tak po prostu zostawić tego widoku i zejść. Dlatego stoję jak wryta, powoli zamieniając się w kostkę lodu, niczym zahipnotyzowana sroka patrzę na czyste złoto. To jeden z bardziej ekskluzywnych zachodów słońca, jaki widziałam. Złote promienie słońca przeszywają mgłę, a pod nią kryją się korony drzew, które porastają niższe szczyty, tworząc niesamowity spektakl światła i cieni. Schodzę jednak z wieży, bo kiedyś trzeba.
Z Mogielicy zjeżdżam zielonym szlakiem, który jest dopełnieniem tej wycieczki. Mróz spowodował, że luźne kamienie są ze sobą zlepione, można się rozpędzić. Z lasu wyjeżdżam na kolejną polanę. Słońce już znika za górami, a niebo zrobiło się szafirowe u góry, niżej turkus stopniowo zmieniał się w cieplejszy seledyn, a jeszcze niżej – tuż powyżej już czarnych zarysów gór – niebo świeci bursztynem i ciepłą żółcią.


Jest już ciemno. Dojeżdżam do zaśnieżonych szutrów u podnóża Mogielicy. Śnieg sprawia, że otoczenie wydaje się trochę jaśniejsze. Nie boję się, przeraża mnie jedynie to, że nie czuję strachu. Lubię odgłosy dobiegające z lasu, które słychać tylko nocą, lubię blask księżyca, lubię tę martwą ciszę zakłócaną tylko szybszym biciem serca, lubię mróz szczypiący w policzki, śnieg trzeszczący pod oponą i niepewność, po prostu lubię noc. Bardzo długim zjazdem, zmarznięta na kość, docieram do Słopnic.


Podsumowując przejechaną trasę pod kątem trudności, uważam, że jest łatwa, trochę więcej umiejętności wymaga zjazd zielonym szlakiem z Mogielicy, ale to taka perełka tej wycieczki. Zdecydowanie rower enduro to przerost formy nad treścią.


 

4. Słopnice – Beskid Wyspowy.

 


Pasmo Babiogórskie

Kolejny dzień zapowiada się równie pięknie, ale opuszczam Beskid Wyspowy i przenoszę się w trochę bliższe sercu rejony. Następuje też taktyczna zmiana roweru, ponieważ w takim mrozie amory i tak nie pracują, jak powinny, a przynajmniej rower będzie lżejszy. Plan na dziś jest wielce wyrafinowany – zdobycie czterech najwyższych szczytów Pasma Przedbabiogórskiego z pięknym zachodem słońca na zakończenie dnia.


Pasmo Przedbabiogórskie ma długość około 20 km. Najwyższe szczyty to: Mędralowa (1169 m), Jałowiec (1111 m), Czerniawa Sucha (1062 m) i Lachów Groń (1045 m). Trudno zdefiniować tę wycieczkę, czy to Beskid Żywiecki, czy już Makowski. Wiele źródeł podaje różne informacje. Szczyty, przez które jechałam, są dwojako zaliczane do obu regionów, tak samo jak i całe Pasmo Przedbabiogórskie.
 

 

5. Wieża widokowa na Mogielicy. 

 

Przyborów

Samochód parkuję w wiosce Przyborów, oddalonej ok. 20 kilometrów od Żywca, ponieważ tak jak wspomniałam, wolę, kiedy na koniec jest już z górki aniżeli pod, dlatego też Przyborów stanowi doskonałą opcję zakończenia wycieczki zjazdem. Temperatura ok. dwa stopnie poniżej zera, na szczęście od razu zaczynam asfaltowy podjazd w kierunku Koszarawy. Bezchmurne niebo sprawia, że słońce non stop podgrzewa atmosferę, a temperatura odczuwalna jest dużo wyższa.
 

 

 6. Zielony szlak  z Miziowego Gronia (szczyt w grupie Mędralowej). 

 


Koszarawa

W Koszarawie wjeżdżam na żółty szlak, niebo lśni czystym błękitem, świeci słońce, w oddali dostrzegam owce wygrzewające się na łące grubo pokrytej białym lodem, lecz biel nie jest papierowa i matowa, a żywa i subtelnie odbijająca światło promieni słońca. Za plecami piękny widok na Masyw Pilska oraz pasmo Łoska. Kiedy wjeżdżam do lasu, temperatura wydaje się o wiele niższa, ale to tylko chwilowe. Podjazd jest tak stromy, że schodzę z siodełka i rozpoczynam ciężki wypych. Już po kilku minutach zrobiło mi się dużo cieplej. Tuż przed chatką pod Lachów Groniem teren staje się możliwy do podjazdu. Na pierwszy rzut oka szlak wygląda jak jedna wielka błotna kałuża, ale mróz sprawił, że cała maź jest zamarznięta na kość i można przejechać suchą oponą.
 

 

7. Mędralowa Zachodnia.

 


Hala Janoszkowa

Ze świerkowego lasu wyjeżdżam wprost na rozległą Halę Janoszkową, tuż pod szczytem Lachów Groń. Pogoda obłędnie prezentuje kolory natury. Złota trawa okraszona resztkami szronu wygląda jak dywan przyozdobiony kryształkami Swarovskiego.

 

 

Lachów Groń – Buciorysz 1045 m n.p.m.

Lachow Groń inaczej nazywany Bucioryszem zdecydowanie powinien korzystać z tej drugiej nazwy, bo znaczną część szlaku przeszłam po prostu pieszo. Ze szczytu dokładnie widać Masyw Babiej Góry i Pasmo Policy. Po dość ciężkim pchaniu, jaki Buciorysz zafundował mi na początku, nastąpił idealny moment na złapanie oddechu. Bez zastanowienia siadam na miękkiej trawie i otwieram swoją małą gastronomię z gwiazdką Michelina. Herbata, świeże pierniki, które jeszcze nie zmiękły oraz kanapka z serem i rozwodnionym ogórkiem.
Tuż przy ścianie lasu mijam trójkątną chatę przypominającą domek z kart, nie zatrzymuję się już, przede mną zjazd z pięknymi widokami. Jak to bywa w górach, każdy zjazd to gwarancja, że będzie podjazd. Tak też się dzieje. Na szlaku znów ogromne zamarznięte kałuże przypominające lodowisko. Przedzieram się bokiem. Zimowe zjazdy mają to do siebie, że organizm szybko się wychładza, dlatego czym prędzej zaczynam stromy podjazd na kolejny szczyt Czerniawa Sucha.

 

 

Czerniawa Sucha 1051 m n.p.m.

Szczyt jest w większej części zalesiony, jedyny widok, który ukazuje się moim oczom, to oblodzony żółty szlak, którym przyjdzie mi zjechać, oraz na Jałowiec cały skąpany w słońcu. Mimo dużego oblodzenia udaje się bezpiecznie zjechać, na szczęście jest wiele miejsc, w których można przyhamować. Znów lekko wyziębiona, ale szczęśliwa, przygotowuję się mentalnie na podjazd. Wiem, że tym razem nie będzie to takie proste. Słońce opierające się na stoku sprawiło, że wierzchnia warstwa błota zmieniła swój stan ze stałego na bardziej ciekły, a w zasadzie l...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy