Dołącz do czytelników
Brak wyników

Giant PowerPro

Artykuł | 10 sierpnia 2020 | NR 42
0 334

Zupełnie niespodziewanie, przy okazji premiery najnowszej generacji długodystansowego modelu Defy w 2018 roku, Giant przedstawił miernik mocy swojej własnej konstrukcji. Zapowiedziano wtedy, że od sezonu 2019 rowery z górnych półek każdej z linii szosowych Gianta będą w taki wyposażone standardowo.

rozwiązaCena: 3499 zł
Giant Polska, www.giant-bicycles.com
 

POLECAMY


Początkowo mierniki były dostępne wyłącznie w wybranych rowerach, ale w sezonie 2020, wraz z wprowadzeniem drugiej generacji urządzenia, Giant nie tylko dodaje mocomierz do 24 modeli w gamie szosowej, ale wszedł też na coraz bardziej zatłoczony rynek niezależnych mocomierzy, oferując PowerPro jako samodzielny produkt, który można zamontować do dowolnego roweru kompatybilnego z systemem korb Shimano.
PowerPro to miernik dwustronny – mierzący moc z prawej i lewej nogi niezależnie. V.2 oznaczany też jako MY20 łatwo odróżnić od pierwszej wersji (MY19) – nowy miernik jest prawie niewidoczny na korbach Shimano Ultegra R8000 – ważące po 16 g moduły są schowane po wewnętrznej stronie obu korb – z prawej tak skutecznie, że aż trudno mocomierz wypatrzyć. Pierwsza wersja miała na prawej korbie między ramionami „pająka” dobrze widoczny moduł z elektroniką – podobnie do rozwiązania Pioneer. Giant oferuje swoje rozwiązanie jako gotowy produkt wykorzystujący tylko ten jeden model korb, tylko z zębatkami 52/36, ale za to w trzech długościach: 170, 172,5 i 175 mm. 
Niektóre firmy integrujące swoje mierniki na korbach Shimano oferują klientom możliwość wysłania swoich używanych korb, na których instalują mocomierz. Giant nie przewiduje takiej opcji. PowerPro nie wymaga magnesu do wyliczania kluczowej dla pomiaru mocy kadencji – akcelerometry są zintegrowane. Moduły na korbach są bardzo kompaktowe, lewy, zawierający większą część elektroniki ma wymiary 38x54x8 mm, prawy jest o ok. połowę krótszy i nie wystaje poza obrys zębatek. Wbudowane akumulatory wystarczają 
według producenta na 100 h jazdy między trwającymi 2 h doładowaniami, do których potrzebny jest dołączony trzymetrowy kabel USB rozdwajający się przy specjalnych magnetycznych końcówkach pasujących do wodoodpornych styków w obu częściach mocomierza. Podłączenie do prawego wymaga nieco gimnastyki.
Giant deklaruje wodoodporność w klasie IPX7 (zanurzenie na głębokość 1 m przez 30 min) i poziom niedokładności nie większy niż +/- 2%. Podobnie jak wszystkie konkurencyjne mocomierze, PowerPro ma automatyczną kompensację termiczną bardzo istotną dla dokładności przy jeździe w zmiennych warunkach. Mimo to, jak u innych, kalibracja (zero offset) zalecana jest na początku każdej sesji. Standardy połączeń z odbiornikami to równoczesne ANT+ i BLE 4.0. 

1. Czasem każdy miernik ma problemy. W trakcie testu nawet Neo zgubił się na dwie chwilki, PowerPro chwilami przeceniał moc z prawej korby. Pokazany odcinek to mieszanka trybów SIM i ERG na Zwifcie. W ERG nie było problemów, włączając 20-sekundowe interwały, w sprintach w okolicy 1000 W PowerPro zgadzał się z Vector 3 (który po pokazanym tu odcinku zupełnie odjechał). Neo w takich sytuacjach pokazuje niższe wartości – wiele pary idzie w gwizdek, czyli gięcie ramy i napędu. 

 

2. Podczas jazd drogowych z PowerPro i Vectorami 3 mierniki zgadzały się w ramach deklarowanych dokładności. Na pokazanym reprezentatywnym odcinku Garmin deklarował nieco wyższą moc, ale zdarzyło się też odwrotnie. Wykresy mocy w czasie są wystarczająco zgodne. Po weryfikacji obu z Neo bardziej wiarygodny wydaje się jednak PowerPro. Nie ma jednak ideałów. W jednej (niepokazanej tu) sytuacji na mocno jechanym brukowanym podjeździe pomiar kadencji Gianta się zgubił, pociągając za sobą odczyty mocy na cztery kluczowe minuty.


W protokole BT moc prawej i lewej strony podawana jest łącznie – istotne przy podłączeniu Zwifta i podobnych platform działających na urządzeniach obsługujących wyłącznie jeden kanał Bluetooth. W ANT+ wysyłane są dodatkowo dane o balansie mocy prawa/lewa. Poprzez BT można podłączyć smartfona z anglojęzyczną aplikacją Giant RideLink, umożliwiającą zdiagnozowanie stanu mocomierza, aktualizację oprogramowania, jak również podglądanie parametrów efektywności i „okrągłości” pedałowania, które nie są standardowo przesyłane do innych odbiorników ani przez ANT+, ani przez BT. Aplikacja może też działać jako awaryjne zastępstwo komputerka rowerowego i zapisać jazdę, łącznie ze śladem GPS i danymi z innych podłączonych czujników BT (tętno, prędkość), a nawet wyeksportować dane w formatach FIT lub CSV. Nie ma funkcji nawigacji ani podglądu mapy.
Mechaniczna instalacja PowerPro nie różni się niczym od standardowej procedury z korbami Shimano Hollowtech II. Podłączenie do Garmina Edge 830 po ANT+ było natychmiastowe, tak samo jak z telefonem po BT. Zero offset jest dostępny w apce lub przez standardowe funkcje komputerka. Dobrze widoczne LED-y w czujnikach informują kolorami o gotowości i potrzebie doładowania.
Jazda z PowerPro nie różni się niczym od używania innych mierników. Zdecydowaną przewagę nad rozwiązaniami jednostronnymi daje mu niezależny pomiar na obu korbach. Według Stages większość ludzi kręci dość równo, ale np. ja mam zależną od zmęczenia i mocy różnicę dochodzącą do 10%. Z taką wadą PowerPro radził sobie z łatwością. Giant twierdzi, że opracował swój mocomierz od zera własnymi siłami, zamiast licencjonować lub kupić rozwiązanie jednego z doświadczonych graczy, jak zrobił np. Specialized w partner...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy