Dołącz do czytelników
Brak wyników

ThinkRider X7 v4

Artykuł | 17 września 2021 | NR 53
0 57

Cena: 2999,99 zł
Delta Sport, www.etrenazery.pl

Na rynku trenażerów opanowanym przez trzy firmy: Tacx, Elite i Wahoo trudno się przebić z nowym produktem. O firmie ThinkRider nie słyszałem do momentu, kiedy na początku lata do redakcji trafił ich trenażer do testu. Napisana łamaną angielszczyzną, dziurawa i niekonkretna strona thinkrider.eu nie zachęca do kupna produktu, mocno sugerując pochodzenie chińskie i brak inwestycji w sprzedaż. Przełączenie na stronę polskiego dystrybutora etrenazery.pl łagodzi frustrację.
 

POLECAMY


Okazuje się, że X7, który do nas trafił, to jeden z czterech dostępnych modeli ThinkRider. Urządzenie jest inteligentne (interaktywny trenażer z połączeniami bezprzewodowymi przez ANT+ i BT kompatybilny z wszystkimi popularnymi serwisami i aplikacjami treningowymi) z napędem bezpośrednim, czyli wpina się w niego rower bez tylnego koła. Nie ma fabrycznie zainstalowanej kasety, więc należy założyć swoją – pasuje dowolna 8-, 9-, 10- lub 11-rzędowa w standardzie bębenka Shimano. Za realizm odczuć podczas jazdy w domu odpowiada koło zamachowe o deklarowanej masie 5,7 kg, a za opór – układ elektromagnetyczny zasilany z gniazdka. Zasilacz podłącza się do wystającego z trenażera krótkiego kabelka. Taki ogonek rozłączający się przy pociągnięciu z dowolnego kierunku jest skutecznym zabezpieczeniem przed potknięciem i naszym zdaniem powinni go stosować wszyscy producenci trenażerów. Podobnie jak w wielu modelach konkurencji obciążenia między kołem zamachowym a oporem przenosi pasek zębaty. X7 jest konstrukcyjnie bardzo podobny do JetBlack Volt – produktu innego chińskiego producenta, jak również amerykańskiego Wahoo Kickr Core – zapewne również produkowanego w Chinach. Jest zbudowany bardzo solidnie ze stalowych spawanych rur i płyt o grubości 5 mm. Waży niebagatelne 21,4 kg. Między kasetą a kołem zamachowym jest mnóstwo miejsca – nie ma najmniejszego problemu z ocieraniem przerzutki lub zacisku hamulca tarczowego. W zestawie znajdują się wymienne nakładki do klasycznej osi 9 mm z szybkozamykaczem (QR) 130/135 mm, a także adaptery pasujące 
do ram w standardzie 12×142 i 12×148 mm, z którymi wykorzystuje się oś z roweru. Miłym zaskoczeniem był dołączony moduł ANT+ na USB. Jego wielka regulowana antena budzi respekt. W zestawie nie ma za to podstawki pod przednie koło. X7 ma oś zawieszoną ok. 1 cm wyżej, niż gdyby klasyczna szosówka na oponach 25c stała normalnie na tylnym kole, co oznacza, że bez podstawki odczucie jest jak na delikatnym zjeździe. Jeśli komuś przeszkadza, można podłożyć książkę, ze dwa czasopisma (byle nie bB) albo dokupić dowolną podstawkę.
X7, który do nas trafił, to sprzęt czwartej generacji, rozpoznawalny po sporym logo na kole zamachowym. W handlu dostępna jest również wcześniejsza wersja v3 (mniejsze logo) – jedyną różnicą, którą znaleźliśmy, jest deklarowana granica symulacji nachylenia: v3 – 8%, v4 – 16%. Deklarowany maksymalny opór to imponujące 2,5 kW, ale nie wiadomo przy jakiej prędkości. Błąd pomiaru wbudowanego mocomierza ma nie przekraczać +/-2%. Trenażer ma obsługiwać protokoły ANT+ (moc, FE-C, czyli zdalna kontrola np. przez aplikację, prędkość i kadencja) oraz BT 4.0, w którym zakres transmitowanych danych nie jest deklarowany.
Testowanie zacząłem od rozgrzania urządzenia przez kilkanaście minut, w których trakcie zainstalowałem mobilną aplikację do zarządzania trenażerem. Aktualizacja firmware poszła gładko. Pierwszą kalibrację przerwało przyśnięcie telefonu (apka nie ma wbudowanej funkcji „keep alive”), więc powtórzyłem, by ruszyć do Zwift, w którym przeprowadziłem standardową serię testów. Na ich końcu znalazłem się u podnóża Alpe du Zwift – wirtualnego odwzorowania podjazdu na Alpe d’Huez z 1000 m przewyższenia, więc dodałem prawie godzinną próbę obciążeniową. W trybie SIM na płaskim trenażer wydawał się mieć nienaturalnie wysoki opór, a test w trybie ERG z progami wyznaczonymi względem FTP wydał mi się cięższy niż zazwyczaj – jak się później okazało, słusznie, bo porównanie X7 z równoległym zapisem z niezależnego mocomierza wykazało zaniżenie deklarowaną do Zwift mocy o średnio 12 W – sporo, bo dla mnie to odpowiednik kilku tygodni treningu. To zapewne efekt nieskutecznej kalibracji mimo rozgrzewki i powtórek. Mimo tego przesunięcia kształt zapisu dokładnie pokrywał się z Garmin Vector 3 nawet dla sprintów – tylko wszystko przesunięte. Na podjeździe miałem dysonans. Z jednej strony w realu jechało mi się nieźle, przynajmniej jedno przełożenie niżej niż ostatnio, z drugiej – w virtualu tempo nie było powalające. Wnioski: zaniżanie mocy w Zwift skutkuje obniżeniem współczynnika W/kg i spowolnieniem jazdy, a symulacja nachylenia w X7 przekłamuje, co wyszło szczególnie mocno przy moim ustawieniu „trainer difficulty”, czyli wierności odwzorowania nachyleń w Zwift na 100% (domyślnie 50%). Nawet po 40 minutach jazdy ze średnią blisko 300 W (wg Vector 3) X7 nie zaczął się przegrzewać i na ostatniej prostej spokojnie obsłużył 400 W przez 40 sekund bez zwiększonej niedokładności i to na niskiej kadencji na stojąco. X7 jest zaskakująco cichy. Zaryzykuję twierdzenie, że jest cichszy od mojego kilkuletniego Neo, w którym powinienem wymienić zużyte łożyska. Pojedynkowanie się na decybele nie ma sensu – jest na tyle cichy, że wentylator, napęd roweru, zmiana przełożeń i dyszenie i tak będą głośniejsze.
Dalsze testy w Zwift na PC i iPadzie potwierdziły, że kontrola trenażera przez aplikację w ANT+ i BT działa skutecznie. X7 zmienia obciążenia bez szarpnięć w ciągu 2–3 sekund – jest w tym łagodniejszy niż Neo, ale bez zbędnych opóźnień, więc przy jeździe przez Titans Grove nie miałem wrażenia oderwania wrażeń wzrokowych od zmiennych sił kręcenia po pofalowanej wirtualnej drodze. Zarówno Zwift na PC oraz Garmin Edge 830 szybko rozpoznały trenażer jako mocomierz i trenażer interaktywny. Garmin rozpoznał też prędkościomierz. W Zwift na PC podłączonym przez ANT+ X7 był konfigurowalny jako źródło kadencji. Jednak nawet jeśli początkowy podgląd wyglądał prawdopodobnie, to podczas jazdy trenażer wskazywał stałą kadencję, np. 50 przez wiele minut – oczywiście niepoprawnie. Działo się tak niezależnie od użytego adaptera ANT+. Na iPadowej wersji Zwifta trenażer połączony przez BT całkiem stabilnie nie dawał się wyszukać w kategorii kadencja, więc przynajmniej bez zawodu.
 

Średnia moc:
Thinkrider X7 v4 - 239 W
Garmin Vector v3 - 250 W

W teście, skomponowanym jako własny trening w Zwift łączącym tryby SIM z luźną jazdą i sprintami oraz ERG z kilkoma interwałami i dłuższymi segmentami na stałej mocy, trenażer ThinRider okazał się całkiem rzetelny – wiernie odwzorował zmienność i charakter obciążeń, ale jednocześnie mało trafny – w stosunku do wielokrotnie zweryfikowanych z innymi mocomierzami Garminów Vector 3 pokazywał niższą moc: średnia moc maksymalna od 30 s do ponad 1 godz. różniła się o 8–12 W, po...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy