Dołącz do czytelników
Brak wyników

Testy , Rowery

27 czerwca 2019

NS Bikes Soda FR1

0 142

 

NS Bikes od kilku lat jest marką dostrzeganą w świecie rowerowej ekstremy. I nie mówimy tylko o Polsce. To jedyna polska marka któej rowery stosowane są przez wyczynowców w zawodach światowej rangi. NS reputację zbudowała za sprawą sztywnych ram i takich komponentów jak mostki, kierownice, pedały czy obręcze. Dzięki jakości, wytrzymałości i designowi, na którym wzorują się (sic!) wielkie marki, gromadzi znane nazwiska slopestyle'u, dirtu czy ogólnie rzecz biorąc szeroko rozumianego freeride'u.

Swego czasu w barwach NS-a występował także charyzmatyczny Martin Söderström, który miał spory udział w powstawaniu slopestylowej ramy full suspension. Rozwój tej dyscyplinie i ambicje progresywnie jeżdżących zawodników nakazały konstruowanie fulli do tej niezwykle widowiskowej odmiany MTB (o czym pisaliśmy już w bB#1-2/2010). Prace nad freeride’ową wersją ramy trwały trzy lata i prowadzone były równolegle do slopestyle’owej konstrukcji o zerowym sagu, specyficznym wahaczu umożliwiającym pozbycie się przerzutek i minimalnym skoku - niespełna 110 mm. Informacja o gotowym produkcie FR dostępnym w sprzedaży od tego roku objawiła się przyspieszeniem tętna. Soda dostępna jest jako rama solo (w rozmiarze M i L) oraz kompletny rower w dwóch wariantach cenowych - testowana FR 1 za 8 999 zł oraz tańsza, skromniej wyposażona FR 2 w cenie 5 999 zł. 

Baza

Surowe aluminium 6061-T6 w zderzeniu z jaskrawym ubarwieniem i tagami NS na białym tle wygląda zjawiskowo. By nie zaburzać tego artystycznego popisu, przewody możemy poprowadzić wewnątrz ramy. Główną cechą ramy jest jednak możliwość konwersji w domowych warunkach. Można modyfikować skok i długość tylnego widelca. Dwa klocki umieszczone w hakach tylnego trójkąta umożliwiają regulację jego długości (417-430 mm). Do tej zmiany potrzebujemy trzech kluczy imbusowych (2,5 mm, 5 i 6 mm) i pięciu minut. Podobnie czarne elementy znajdujące się w łączniku dampera zmieniają skok ze 140 mm w dolnym położeniu do 160 mm w górnym oczku (przy rozstawie osi kół - 1127 mm). Jak pokazał test, dość szybko można diametralnie odmienić charakter roweru.

Freeride w pięciu smakach

Bez względu na ustawienia błyskawicznie daje się wyczuć krótkość roweru (testowaliśmy emkę). Prowadzenie tak krótkiej maszyny wymaga nieco obycia, szczególnie z kierownicą o szerokości 70% długości bazy kół (sic!). Jeden z testerów skwitował to zwięźle:- Mam uczucie, że rower jest szerszy niż dłuższy. Po przycięciu kiery do własnych preferencji, rower jeszcze bardziej zyska na zwrotności, poszerzając tym samym portfolio trików możliwych do wykręcenia. Naszą tezę potwierdza Bartek Krzysztoń, znany na rodzimym podwórku pod ksywką Szczęki (na Pinkbike’u jako Jaws), latający na Soda FR: -

Zawsze przycinam kierownice, ponieważ łatwiej wykonuje się np. x-upy. Sporych rozmiarów uszczelniane łożyska, grube profile rur, tylna oś 135x10 mm skręcana śrubami czy główka w standardzie 1.5”-1 i 1/8” mieszcząca Totema z grubymi, 40-milimetorwymi górnymi lagami to gwarancja ponadnormalnej sztywności. Można łomotać bez obaw, a nieodkręcone whipy czy 360 nie robią na Sodzie żadnego wrażenia. Sody nie wzruszyły także loty w Witkowicach k. Krakowa, gdzie testerom nie zawsze udawało się lądować perfekcyjnie. Ani rama, ani koła złożone na obręczach NS Trailmaster i piastach NS Rotary nie doznały uszczerbku i trzymały się dzielnie. Wszelkiej maści rotacjom w powietrzu sprzyjał ustawiony mniejszy skok i 417 mm tylny trójkąt. Wartość ta dla roweru FR jest wynikiem godnym pozazdroszczenia. Mniej oferują jedynie typowe dirtówki/streetówki. Ta kompaktowość i umiarkowana sprężystość zawieszenia, jest - co podkreślali testerzy - pożądana na dirtowych hopach i w wykonywaniu whipów. - Soda jest nadzwyczaj poręczna i zwinna - skomentował jeden z oblatywaczy. Chłopaki kręcili ogonem Sody niczym pies ucieszony widokiem swego pana. Bartek „Szczęki” najczęściej jeździ właśnie na tak wyregulowanej Sodzie, bo - jak przyznaje- rower jest bardziej skoczny i łatwiej się go wtedy podrywa.

-Ta opcja, z niezbyt czułym w początkowej fazie zawieszeniem, przekłada się na niezłe napędzanie roweru na hopy, bez strat energii na dojeździe i wybiciu, z kolei przy lądowaniach pochłania to, co trzeba - skwitował inny z naszych testerów.

Przestawienie dampera na większy skok i wydłużenie bazy kół sprawiło, że Soda uzyskała jeszcze większą aprobatę w oczach testerów. Dla jednych rower stał się bardziej lotny, przewidywalny i łatwy w opanowaniu, drudzy zaznaczali większy margines błędu przy konkretnych lotach i wielką stabilność. Co nas mile zaskoczyło - rower nie stracił też tak dużo na zwrotności. Wciąż swobodnie przechodzi z zakrętu w zakrętu, a dodatkowo z większą łatwością pokonuje rytmiczne sekcje trasy zjazdowej. Płynniej i przyjemniej przychodziły też efektownie wyglądające przeskoki z bandy w bandę. O ile do slopestyle’owej jazdy z mnóstwem trików kierownica była nam kulą u nogi, to przy typowo zjazdowym zastosowaniu sprawdziła się fantastycznie. Z tak szerokim lewarem prowadzenie Sody na downhillowej trasie jest dziecinnie łatwe. Nawet na najtrudniejszych momentach, w sekcji RTV/AGD, utrzymuje kontrolę, a największe „telewizory” nie są w stanie wytrącić z zadanego przez kierującego kursu. Przy skoku 160 mm zawieszenie stało się bardziej czułe na mniejsze nierówności, co u...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy