Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda , Porady

16 grudnia 2021

NR 55 (Listopad 2021)

Paryska rewolucja rowerowa

0 561

Złotymi przykładami aktywnego transportu od dawna są Amsterdam i Kopenhaga, w których jazda na rowerze jest taką oczywistością, jak u nas rosół w niedzielnym menu. I choć ​​„kopenhagenizacja”, która rozpoczęła się w latach 70. XX wieku, jest obecnie powszechnym terminem wśród promotorów miejskiego kolarstwa, to również inne europejskie miasta zaczynają wpisywać się w modę na miejską komunikację rowerową i inspirować skutecznymi rozwiązaniami. Jednym z nich jest Paryż.

 

POLECAMY

Wyzwaniem w każdym takim przypadku jest przede wszystkim zmiana przyzwyczajeń i porzucenie samochodów na rzecz rowerów, czemu służy stworzenie rozbudowanej i bezpiecznej sieci dróg. Do mieszkańców miast przemawia też czasem argument ekologiczny, ale rewolucja może mieć też dość prozaiczne przyczyny. W Paryżu na przełomie 2019 i 2020 r., a więc jeszcze przed wybuchem pandemii, doszło do masowych protestów przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego przez francuski rząd. Nie trzeba tłumaczyć, jak wyglądało wówczas poruszanie się po mieście. Ale dzięki temu (choć nie tylko) wszystko w Paryżu udało się zrobić dziesięć razy szybciej niż w Holandii czy Danii. I choć pięć procent osób dojeżdżających w stolicy Francji do pracy na rowerze to odsetek daleki od notowanego w Kopenhadze (62%), to dysproporcja się zmniejsza. Zwłaszcza, że teraz nikt już nie ma wątpliwości, iż zmiany można wprowadzić nawet w mieście, w którym każdy centymetr ma swoje znaczenie, jest przemyślany i spójny z ogólnym wizerunkiem.

 


Poruszanie się po Paryżu rowerem zamiast komunikacją miejską lub samochodem staje się coraz popularniejsze, co łatwo zauważyć, obserwując ruch na ścieżkach rowerowych i zwiększoną sprzedaż dwóch kółek. Na zmianę przyzwyczajeń duży wpływ miała pandemia, w której czasie mniej osób wybiera metro lub autobusy. Dodatkowo zmniejszony ruch prywatnych samochodów przyczynił się do większego bezpieczeństwa na drogach. Dzięki temu zwiększony o 20% w porównaniu z 2019 r. ruch rowerowy nie miał konsekwencji w postaci większej liczby wypadków.

Jak wynika z raportu o stanie bezpieczeństwa na drogach Paryża w 2020 r. – rowerzyści uczestniczyli w mniejszej liczbie wypadków drogowych w porównaniu do poprzednich lat. Było ich 156 wobec 197 w 2019 r. i 218 w 2018 r. Zginęło 5 osób, a 138 zostało rannych. Poza zdarzeniami rower–samochód, częstymi są także kraksy rower–rower i rower–pieszy. W tym ostatnim przypadku wariancie miejscem wypadku najczęściej okazuje się ścieżka rowerowa, a dopiero później chodnik i przejście dla pieszych.
 

Foto: Get flat.social

 


Vive le velo, czyli niech żyje rower

To, że po stolicy Francji można bezpiecznie i wygodnie poruszać się rowerem, jeszcze kilka lat temu nie było tak oczywiste. Widok pracowników wybierających rower jako środek transportu do pracy budził jeszcze niedawno zainteresowanie, zdziwienie i zmieszanie u spokojnych przechodniów, a u kierowców wyzwalał adrenalinę.


Stolica Francji w ostatnich latach stała się jednak jednym z trzech miast na świecie – obok Nowego Jorku i Londynu – w którym zanotowano rowerowy boom. Pomiędzy rokiem 2018 a 2019 zanotowano tam wzrost aż o 54 proc. udziału kolarzy w ruchu drogowym. Pandemia ten trend tylko wzmocniła, a matką sukcesu okazała się mer Paryża Anne Hidalgo, która wprowadziła w życie pomysły na rozkręcenie nóg Francuzów i zadbanie o ich zdrowie. Strategię komunikacyjną o nazwie Velo nakreślono na lata 2015–2020, a jej głównym celem było stworzenie aż 1400 km różnego typu ścieżek rowerowych w mieście i zadbanie o bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego. Osiągnięto to poprzez wprowadzenie w wielu miejscach ograniczenia dozwolonej prędkości do 30 km/h, a od początku września praktycznie w całej stolicy.

Spotkało się to z ostrą krytyką m.in. taksówkarzy i kurierów, jednak badania pokazały, że wysoka i nadmierna prędkość to główny czynnik powodujący wypadki. Poruszając się teraz po Paryżu, nie sposób nie zauważyć licznych spowalniaczy na drogach oraz przeobrażenia dróg dwukierunkowych w jednokierunkowe z wyznaczonymi pasami ruchu dla rowerów. W pierwszą niedzielę miesiąca Pola Elizejskie są zamknięte dla samochodów i przeznaczone tylko dla pieszych i rowerzystów, a raz roku we wrześniu zamyka się w tym celu aż 650 km dróg w Paryżu.
 

 

Foto: Ole Witt

 

Miasto w 15 minut

Rozszerzeniem strategii Velo jest rozpoczęty rok temu plan „piętnastominutowego miasta” – Ville Du Quart D’Heure. Zakłada on, że każda ulica w stolicy Francji będzie miała ścieżki rowerowe, w tym na mostach (a tych przez Sekwanę jest bez liku) i będą one miały status „chronionych”. Wygodę ma zapewnić również łatwy dostęp do roweru z wypożyczalni. W 2020 r. francuski odpowiednik Veturilo – Velib – oferował 1400 stacji z 20 tys. rowerów, w tym 30 proc. z nich było z napędem elektrycznym. Te ostatnie cieszą się wyjątkową popularnością ze względu na wygodę użytkowania i stworzenie możliwości poruszania się takim środkiem również dla słabszych osób.

System oferuje różne pakiety, w tym dla turystów, a jedyną uciążliwością jest konieczność wniesienia wysokiej kaucji, służącej pokryciu ewentualnych kosztów szkód. Dla zwiedzających, odmiennie niż w Warszawie lub w Wiedniu, nie ma darmowego okresu korzystania z roweru. Pierwsza godzina kosztuje 1 euro, a opłata za kolejne jest ustalona w cenniku. W Paryżu oprócz rowerów Velib można korzystać także z oferty prywatnych operatorów (jak Bolt), a dużą popularnością cieszą się także hulajnogi elektryczne.

 

 

500+ na elektryka

Oczywiście rowerowa rewolucja napotkała na opór „reakcjonistów” trzymających kurczowo kierownice samochodów. Protestów nie brakowało, a paryżanie skarżyli się także na to, że ich miasto stało się wielkim placem budowy ścieżek rowerowych, z wszelkimi tego uciążliwościami. Przyczyniło się to do spadku popularności Anne Hidalgo, ale i z tym rzutka pani mer sobie poradziła, oferując każdemu chętnemu 50 euro dotacji na przegląd i naprawę starego jednośladu, a także do 500 euro na zakup „elektryka”.

Dla tych ostatnich do 2030 r. stworzone mają być oddzielne ścieżki, co zbiegnie się w czasie z planowanym do końca dekady zakazem poruszania się autami spalinowymi w granicach miasta. Autem z silnikiem diesla nie będzie można wjechać do Paryża już w 2024 r., a więc roku, w którym w stolicy Francji odbędą się igrzyska olimpijskie. Ambicją włodarzy miasta jest zorganizowanie imprezy z wykorzystaniem jedynie energii ze źródeł odnawialnych. Transport musi być więc przyjazny środowisku.


Już teraz ofiarami rowerowej rewolucji stają się miejsca parkingowe dla aut. W Paryżu było ich 83,5 tys., a bezkompromisowa Hidalgo planuje zamienić 60 tys. z nich w przestrzeń dla rowerzystów i pieszych oraz w place zabaw, tereny zielone, a nawet… działki warzywne. Te miejsca, które wciąż istnieją, często i tak są wyznaczone tak, by zminimalizować ryz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy