Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przygoda

29 kwietnia 2019

NR 27 (Styczeń 2019)

TransNapoli miejska przygoda rowerowa

0 136

Blisko 2000 lat temu nastąpiła gigantyczna eksplozja, uwalniająca 100 000 razy więcej energii cieplnej niż bomba atomowa, która spadła na Hiroszimę.

Wulkan Wezuwiusz wybuchł i wyrzucił lawę z popiołem na obszarze ponad 30 km – kilka rzymskich miast zostało zatopionych i przykrytych masywnymi, piroklastycznymi falami oraz osadem popiołu, najbardziej znane z nich to Pompeje i Herkulanum.

Napoli, jak mówią Włosi na Neapol, był ostatnim celem mojej kolejnej „miejskiej przygody”. Pomysł polegał na przemierzeniu tego historycznego miasta i okolic na rowerze w pięć dni. Od zapierającego dech w piersiach wybrzeża Amalfi, przez Pompeje, krater Wezuwiusza, aż po miejską dżunglę, historię, kulturę, ruch uliczny i chaos na liczących 3000 lat ulicach Neapolu, do pięknej wyspy Ischia w Zatoce Neapolitańskiej.

Nie ma lepszego sposobu na poznanie tego miejsca niż jazda na rowerze. Przyjaciele dołączali do mnie na różnych etapach tej trasy i fajnie było spotkać wielu miejscowych rowerzystów, którzy pokazali mi swoje najlepsze miejsca, trasy i restauracje w ich rodzinnym mieście.

Wybór idealnej trasy, najlepszych szlaków i najciekawszych zabytków jest o wiele trudniejszy, niż można to sobie wyobrazić. Spędziłem wiele miesięcy na poszukiwaniu informacji online za pomocą Google Earth, a także z wykorzystaniem lokalnych kontaktów.

Muszę przyznać, że bardzo denerwowałem się przed tą podróżą. Gdy ją planowałem, wszyscy mnie ostrzegali, że to niebezpieczne miasto, wskaźnik przestępczości nie mieści się w żadnej skali, mówili również o tym, jak wpływowa i skorumpowana jest camorra – włoski syndykat przestępczości typu mafijnego.

Dwaj włoscy fotografowie, których zaprosiłem na tę wycieczkę, odmówili przyłączenia się do mnie, twierdząc, że jest to zbyt niebezpieczne, ponieważ zostaniemy obrabowani i napadnięci, zanim nawet wyruszymy w podróż.

Ostatecznie przekonałem szwajcarskiego fotografa Martina Bissiga i francuskiego kamerzystę Cedrica Tassana (VTOPO) do przyłączenia się do mnie.

 

Spotkaliśmy się w turystycznym mieście Amalfi, które znajduje się ok. 65 km na południe od Neapolu, nad Zatoką Salerno, w otoczeniu robiących wrażenie klifów i nadmorskiej scenerii.

Spotkaliśmy się również z Ottaviem Massą, włoskim przewodnikiem górskim poruszającym się na rowerze, który pomógł mi przy planowaniu tego projektu i który nawiązał kontakty z miejscowymi rowerzystami.

Kultura Amalfi rozkwitała przez stulecia od czasów starożytnych Greków, którzy osiedlili się w okolicy jednego z najważniejszych portów w średniowieczu.

Współcześnie jest to popularne miejsce spędzania miesiąca miodowego.

Jedzenie i restauracje były zgodne ze swoją renomą: świeże i prawdziwe włoskie przysmaki, makaron al dente, owoce morza od miejscowych
rybaków, smaczne pomidory, lokalna oliwa z oliwek i wino oraz najsmaczniejsze i przepyszne lody były wspaniałym początkiem, zanim wyruszyliśmy wcześnie następnego poranka na słynny szlak „Sentiero degli Dei” (Ścieżka Bogów), który przemierza strome klify i wioski wysoko nad linią wybrzeża. Ten szlak nie jest właściwie ścieżką rowerową ani nie jest przyjazny dla początkujących, ale nie można się przestraszyć ze względu na niebezpieczeństwo czy liczne stopnie. Części szlaku dosłownie przechodzą przez ogrody mieszkańców, maleńkie wioski z drogami tak wąskimi, że tylko jeden mały samochód może przejechać, a widoki są takie, że można za nie dosłownie umrzeć. Choć słynne jest powiedzenie vedi Napoli e poi muori (zobaczyć Neapol i umrzeć), to nie byliśmy jeszcze na to gotowi. To był dopiero pierwszy dzień i już na wszystkich poziomach mogliśmy doświadczyć Włoch w najlepszym wydaniu, z wyjątkiem pogody – ciemne chmury wisiały nad nami, a kiedy kończyliśmy odcinek „Sentiero degli Dei”, musieliśmy szukać schronienia w barze, by napić się espresso, zanim przejdziemy przez pasmo górskie, które dzieli wybrzeże Amalfi od Zatoki Neapolitańskiej. Jechaliśmy na zwykłych rowerach górskich (rowery z pełnym zawieszeniem GT Sensor wyposażone w części Shimano i koła Stansa). W niektóre dni planowałem jeździć na e-bike, który byłby szczególnie dobry na etapach w mieście w kolejnych dniach.

 

Po wczesnym starcie dotarliśmy do krateru wulkanu Wezuwiusza w drugim dniu. Tego dnia moja siostra Silvia, która mieszka we Włoszech i prowadzi firmę turystyki rowerowej oraz butikowy hotel rowerowy w Umbrii (Alps Tours / Countryhouse Villa Rey), dołączyła do mnie z Ottaviem jako niespodziewany gość. Od wielu lat jeździ na rowerze i zawsze chciała dołączyć do mnie podczas jednej z moich przygód. Wybrała idealny dzień i miejsce. Jazdę po krawędzi krateru wokół tego legendarnego wulkanu zapamiętam na zawsze przez wzgląd na widok na Neapol, Pompeje i całą linię brzegową aż po wyspę Ischia, gdzie za kilka dni zakończyłem moją podróż TransNapoli. Krater ma głębokość ok. 305 m i szerokość ok. 610 m, powstał podczas ostatniej erupcji w 1944 r. To było być może jedno z najbardziej spektakularnych miejsc, w jakich miałem okazję jeździć na rowerze, a uwierzcie mi, byłem w wielu niesamowitych miejscach podczas mojej kariery kolarskiej.

Szlaki wokół wulkanu były naprawdę dobre i mieliśmy je dla siebie, ponieważ otrzymaliśmy specjalne zezwolenie na wjazd na ten obszar, zamknięty po ostatnich pożarach. To jest taki mały mikroklimat z bardzo bujną roślinnością na górze Somma i w Dolinie Gigantów, które są częścią masywu Wezuwiusza. Obecnie góra ma wysokość 1281 m, była jednak niemal dwukrotnie wyższa przed swoją niesławną erupcją, która pokryła okoliczne wioski i miasta lawą i popiołem. Dziwnie było myśleć o zniszczeniach, które nastąpiły w miejscu naszej jazdy, i jak musiało tam być, gdy góra szalała i zastanawiała się, kiedy znowu może się zezłościć. Opary siarki przypominają, że to tylko kwestia czasu.

Po przybyciu do Pompejów i Herkulanum stało się to jeszcze bardziej realne, te dwa stare rzymskie miasta zostały bowiem zniszczone i w takim stanie zachowane. Życie skończyło się tutaj momentalnie 2000 lat temu i świadczą o tym pozostałości martwych ciał zachowane w popiele.

Dzień trzeci był początkiem miejskiej ofensywy, przerzuciłem się bowiem na mój e-bike, by podbić ulice i sąs...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy