Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

4 lipca 2019

Jakubów, nowa miejscówka na mapie Kaczmarek Electric MTB

258

Na trasach zlokalizowanych w pobliżu tej miejscowości przyszło rywalizować zawodnikom w szóstej odsłonie tegorocznych zawodów KE MTB. Kolejne zawody w cyklu przypadną na koniec wakacji. Do wyboru tradycyjnie trzy dystanse mini, mega i giga, liczne kategorie oraz wyścigi dla dzieci.

            Charakterystyczne atrakcje tej miejscowości to Rezerwat Przyrody Buczyna Jakubowska, ruiny pałacu, kościół rzymskokatolicki oraz winnica Vinisfera, która gościła kolarzy na swym terenie.

Zapowiadana pogoda na dzień zawodów nie wróżyła niestety łatwych warunków do rywalizacji, 37ºC  w cieniu to temperatura, która już na samą myśl spędzała sen z powiek nie mówiąc o rywalizacji. Parking w szczerym polu, sektory w szczerym polu, dosłownie i bez przenośni, patelnia na całego. Oczywiście nikt nikogo do rywalizacji nie zmuszał. Czy zawody powinny się odbyć, czy poszczególne dystanse powinny być skrócone to inna sprawa. Ja do rywalizacji przystąpiłem, na dystansie giga,  64km i ponad 1000 m przewyższenia na interwałowej trasie, lekko nie było. 

            Kilaka minut w pierwszym sektorze, w pełnym słońcu, w temperaturze piekielnej w oczekiwaniu na wystrzał startera sprawiło, że sygnał do startu był zbawienny. No przynajmniej powinien być. Niestety tumany kurzu wzbijanego przez pędzących rowerzystów po polnej drodze do przyjemnych nie należały. Kilka minut potrzebnych było na dotarcie do pierwszej sekcji singli, a tam korek, kurz i brak satysfakcji z ich pokonywania. Panowie, nie tylko szosa się liczy ale rower MTB na treningu to konieczność jeżeli ścigacie się w MTB. Lecimy dalej. Szereko, płasko trochę szutrów, leśnych ścieżek, nie przeginam z tempem, oszczędzam się. Kolejna sekcja singli, piach, suchy piach. Lecę dalej tempo solidne, mijam kolejnych zawodników, staram się uciec znajomym i  dogonić innych, mimo upału dobrze mi się jedzie, choć mam wrażenie, że Garmin nie zlicza poprawnie kilometrów pokonanych i przewyższenia. Na trasie zaliczam kolejne bufety, na których z założenia przechwytuję po dwie butelki Cisowianki. Jedna leci na schłodzenie druga momentalnie jest wypijana. Szkoda, że nie mam trzech rąk. Piekło.

            Na trasie zlokalizowane są trzy sektory singli, do których lecimy szutrami i leśnymi duktami, scieżki „fajne” soczyste ale aura sprawiła, że zostały zdominowane przez piach, ich czar częściowo pryska, taki mamy klimat. Mijam kolejnych rywali, na jednym ze zjazdów gubię bidon, na  szczęście zauważyłem moment, w którym wypada z koszyka, a na taką stratę tego dnia nie mogę sobie pozwolić. Oznakowanie trasy momentami sprawia problem co skutkuje jej pomyleniem przed wjazdem na drugą rundę.  Niestety taka przypadłość tegorocznego Kaczmarka. Lecę dalej, z Kubą, kolegą z drużyny i partnerem treningowym.  Na kolejnych kilometrach drugiej rundy Kubę łapie mega bomba, gruz i walk o dojazd do mety. Innym razem się odgryzie.

            Jadę sam.

            Lekko nie jest słońce i wysoka temperatura robią rz...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy