Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

20 listopada 2019

NR 36 (Listopad 2019)

Kawał historii Mazovii

0 26

Zakończony sezon Mazovii był już piętnastym w jej historii. O tym, czy był czas na świętowanie jubileuszu, jak zmienił się cykl przez lata oraz czy nastoletnia Mazovia sprawia kłopoty wychowawcze, opowiada jej rodzic, twórca i dyrektor sportowy cyklu w jednej osobie – Cezary Zamana.

Piętnasty sezon to imponujący jubileusz. Jak udało się osiągnąć taki wynik?
Kluczowe jest utrzymanie zainteresowania. Dla niektórych jazda na rowerze może być najnudniejszym zajęciem na świecie: wzrok utkwiony przed koło, mechaniczne pedałowanie, ta sama pozycja ciała przez kilka godzin, powtarzające się trasy. A dla kogoś innego każda przejażdżka jest zupełnie nowym, ekscytującym doświadczeniem. I tak też podchodzę do każdego maratonu Mazovii. Nie ma dwóch takich samych imprez, przez co praca przy ich organizacji niezmiennie budzi u mnie silne, ale i pozytywne emocje.

Ty może się nie nudzisz, a co z zawodnikami? W peletonie Mazovii nie czuć czasem znużenia?
To kolejne wyzwanie, które towarzyszy mi od piętnastu lat. Utrzymać zainteresowanie osób startujących w zawodach. Regularnie przybijam podczas maratonów piątkę z kolarzami, którzy jeżdżą z Mazovią od kilku, kilkunastu lat. To cieszy. Regularnie pracuję nad trasami. W tym sezonie wielką nowością były odcinki specjalne Continental. Na każdym z trzynastu maratonów na dystansach Pro i 1/2 Pro wyznaczone były szczególnie trudne oraz wymagające fragmenty. Za pokonanie ich w najkrótszym czasie wraz z Continental Polska przyznawaliśmy atrakcyjne nagrody. Najlepszym dowodem na to, że niezmiennie udaje mi się utrzymać zainteresowanie Mazovią, jest to, że świętujemy piętnastolecie naszego cyklu.

Jak jeszcze dbasz o zainteresowanie zawodników?
Siłą Mazovii są trasy, w których przygotowanie wkładam wiele wysiłku oraz poświęcam niemało czasu. Mam ogromne szczęście, że mogę liczyć na lokalnych miłośników MTB. Bardzo często to wspólnie z nimi wytyczamy ścieżki. Dzięki ich znajomości terenu oraz wiedzy, które hopki czy single dają maksimum frajdy, zawodnicy Mazovii mają gwarancję maksymalnej zabawy z jazdy. Najświeższy przykład to trasa z Piaseczna, która w tym sezonie przeszła całkowitą modyfikację. Zmieniliśmy ponad 70% jej profilu, wprowadzając wymagający odcinek XC i podnosząc stopień trudności maratonu. Tym samym po raz kolejny udowodniliśmy, że i na płaskim Mazowszu można zorganizować zawody MTB.

Jak przez ostatnie piętnaście lat zmieniała się Mazovia?
Już w swoim drugim sezonie, czyli czternaście lat temu, Mazovia wyszła poza Mazowsze i na dobre zadomowiła się nad pięknymi jeziorami pośród lasów Warmii i Mazur, dotarła na Lubelszczyznę w krainę wąwozów, odkryła ukryte zakamarki oraz wzniesienia Wyżyny Łódzkiej i spenetrowała Pojezierze Brodnickie. Mazovia rozrosła się przede wszystkim organizacyjnie. To naprawdę duża machina. Każdy maraton to cztery dystanse, zawody dla przedszkolaków i mnóstwo różnego rodzaju klasyfikacji. 
Na Mazovii, mimo centralnego położenia regionu, mamy jedynie trzy bardziej płaskie maratony. Co wcale nie znaczy, że są łatwiejsze do pokonania. Są też takie maratony, podczas których można się nieźle napocić, niekoniecznie wyjeżdżając w góry. Często na dystansie Pro suma przewyższeń sięga tysiąca metrów przy jednocześnie bardzo interwałowym profilu. W tym roku w Ełku dokręciliśmy trasę tak mocno, że zawodnicy jednogłośnie uznali ją za zbyt ciężką. W przyszłym roku z pewnością obniżymy jej poziom trudności. Poszczególne maratony muszą mieć charakterne trasy. W górach jest to znacznie łatwiejsze, ale organizując maratony w terenie, w którym prawdziwych gór nie ma, nieustannie rozglądam się za nowymi miejscówkami. Dbam o to, aby co sezon pojawiała się przynajmniej jedna nowa miejscówka. A tam, gdzie już Mazovia dotarła, dopracowuję trasy i zmieniam kierunki jazdy dystansów, tak aby uczestnicy mogli za każdym razem na nowo odkrywać radość ze ścigania się. 

Ale nie wszystko się w tej Mazovii zmienia. 
Stała pozostaje atmosfera, którą budujemy zarówno z naszymi uczestnikami imprez, jak i z partnerami, z którymi organizuję mój cykl.

Ciekawostką dla zawodników, a zwłaszcza lokalnych rowerzystów, były regionalne mistrzostwa.
Razem z Continental Polska zorganizowaliśmy aż cztery regionalne puchary, w ramach których zawodnicy rywalizowali przez cały sezon. Poza Mazowszem (Legionowo, Mława, Ciechanów, Józefów, Piaseczno) gościliśmy na urzekającej dzikimi krajobrazami Lubelszczyźnie (Janów Lubelski i Puławy), zaskakującej ziemi łódzkiej (Rawa Mazowiecka i Andrespol), Kujawach i Pomorzu (Brodnica i Zarzeczewo) oraz w krainie tysiąca jezior, czyli na Warmii i Mazurach (Olsztyn, Ełk). 

Co zdecydowało, że masz tak zróżnicowane imprezy? 
To rozwijało się właśnie przez piętnaście lat. Najpierw, w 2005 roku, był pierwszy cykl Mazovii składający się z czterech maratonów na Mazowszu, który już w następnym roku został zorganizowany na Mazurach i Podlasiu. W 2007 roku zorganizowałem pierwszy zimowy maraton, Gwiazdę Mazurską, czyli etapówkę na Mazurach i pierwszy wyścig szosowy, to jest Pętlę Karkonosko-Izerską. Dwanaście miesięcy później kolejną nowością był dwudziestoczterogodzinny maraton. 
To dla mnie naturalne, że nie można bez końca powielać tej samej oferty. Trzeba wprowadzać nowości, poszerzać wybór imprez i odpowiadać na potrzeby runku. Oczywiście trzeba to robić z rozwagą i nie wszystko naraz. W pewnym momencie zrobiliśmy to chyba zbyt szybko, czego efektem była organizacja jedynie trzech edycji Pętli Karkonosko-Izerskiej. Kolejne nowe propozycje – czyli wyścigi szosowe Road Tour oraz górska etapówka Gwiazda Południa – zostały już rozważniej przygotowane.

Gwiazda Południa szybko zyskała sobie opinię wartościowego wyzwania MTB, z którym wypada zmierzyć się każdemu szanującemu się zawodnikowi.
Najlepiej przekonać się o tym osobiście, dlatego zapraszam na południe Polski do udziału w górskiej imprezie etapowej. Jednym z wyzwań jest jazda indywidualna na czas. To propozycja dla uczestników systematycznie biorących udział w imprezach rowerowych, mających trochę kilometrów w nogach. Z kolei Gwiazda Północy, mimo że to również etapowa impreza, jest stworzona z myślą o całych rodzinach. Własny dystans mają też dzieci.

Jest coś, czym kierujesz się przy wyborze miejscówki na organizację maratonu?
Oczywiście, kluczowa jest zawsze trasa, bo to ona jest podstawą powodzenia maratonu i jego popularności wśród wymagających zawodników. Biorę pod uwagę jeszcze nieprzetarte szlaki rowerowe, by przyjeżdżający rowerzyści mieli frajdę w odkrywaniu dziewiczych dla nich terenów. Ale równie istotne jest też to, aby baza zawodów była w miejscu atrakcyjnym dla rodzin i osób towarzyszących zawodnikom. Bardzo dbam o ...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy