Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

19 czerwca 2019

Pomerania MTB Władysławowo

299

W ubiegłą sobotę, 8 czerwca, w gminie Trąbki Wielkie rozegrano przedostatnią edycję cyklu MTB Pomerania Maraton. Po zupełnie nowych trasach o długości 33 i 49 km do wyboru ścigało się 160 zawodników. Z kolei już w najbliższy weekend kolarze-amatorzy będą mieli okazję do rywalizacji w dwudniowych zmaganiach finałowych we Władysławowie. Gdzie czeka ich bardzo widowiskowa rywalizacja w formule XCE, a kolejnego dnia standardowy dystans maratonu.

Baza sobotnich zawodów została ulokowana w Domachowie, skąd zawodnicy wyruszali w trasy nieznane dotąd uczestnikom cyklu. Punkt kulminacyjny pętli wokół jeziora Przywidzkiego czekał na kolarzy w połowie dystansu. Startujący musieli mierzyć się z długimi podjazdami i technicznymi zjazdami, na których nie brakowało efektownych upadków.
 



Na dystansie Mega ponownie najszybszy okazał się Daniel Majkowski.  Zaledwie dwie sekundy po nim na metę wjechał Michał Przybytek, z kolei na trzecim miejscu zameldował się Andrey Dianow.  W kategorii kobiet triumfowała Monika Kulling, która wyprzedziła Marzenę Janczarską i Justynę Machowską.

- Organizacja wyścigu jak zwykle na wysokim poziomie - relacjonuje Michał Przybytek z ASE Trek Gdynia. - Wybrałem dystans Mega, który liczył 52 km i 700 m przewyższenia. Trasa wyścigu przebiegała dwukrotnie wokół jeziora Przywidzkie Wielkie. Teren został wykorzystany do maksimum i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Na pierwszym dłuższym podjeździe zaatakował Daniel Majkowski, a ja wraz z zawodnikiem z Rosji doskoczyliśmy do niego. Szybko udało nam się zyskać przewagę nad resztą zawodników. Współpraca układała się bardzo dobrze. Na ostatnim podjeździe Daniel ponownie bardzo mocno zaatakował. Udało się go dogonić przed ostatnim zjazdem do mety, ale na końcowych metrach Majkowski okazał się mocniejszy.

 



- Wyścig planowałam przejechać spokojnie, by w tym upale za bardzo się nie zagotować - mówi Monika Kulling. - Ale jak to z planowaniem wychodzi... Tyle się działo, że nie było czasu się nawadniać. Trasa szybka, kilka odcinków technicznych na których trzeba było uważać ale też szansa by uciec rywalkom. Myślę, że pełne dwa okrążenia miałyśmy się z Marzeną w zasięgu wzroku, raz ona na przedzie raz ja. Na dojeździe do mety postanowiłam uciec na ile sił starczy i udało mi się d...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy