Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

23 września 2019

Rajdy dla frajdy – finał sezonu

348

Ach co to był za weekend... piękne okoliczności, wspaniała impreza i mocna rywalizacja, czegóż można chcieć więcej w kolarskiej pasji. W miniony weekend mogliśmy uczestniczyć w ostatnich dwóch odsłonach cyklu, dających ostatnią szansę tym którzy w tym sezonie nie sięgnęli jeszcze po laury, jak i tym którzy chcieli przypieczętować triumf w ostatecznej klasyfikacji punktowej całego cyklu i tu o ile pierwsze dwa miejsca raczej nie mogły ulec zmianie, rywalizacja o trzecie miejsce podium trwała dosłownie do ostatniej prostej, bo pomiędzy rywalizującymi ze sobą kolarzami różnica była tak mała, że każda różnica pozycji na mecie mogła zaważyć na ostatecznym triumfie.

Ale po kolei, w sobotę 14 września odbył się rajd oznaczony numerem XV, miastem- gospodarzem były Siemiatycze i to tu uczestnicy rywalizowali o miano najlepszego na ziemi podlaskiej. Trasa nie zapowiadała żadnych większych trudności, ale języczkiem uwagi dla wszystkich był porywisty wiatr, który w pierwszej części rywalizacji zdecydowania był korzystny, ale z racji że trasa to runda, to też sprawiedliwie w pewnym momencie stał się elementem z którym trzeba było walczyć. I tak pierwsze kilometry to raczej spokojna praca większej grupy korzystającej z lekkości jazdy z wiatrem, co prawda zdarzały się pojedyncze ataki, ale miały one raczej charakter 'sprawdzenia' a nie faktycznego 'zagina się' do mety. Dopiero w momencie zmiany kierunku jazdy i wystąpienia fragmentu drogi z gorszą nawierzchnią od czołowej grupy oderwała się trójka która sukcesywnie powiększała przewagę, po kilku kilometrach doskoczyła do niej jeszcze dwójka kolarzy i tak akurat w momencie nawrotu i rozpoczęcia drogi pod wiatr czołowa piątka zawodników rozpoczęła sumienną pracę i systematyczne powiększanie przewagi nad pozostałymi uczestnikami. Tu warto wspomnieć o walorach trasy, już tak blisko prowadzących wzdłuż wschodniej granicy, niemal zahaczającej o Białoruś, fragmentami nawierzchnia może i nie była najlepsza, ale cóż to za problem kiedy na dystansie ponad 100 km mija nas ok 10 samochodów ? Komfort psychiczny wynikający z tego faktu był tak miły, że zdecydowanie udzielił się czołowej piątce, która też nie miała w sobie żadnej nerwowości, wszyscy mocno pracowali na zmianach przez 50 km pokonując kolejne kilometry prowadzące w sielankowej scenerii. Ostatnie chwile przed finiszem to lekkie spowolnienie i sondowanie się kto ruszy jako pierwszy, ale na atak nie trzeba było się spieszyć, z racji że meta była ulokowana na delikatnym wzniesieniu, trzeba było po prostu wyczekać do końca i dać maksimum na ostatnich metrach. I faktycznie solidny atak rozpoczął się na ok 700 metrów do mety, najwięcej energii zachował a tym samym sięgnął po etapowe zwycięstwo Mateusz Skarżyński (Kraków) – reprezentujący bikeBoard, pozostawiając na drugiej lokacie Przemka Piotrowskiego (Kalisz) oraz Sławka Niziołka (Warszawa). Po kilku minutach na metę dotarła większa grupa również walcząca zaciekle o pozostałe miejsca, wśród pań czołowe lokaty zajęły: Katarzyna Lipińska (Skarżysko-Kamienna), Asia Skorupa (Kraków) oraz Katarzyna Karewicz (Warszawa). Po zawodach, na uczestników czekał posiłek regeneracyjny oraz wręczenie laurów dla najlepszych w wielu kategoriach. Tu warte podkreślenia jest że o ile na wspominanych wcześniej dwóch miejscach klasyfikacji generalnej nic się nie zmieniło, tj. Sławek Niziołek zachował dużą przewagę nad drugim Sebastianem Gruszką, to już walka o 3 miejsce nabrała jeszcze większych rumieńców, bo okupujące dotychczas 4 miejsce Przemek Piotrowski dzięki śmiałemu atakowi i zajęciu 2 miejsca na zawodach tego dnia, zrównał się punktami z dotychczas zajmującym trzecią pozycję Bogusławem Pruciakiem, przez to ostatni rajd faktycznie miał duże znaczenie dla ostatecznego rozrachunku. Miłym akcentem tego dnia było również to że pomiędzy miejscem startu kolejnego etapu rywalizacji było 50 km, przez co duża część uczestników zdecydowała się na spędzenie czasu i nocleg we wspólnym ośrodku w którym również stacjonował sam organizator, mniej więcej w połowie trasy. Dzięki temu zyskaliśmy możliwość dodatkowej integracji i spędzenia czasu w miłym towarzystwie i dalszej możliwości omawiania kolarskich tematów do późnych godzin nocnych.

 

Kolejny dzień przywitał nas może i dość chłodno, ale piękne widoki leniwego Bugu nad którym ulokowany był ośrodek z którego gościny korzystaliśmy, zapowiadały że to będzie dobry dzień, chodź już wtedy wiadome było że zapowiedzi o jeszcze mocniejszym wietrze niż dnia poprzedniego nie były wyssane z palca. Ja sam postanowiłem że na miejsce startu tj. do Janowa Podlaskiego udam się na rowerze po trasie Green Velo, jak się okazało nie był to najrozsądniejszy wybór, bo może i trasa dość malownicza i spokojna, to jakoś nawierzchni to jakiś żart, do tego stopnia było źle że nawet rączka od pompki dosłownie się wykręciła i odpadła na jednej z sekcji 'tarki do sera' dodatkowo większość dystansu miałem do pokonania pod wiatr co sprawiło że te raptem 22 km rozgrzewki dało mi nieźle w kość. Ale za to czułem że nogi dobrze kręcą i może dziś też będzie dobrze. Na starcie rywalizacji o miano najlepszego na lubelskiej ziemi stawiło się wielu zawodników, a w tym kilka grup reprezentujących lokalne stowarzyszenia kolarskie i najmocniej obsadzona reprezentacja Białej Podlaskiej licząca aż 16 uczestników! Start odbył się tradycyjnie chwilę po 11 w okolicach janowskiego rynku w asyście zabezpieczenia przez policję. Pierwsze kilka kilometrów była to spokojna jazda dużej grupy, żeby nagle przed szereg wyskoczyło dwóch kolarzy, wszyscy mruczeli że 100 km do mety i to przy tak wietrznym dniu nie ma szans na powodzenie i peleton dał im spokój, ja również pomyślałem że to trochę za dużo, a z drugiej strony fajnie żeby coś się działo, zobaczymy jak się będzie układać praca zwłaszcza kiedy tak liczna grupa kolarzy z jednego teamu jest z przodu. Tu zaskoczenie jeszcze większe bo praca w dużej grupie układała się dość dziwnie, co jakiś czas przyśpieszenia i spowolnienia, na pewno nie tempo takie jak wypadało...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy