Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

20 października 2021

NR 54 (Październik 2021)

Ściąga z Red Bull Rampage 2021

0 45

Już nie możesz się doczekać październikowej relacji z Rampage’a? Gdzie będziesz śledził(-a) zmagania riderów – w knajpie z ekipą czy w domu przy kompie? A może nie wiesz, o co chodzi i czego dotyczy to całe zamieszanie? Dobrze trafiłeś(-aś)! Po przeczytaniu tego artykułu posiądziesz wiedzę tajemną, dostępną dotąd tylko dla garstki wiernych. No dobra – to nie takie proste, ale będziesz wiedział(-a) przynajmniej, czym się różni barspin od tailwhipa i dlaczego ta impreza ściąga co roku przed ekrany miliony widzów.

Na początek trochę o dawnych czasach, a jeśli wiesz, kto to jest Josh Bender i zapewne oglądałeś(-aś) na kasetach VHS filmy Kranked, to mogłeś(-aś) też oglądać pierwszego „Rampejdża”. Większość młodych ludzi, którzy zasiądą w październiku przed ekranem, by obejrzeć relację z tych największych na świecie freeride’owych zawodów, w 2001 roku, kiedy odbyła się pierwsza edycja, jeździła jeszcze pewnie z bocznymi kółkami. Tak moi drodzy – w tym roku Red Bull Rampage obchodzi XX-lecie. Co prawda nie wszystkie edycje mogły się odbyć z różnych względów – po czterech edycjach zawody zawieszono z uwagi na dużą liczbę kontuzji i zagrożenie życia zawodników. Igrzyska freeride’u wróciły do rowerowego kalendarza w 2008 roku i dopiero covidowy rok 2020 zatrzymał na chwilę tę karuzelę pełną trików. Zawody były rozgrywane zatem w latach 2001–2004, 2008–2019, a w październiku 2021 r. odbędzie się ich 15. edycja.

POLECAMY

O popularności tych zawodów może świadczyć choćby to, że nie można się na nie zwyczajnie zapisać, a prawo udziału mają jedynie zaproszeni zawodnicy, wyselekcjonowani przez jury. W pierwszych edycjach lista zawodników składała się z 12–13 nazwisk, ale obecnie liczba ta nadal nie przekracza 20 riderów. Z reguły jest to kilkanaście osób: najlepsza dziesiątka z poprzedniej edycji plus zawodnicy z dzikimi kartami/zaproszeniami. Wśród znanych w świecie rowerowym nazwisk, które można znaleźć na listach startowych Rampage’a, są takie sławy, jak: Darren Berrecloth, Tyler Klassen, Cameron Zink, Kyle Strait, Richie Schley, Wade Simons, Thomas Vanderham, Matt Hunter, Andrew Shandro, Graham Agassiz, Paul Basagoitia, Cameron McCaul, Kurt Sorge, Brandon Semenuk, Geoff Gulevich, Andreu Lacondeguy, Thomas Genon, Brendan Fairclough czy plasujący się w ostatnich latach w czołówce Brett Rheeder. Oprócz tego są tam znani dotąd zjazdowcy: Cedric Gracia, Gee Atherton czy wielokrotny Mistrz Świata DH (również tegoroczny) – Greg Minnaar. Z ciekawostek warto powiedzieć, że Kyle Strait brał udział w Rampage od jego początku, a gdy startował w 2001 roku miał zaledwie 14 lat. Jedynie w roku 2003 nie znalazł się na liście uczestników.

W tej plejadzie gwiazd światowego formatu nie mogło zabraknąć naszego rodaka – Szymona Godźka, który znalazł się w tym towarzystwie już trzykrotnie (2014, 2018, 2019). W tym roku również będziemy mogli kibicować Szymonowi, jako że w ostatniej edycji zajął szóste miejsce, co dało mu prawo startu w kolejnych zawodach. Szymon cieszy się uznaniem wśród sędziów za innowacyjne triki, zdobył też nagrodę publiczności w 2019 roku.
Przykładem rosnącej popularności Rampage’a może być wyższa z każdym rokiem pula nagród, która podczas pierwszej edycji wynosiła 8000, a w 2016 r. urosła aż do 200 tys. dolarów. Do tego zaproszenie na tę imprezę to pewna nobilitacja dla zawodnika. Nic dziwnego, że stający na starcie nie szczędzą potu i krwi, a nierzadko połamanych kości, by zaprezentować się jak najlepiej. Zawody odbywają się na terenie Parku Narodowego Zion w pobliżu miasta Virgin w stanie Utah, a ich wizytówką są charakterystyczne czerwone formacje skalne wyrastające z pustyni. Zbocza są tam sypkie i tak strome, że trudno pokonać je pieszo, a co dopiero na rowerze. Pewnie dlatego zawodnicy spędzają tyle czasu w powietrzu, wykonując ewolucje, których nie powstydziłby się cyrkowy akrobata.

Organizatorzy w ostatnich latach, wraz ze zmianą lokalizacji zawodów, odeszli od budowy drewnianych ramp i dropów, które kiedyś charakteryzowały Rampage, w tej chwili pozostawiając budowę linii w rękach samych zawodników. Taki zamysł ma być powrotem do korzeni freeride’u. Każdy zawodnik ma możliwość wytyczenia sobie swojej wymarzonej linii przejazdu oraz przygotowania i wygrabienia hop oraz najazdów. W tym celu zabiera ze sobą ekipę kopaczy z motykami i już niemal tydzień przed eventem stawiają się na miejscu, by przygotować „lajna”, który pozwoli zachwycić sędziów i wbić się przed innych. W zawodach nie liczy się czas przejazdu, tylko inwencja w doborze trasy przejazdu, jej trudność, a także poziom i technika zaprezentowanych trików oraz płynność przejazdu. Znaczenie ma również wysokość i odległość lotów, czyli tak zwany airtime, a także konfiguracja i połączenie ewolucji wykonywanych w locie. W tym aspekcie kreatywność zawodników nie zna granic. Z każdym rokiem potrafią oni zaskoczyć sędziów oraz kibiców, dając im okazję do podziwiania pełnego wachlarza rotacji, zarówno wertykalnych, jak i horyzontalnych.

Każdy z zawodników ma dwa przejazdy, by pokazać, co potrafi, a po wszystkim liczy się lepszy wynik. W poprzednich latach często zdarzało się, że wiatr opóźniał lub nawet uniemożliwił rozegranie dwóch przejazdów. Miejmy nadzieję, że w tym roku zobaczymy kompletne zawody. Zdarza się też czasem, że zawodnik podczas pierwszego przejazdu ulegnie kontuzji lub zniszczy sprzęt i rezygnuje z drugiej próby. Większość rowerów to maszyny full suspension, często celowo wzmocnione i z tak ustawioną amortyzacją, by umożliwiła lądowanie z wysokości kilku, a czasem kilkunastu metrów (spróbujcie wyobrazić sobie skok z kilkupiętrowego bloku, to mniej więcej taka wysokość). Najwyższy drop, zbudowany notabene przez ekipę Szymona, miał 21 metrów! Długie loty to także norma podczas tych zawodów: w 2013 r. 

Kelly McGarry popisał się backflipem na odległość 22 metrów, czym zapewnił sobie drugie miejsce w rywalizacji. Był to jeden z najlepszych freeriderów na świecie, jednak zawodnik zginął w nieszczęśliwym wypadku trzy lata później. Od tamtego czasu w ramach uznania jego zasług dla tego sportu oraz jego pozytywnego charakteru wręczana jest, nazwana jego imieniem, nagroda specjalna „Spirit Award” dla zawodnika, który, podobnie jak on, walczy do końca, a przy tym jest zawsze uśmiechnięty. Każdy ze startujących zawodników pamięta McGazzę (przydomek McGarry’ego) i szanuje jego dokonania, więc otrzymanie tej nagrody jest równie ważne, co zwycięstwo.

Już 15 października 2021 r. w Red Bull TV będziemy mogli zobaczyć, jak o nagrody powalczą poniżsi zawodnicy.

Z wejściówkami z edycji 2019

  • Brendan Fairclough GBR
  • Szymon Godziek POL
  • Tyler McCaul  USA
  • Ethan Nell USA
  • Brett Rheeder CAN
  • Brandon Semenuk CAN
  • Carson Storch USA
  • Kyle Strait  USA
  • Vincent Tupin  FRA
  • Tom Van Steenbergen CAN

Z dzikimi kartami

  • Andreu Lacondeguy ESP
  • Jaxson Riddle USA
  • Kurt Sorge CAN
  • Brage Vestavik NOR
  • Cam Zink USA

Jako rezerwowi

  • Thomas Genon BEL
  • Emil Johansson SWE
  • Reed Boggs USA
  • DJ Brandt USA
  • Antoine Bizet FRA

Na liście startowej są zawodnicy, którzy zwyciężali już wcześniej – Kurt Sorge trzykrotnie (w latach 2012, 2015, 2017), Brandon Semeniuk także trzy razy (2008, 2016, 2019), Kyle Strait dwukrotnie (2004, 2013), a Lacondeguy, Rheeder i Zink po jednym razie. Szykuje się zatem ostra walka.

Ocenianie ewolucji z pewnością nie jest proste i wymaga od sędziów ogromnego doświadczenia, z uwagi na to bardzo często są to byli zawodnicy.
By ułatwić oglądanie zawodów,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy