Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

23 lipca 2019

Dare To Be - Wojnicz 2019

0 144

O szóstej rano w Krakowie obudziła mnie burza z ulewnym deszczem. Taka pobudka chyba u każdego nie wywołuje specjalnego optymizmu przed startem, bo skoro tu pada, to tam pewnie też. Zawody to jednak zawody i nie ma co "miętkim być". Zjawiając się tuż przed dziesiątą w Wojniczu oddalonym o 80 kilometrów od Krakowa okazało się, że w tym miejscu podobno nie spadła od dobrych kilku dni nawet kropla deszczu. Piękne słońce, ciepło ale nie upalnie, pogoda idealna na zawody - widocznie taki tutaj mają klimat.

Tradycyjnie o jedenastej wystartowały wspólnie wszystkie trzy dystanse:

Full, Half i Quarter czyli odpowiednio: 79 km / 1934 m przewyższenia, 54 km / 1263 m i 32 km / 600 m.

Po szybkim asfaltowym prologu stawka zaczęła się rozciągać na pierwszym podjeździe. W lesie faktycznie było sucho jak na pustyni i jazda w dół mogła z helikoptera wyglądać jak rajd Dakar. Każdy wzbijał w powietrze kłęby pyłu i trzymanie krótkiego dystansu za kimś było jazdą na oślep.

Po godzinie pogoda stawała się iście epicka. Granatowe chmury cudownie kontrastowały ze złocistym zbożem na polach. Wiatr wzmagała się coraz bardziej i można było wyczuć nosem zbliżającą się burzę. Pięć minuty przygrywki i nagle ktoś na górze odkręcił hydrant do końca. Czołówka z najkrótszego dystansu dostała tylko szybkie chłodzenia tuż przed metą, cała reszta musiała się zmierzyć z błyskawicznym spadkiem temperatury i totalną zmianą nawierzchni. Single zrobiły się śliskie, a koleiny wypełniły wodą i błotem, kto wybrał złą linię przejazdu wpadał nawet po ośki do bagna. Dzięki pogodowej niespodziance na pewno te zawody na dłużej zapiszą się w naszej pamięci i będzie można wnukom opowiadać jak to dziadka z babcią na rowerze w 19 roku burza na zawodach złapała.

Na oklaski zasługują również dzieciaki rywalizujące przy jeszcze padającej mżawce w okolicach startu.  Nikt tak nie potrafi nakręcić dzieciaków do ścigania jak "Trenejro" czyli Marcin Bialik. A dodać trzeba, że niektórzy zawodnicy ledwo wystawali spod kasku.
Kolejna edycja w Zakliczynie, 10 sierpnia
(zdj. FocusEye, Tomasz Lalewicz, Krzysztof Skóra).

 

 

Przypisy