Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sport

17 października 2019

NR 35 (Październik 2019)

Deszczowa Brytania dla Polaków niełaskawa

0 67

Wyniki polskich kolarzy na mistrzostwach świata w Yorkshire są odzwierciedleniem stanu tego sportu w naszym kraju. Niestety, niemożliwe jest, aby zdobywać medale, kiedy na kilka dni przed startem nie wiadomo, czy kolarze będą mieli w czym wystartować – „śmiech pusty, litość i trwoga…”.

Ten temat był poruszany już wiele razy, więc nie ma sensu do niego wracać. Nic się nie zmienia. Na szczęście rywalizacja sportowa w pełni zrekompensowała nam przeżycia związane z rezultatami naszych reprezentantów. W deszczowej scenerii mogliśmy podziwiać najlepszych kolarzy świata oraz tych, którzy dopiero do takiego miana aspirują. 
Trzeba przyznać, że to były dla nas najgorsze mistrzostwa od lat. Najlepszy wynik – siedemnaste miejsce Szymona Sajnoka w wyścigu ze startu wspólnego orlików. Wyścigu elity żaden z naszych reprezentantów nie ukończył. Jest fatalnie, a nie zanosi się na poprawę, ale spokojnie, za chwilę pokażemy, na co nas stać, w młodzieżowych mistrzostwach świata lub Europy na torze i znów będziemy kolarską potęgą, która nie ma uszytych strojów.

Powrót na Wyspy 

Mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym po 40 latach wróciły do Brytanii. Wcześniej na Wyspach czempionat był rozgrywany cztery razy: w Liverpoolu (1922), Douglas (1961), Leicester (1970) i Chichester (1982). W 2019 r. przyszedł czas na hrabstwo Yorkshire, ale nie była to prosta i łatwa droga. 
Wszystko zaczęło się w 2004 r. i reaktywacji wyścigu Tour of Britain. Wyścig mozolnie rozkręcał się, co w końcu zbiegło się z eksplozją potęgi brytyjskiego kolarstwa i zwycięstwem Bradleya Wigginsa w Tour de France w 2012 r. oraz organizacją Igrzysk Olimpijskich. 

Kolarstwo stało się niezwykle popularne, a kolejne sukcesy Brytyjczyków potęgowały zainteresowanie. 
W związku z tym zarządcy Yorkshire postanowiły sprowadzić tu największy wyścig świata. Dopięli swego w 2014 r., kiedy Grand Depart Tour de France rozpoczął się w Leeds. Następnie trasy położone w Yorkshire na stałe zagościły w rozkładzie Tour of Britain i były szykowane do kolejnego poważnego testu. W końcu władze sprowadziły tu mistrzostwa świata. Co ciekawe, to nie koniec kolarskich ambicji Yorkshire. W kuluarach mówi się, że w 2021 r. ma przyjechać tu kolumna Vuelta a España. Znając życie, niebawem burmistrz Yorkshire ugości etapy wszystkich Wielkich Tourów.

Sztafeta zamiast jazdy drużynowej na czas

Przez siedem lat oficjalną inauguracją mistrzostw były wyścigi w jeździe drużynowej na czas drużyn zawodowych. Wielu kibiców miało nadzieję, że do tej rywalizacji po latach przerwy wrócą reprezentacje narodowe. Międzynarodowa Unia Kolarska nie wyszła temu naprzeciw i zrealizowała inny pomysł. 
Czempionat rozpoczęła sztafeta składająca się z trzech zawodników i trzech kolarek danej reprezentacji. Rywalizację na dystansie niespełna 14 kilometrów rozpoczęli mężczyźni, a zmagania kończyły panie. W nie najlepszych warunkach atmosferycznych najlepsza była Holandia (Lucinda Brand, Riejanne Markus, Amy Pieters, Koen Bouwman, Bauke Mollema i Jos van Emden). Podium dopełniły odpowiednio Niemcy (Lisa Brennauer, Riejanne Markus, Amy Pieters, Koen Bouwman, Bauke Mollema, Jos an Emden) i Wielka Brytania (Lauren Dolan, Anna Henderson, Joscelin Lowden, John Archibald, Daniel Bigham i Harry Tanfield).  
W poniedziałek na tej samej trasie do rywalizacji przystąpili najmłodsi. Pogoda nie była najgorsza, ale na trasie doszło do kilku kuriozalnych sytuacji. Mistrzynią świata juniorek została Aigula Gareeva, ale, co ciekawe, podczas swojej próby pomyliła trasę i wjechała w ślepą uliczkę. Mimo to zwyciężyła z zapasem trzech sekund nad Holenderką Shirin van Anrooij, a podium dopełniła Brytyjka Elynor Backstedt.
Osiemnastolatkowie mieli do pokonania dwie rundy, czyli około 28 kilo­metrów. Podobną przygodę przeżył mistrz świata juniorów Antonio Tiberi. Włoch zaraz po starcie musiał zmienić rower. Jak na osiemnastolatka zachował się jak profesjonalista, cierpliwie czekał na swój sprzęt. Mimo utraty 20 sekund na mecie zameldował się pierwszy, 8 sekund przed Holendrem Enzo Leijnse. Brąz przypadł Marco Brennerowi z Niemiec. 
Na nieco innej trasie, liczącej około 30 kilometrów, do rywalizacji przystąpili młodzieżowcy oraz elita pań. Wtorkowa aura była fatalna. Zawodnicy zostali przywitani rzęsistym deszczem, o czym boleśnie przekonali się Johan Price-Pejtersen i Attila Valter, zaliczając fatalne upadki. Do historii tej kategorii wiekowej przeszedł Mikel Bjerg. Duńczyk po raz trzeci z rzędu został mistrzem świata w kategorii U23. Ciekawe, czy za rok spróbuje wyśrubować rekord, czy skupi się na walce w elicie. Na podium znaleźli się także dwaj Amerykanie – Ian Garrison i Brandon McNulty.
Ze względu na warunki atmosferyczne rywalizacja pań została opóźniona. Pogoda nieco się poprawiła, a beneficjentem zamieszania okazała się Chloe Dygert. Amerykana niespodziewanie znokautowała resztę stawki. Niepokonane dotychczas Holenderki – Anna van der Breggen i Annemiek van Vleuten – musiały zadowolić się odpowiednio drugim i trzecim miejscem. 
W elicie mężczyzn doszło do zmiany warty. Na dystansie 54 kilometrów tytuł mistrza świata obronił Rohan Dennis. Australijczyk był bezbłędny i udowodnił, że jest jednym z najlepszych czasowców świata. Jednak srebro i brąz wywalczyły młode wilki. Drugi był dziewiętnastoletni Holender Remco Evenepoel, a trzeci – dwudziestotrzyletni Filippo Ganna.

Wyścigi ze startu wspólnego bez niespodzianek

Po dniu przerwy rywalizację wznowili juniorzy. Do pokonania mieli 148 kilometrów po brytyjskich szosach. Wyścig od początku był pod dyktando Amerykanów. W kluczowej fazie wyścigu od peletonu oderwali się Quinn Simmons i Magnus Scheffield razem z Czechem Pavelem Bittnerem, Brytyjczykiem Lewisem Askeyem i Hiszpanem Carlosem Cano Rodriguezem. Simmons na 33 kilometry odjechał na solo, a na metę wpadł z przewagą 56 sekund nad Włochem Alessio Martinellim, który wcześniej przeskoczył do grupy pościgowej. Najniższe miejsce na podium przypadło Scheffieldowi. 
Dystans kolejnego wyścigu wynosił 86 kilometrów. W rywalizacji juniorek nie było już takiej dominacji. Dziewczyny bacznie się pilnowały i nie pozwalały na to, aby jakakolwiek akcja zyskała wyraźną przewagę. Dopiero na dwa kilometry przed metą na mocny atak zdecydowała się złota medalistka w jeździe indywidualnej na czas Aigula Gareeva. Za Rosjanką jak cień podążała Amerykanka Megan Jastrab. Rosjanka opadła z sił, ale Amerykanka, której korzenie sięgają Słowacji, nie dała za wygraną i wpadła na metę przed peletonem. Medale wywalczyły także Belgijka Julie de Wilde i Holenderka Lieke Nooijen.
W fatalnej aurze do rywalizacji przystąpili orlicy. Deszcz nie ułatwiał im życia, a oni mieli przed sobą do pokonania 173 kilometry. Od początku wielu kolarzy chciało ode...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy