Dołącz do czytelników
Brak wyników

Porady

10 września 2019

NR 34 (Wrzesień 2019)

Za doping możesz słono zapłacić

0 84

Wpisując w wyszukiwarkę internetową hasło „co biorą w kolarstwie”, otrzymamy ok. 608 000 wyników w 0,37 sekundy. Problemu ze znalezieniem informacji więc nie ma, pojawia się on jednak wtedy, gdy traci się zdrowie. Zawał, niewydolność nerek, serca, nadnerczy, kontuzje – to tylko część ubocznych skutków stosowania dopingu.

W 2017 r. nikt z polskich kolarzy nie został złapany na stosowaniu dopingu. Nie oznacza to wcale, że dyscyplina jest nieskazitelna, bo w roku następnym zdyskwalifikowano dwóch kolarzy – amatorów, ale byłych zawodników – Krzysztofa Krzywego i Pawła Rychlickiego. 
Kontrole poza zawodowym sportem to na razie rzadkość, nie oznacza to jednak, że ich w ogóle nie ma albo – co ważniejsze – że amatorzy są poza regułami antydopingowymi. Ostatnio szerokim echem odbiły się kontrole przeprowadzone podczas amatorskiego Tatra Road Race. 
Polski Związek Kolarski zapowiada, że akcja „czyste kolarstwo” będzie obejmowała kolejne imprezy dla amatorów i oferuje wsparcie dla organizatorów wyścigów.
„Nie chcemy organizować »polowania na czarownice«. Chcemy działać prewencyjnie. Przede wszystkim zwiększać świadomość samych zawodników. Także wiedzę o negatywnych skutkach zażywania substancji dopingujących” – wyjaśnia Sebastian Rubin, wiceprezes Polskiego Związku Kolarskiego.
Co rusz pojawiają się pomysły (często chcą tego sami startujący), by do opłaty startowej doliczać 5–10 zł na pokrycie kosztów kontroli. Wykonanie pięciu badań oraz koszty przejazdu i noclegu kontrolerów to ok. 12 000 zł. O połowę tańsze są analizy, które nie biorą pod uwagę testów np. na EPO.
Stosowanie erytropoetyny czy hormonu wzrostu to wyższa szkoła jazdy, ale anaboliki dostępne w każdej aptece na receptę kuszą łatwością stosowania i efektami. Ich łączenie może potęgować zyski, ale warto liczyć się również ze zwiększeniem niepożądanych, często śmiertelnych skutków.

Erytropoetyna

Erytropoetyna (EPO) zaliczana jest do grupy hormonów i substancji pokrewnych, które stymulują erytropoezę, czyli proces namnażania czerwonych krwinek i tym samym usprawniają dotlenienie komórek. Jako doping wstrzykiwana jest podskórnie lub dożylnie. Przez Światową Agencję Antydopingową jest bezwzględnie zabroniona – nie można jej stosować zarówno na zawodach, jak i poza nimi. Korzystanie z niej jest zabronione również przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl). Nie ma przy tym możliwości jej nieświadomego połknięcia lub spożycia w pożywieniu. Mimo to EPO jest powszechnym środkiem stosowanym w programach dopingowych na całym świecie. 
Co ciekawe, w organizmie erytropoetyna występuje naturalnie i jest uwalniana z nerek, aby stymulować wytwarzanie krwinek czerwonych w szpiku kostnym. Z podawaną z zewnątrz można się spotkać już na dosyć wczesnym etapie w życiu, bo najczęściej tuż po porodzie. Bywa bowiem dozowana noworodkom przy problemach z krwią. Z kolei epoetyna alfa jest jedną z form rekombinowanej erytropoetyny, która jest często stosowana w leczeniu niedokrwistości u pacjentów dializowanych.
Do innych leków stymulujących erytropoezę zalicza się: epoetyny beta i delta, darbepoetynę alfa i glikol metoksypolietylenowy epoetyny beta (CERA). 
Ta ostatnia została włączona do leczenia niedokrwistości w krajach europejskich dopiero w 2007 r. Jest ona chemicznie zmodyfikowaną cząsteczką epoetyny beta (wcześniej wytworzonej konwencjonalnymi metodami biotechnologicznymi). Działa dłużej w porównaniu z poprzedniczkami i z wymienionych jedyna nie jest wykrywana w moczu. Dlatego została prekursorką wykorzystania krwi w badaniach antydopingowych jako materiału biologicznego do oznaczeń. Jest bardzo popularna w świecie kolarskim. Na 48 stwierdzonych pozytywnych wyników badań antydopingowych po jej zażyciu 33 należały do kolarzy. Wśród oszustów ją stosujących znaleźli się np. Leonardo Piepol, Bernhard Kohl i Riccardo Ricco. 
Erytropoetyna zwiększa przede wszystkim masę krwinek czerwonych, co pozwala na transport większej ilości tlenu do mięśni. W sporcie przekłada się to na lepsze wyniki. W badaniach zawodników, którym podawano dawki od 60 do 350 jednostek na kilogram masy ciała, w ciągu czterech do sześciu tygodni zauważono wzrost maksymalnego poboru tlenu (VO2max) o 7% oraz wydłużenie czasu trwania testu ergospirometrycznego do odmowy o 9%. W grupie placebo nie zanotowano takich zmian. Efekt był więc taki, jakbyśmy przez miesiąc zyskali na zawodach prawie 10%, nie zmieniając w ogóle swoich przygotowań i uzyskując ten zysk za darmo. 
Zysk może być jednak okupiony wysokim kosztem.
Skutki uboczne EPO mogą być bowiem poważne. Stosowanie tej formy dopingu prowadzi do zagęszczenia krwi z powodu dodatkowej masy czerwonych krwinek, przez co zwiększa istotnie ryzyko wystąpienia chorób serca, udaru mózgu i zatorowości mózgu lub płuc. Można również trwale uszkodzić nerki. U zawodników notuje się spowolnienie częstotliwości skurczów serca nawet do wartości poniżej 
15 uderzeń na minutę, co często jest niewystarczającą intensywnością do dostarczenia odpowiedniej ilości tlenu do komórek i może doprowadzić do zapaści lub śmierci. 
Szczególną uwagę na to powinny zwrócić osoby, które genetycznie uwarunkowane są wysokimi parametrami w układzie czerwonokrwinkowym. U nich bowiem zagęszczenie krwi pojawia się dużo szybciej po podaniu np. EPO ze względu na wysoki poziom wyjściowy. Dodatkowe znaczenie ma ewentualne odwodnienie, które jeszcze bardziej potęguje zagęszczenie krwi. Erytropoetyna przyczynia się również do występowania depresji, która najprawdopodobniej była przyczyną samobójstwa Marca Pantaniego. W połączeniu ze sterydami tworzy mieszankę wybuchową i rollercoaster dla emocji zawodnika stosującego doping. 
Alternatywą dla rekombinowanych form EPO stał się produkt o nazwie FG-4592 (lub łatwiejszej do zapamiętania: roxadustat). Na rynku pojawił się już cztery lata temu i miał oddziaływać na organizm równie dobrze jak wcześniejsze środki, ale bez skutków ubocznych. Dopiero śmierć osoby włączonej w program testowy spowodowała zatrzymanie produkcji tego specyfiku, co jednak chętnych ze świata sportu nie przestraszyło. Podobnie jak cena, która szacowana jest na 12 000 złotych za miesięczną „kurację”. Na taki koszt stać było Włocha Fabia Taborrego i Chilijczyka Carlosa Oyarzuna, których złapano na stosowaniu leku.

Transfuzje

Własna krew (autologiczny doping krwi, praktycznie niemożliwy laboratoryjnie do wykrycia) jest pobierana i zamrażana w celu późniejszego podania. Krew można również pobrać od innej osoby z tą samą grupą krwi i przetoczyć ją sportowcowi (nazywa się to dopingiem krwi homologicznej), co w porównaniu z pierwszą metodą może być wykryte w badaniach. Paszport biologiczny został opracowany przez Światową Agencję Antydopingową właśnie po to, aby pomóc w wykrywaniu tej manipulacji. Systematyczny, niezapowiedziany monitoring poziomu hemoglobiny u sportowca i gwałtowny, nieprzeciętny wzrost tego poziomu jest podstawą podejrzenia o stosowanie dopingu.
Dzięki dopingowi krwią dochodzi do dostarczanie tlenu do tkanek i poprawy wydolności organizmu. Niebezpieczeństwo tej metody wynika np. z przenoszenia wirusów, takich jak HIV lub zapalenie wątroby, albo innych chorób krwiopochodnych oraz niewłaściwą procedurą lub sterylnością sprzętu. Podobnie jak w wypadku EPO, ze względu na wysoki poziom krwinek czerwonych mogą wystąpić zagrożenia sercowo-naczyniowe, takie jak zakrzepica żył głębokich, zatorowość płucna...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "bikeBoard"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy